Programy NIW. Mało konkretów, wiele pytań
autor(ka): Tomasz Schimanek dla ngo.pl
SCHIMANEK: Warto wziąć udział w konsultacjach także dlatego, że dzisiaj są one prawdziwym rarytasem. A programy, choć odpowiadają na realne potrzeby, budzą też wątpliwości.

Wicepremier, Przewodniczący Komitetu do spraw Pożytku Publicznego zaprosił do konsultacji publicznych dwóch projektów nowych programów adresowanych do społeczeństwa obywatelskiego: projektu Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 oraz projektu Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Długoterminowego „Korpus Solidarności”.

 

 

Weźmy udział w konsultacjach!

Sądzę, że wszystkie organizacje zaproszone do udziału w konsultacjach powinny skorzystać z tej możliwości i wyrazić swoje zdanie na temat przedstawionych projektów, bo są one rzeczywiście istotne dla obywateli, w szczególności dla organizacji pozarządowych. Odpowiadają na istotne potrzeby obywateli i ich organizacji, są także znaczące pod względem skali przeznaczonych na ich realizację środków. W szczególności Program Rozwoju Organizacji Obywatelskich (PROO), w którym zaplanowano roczne wydatki nieco tylko mniejsze niż w Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (60 milionów złotych).

W projektowanym programie co roku przez 12 lat ma być wydatkowane 45 milionów złotych i, co ważne, większość tych środków ma trafić bezpośrednio do organizacji obywatelskich.

„Korpus Solidarności” ma znacznie mniejszy budżet, łącznie to niecałe 55 milionów złotych, ale to są wydatki głównie operacyjne, przeznaczone na szkolenia, doradztwo, wizyty studyjne. Warto wziąć udział w konsultacjach także dlatego, że dzisiaj są one prawdziwym rarytasem, bo duża część projektów rządowych, jak choćby ostatnie zmiany w ustawach o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie czy ustawie o Narodowym Instytucie Wolności, nie jest konsultowana publicznie.

Poniżej przedstawiam na gorąco garść uwag do obu programów, oczywiście subiektywnych, ale chcę w ten sposób zachęcić do dyskusji nad projektami i do ich oceny w ramach ogłoszonych konsultacji. A czasu na to nie ma zbyt wiele, bo uwagi można przesyłać jedynie do 5 lipca. Przy okazji zachęcam również do opiniowania projektu rozporządzenia Przewodniczącego Komitetu do spraw Pożytku Publicznego w sprawie szczegółowych warunków uzyskiwania dofinansowania realizacji zadań z zakresu wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, trybu składania wniosków oraz przekazywania środków z Funduszu Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, bo to ten fundusz będzie źródłem finansowania obu programów.

Projekty wszystkich tych dokumentów, wraz z uzasadnieniami, ocenami skutków regulacji i zaproszeniami do konsultacji dostępne są na stronach Kancelarii Premiera.

Dużo tekstu, niewiele konkretów

Oba projekty są interesujące, zawierają ciekawe propozycje, choć niestety są przegadane, i jak je ścisnąć, to zostaje niewiele konkretów. I to jest ich największy mankament, a także zagrożenie.

Zagrożenie, gdyż może okazać się, że te konkrety będą pojawiać się później w różnych innych dokumentach rządowych, które już nie będą konsultowane.

W obu projektach prawie połowę treści wypełnia diagnoza sytuacji, czyli różnego rodzaju dane, wykresy, często z różnych źródeł, czasami dość przypadkowe, niepoddane pogłębionej analizie. To zresztą przypadłość również poprzednich rządów, oparta chyba na przekonaniu, że im więcej danych i wykresów, tym dokument wygląda poważniej. Przypadkowość danych pokazuje dobrze część poświęcona dialogowi obywatelskiemu w diagnozie projektu PROO, gdzie mowa o zespołach doradczych działających przy urzędach publicznych (do końca nie wiadomo, jakich urzędach i jakich zespołach), które mają charakter fakultatywny, a kompletnie pomija się podstawę budowania dialogu obywatelskiego w instytucjach publicznych, jaką są obligatoryjne programy współpracy. Pomijam już fakt, że spora część danych to dane sprzed czterech, a nawet więcej lat, co jest mało użyteczne, bo w wielu dziedzinach, jak choćby we wspomnianych konsultacjach publicznych, sporo się w międzyczasie zmieniło. Pod względem diagnozy wyraźnie lepiej przygotowany jest projekt Programu „Korpus Solidarności”, tu dane zostały dobrane w sposób bardziej przemyślany i jest nawet efekt ich analizy w postaci wniosków z diagnozy. Razi natomiast przeklejenie niektórych wykresów z dokumentów źródłowych oraz umieszczanie wykresów w języku angielskim.

Diagnoza istotna, ale ogólna

Niezależnie od tych mankamentów diagnozy, należy podkreślić, że oba programy odpowiadają generalnie na realne, istotne potrzeby i problemy. Inna rzecz, że skuteczność i użyteczność obu programów można byłoby widzieć klarowniej, gdyby istniał kompleksowy, obecnie już Narodowy, Program Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, dla którego realizacji powstało stanowisko Pełnomocnika rządu do spraw społeczeństwa obywatelskiego, Departament Społeczeństwa Obywatelskiego, Komitet do spraw Pożytku Publicznego i Narodowy Instytut Wolności.

Znając całość zamierzeń rządu, można byłoby po prostu lepiej ocenić jej poszczególne fragmenty.

Cele ogólne obu programu w większości przypadków są spójne z celami operacyjnymi i zaplanowanymi rezultatami oraz wskaźnikami ich osiągnięcia. Słabością obu projektów są natomiast działania, które mają służyć realizacji zakładanych celów. Trochę lepiej pod tym względem dopracowany jest „Korpus Solidarności”, ale w obu przypadkach działania zostały opisane bardzo ogólnie, czasami wręcz hasłowo. Trudno oczywiście szczegółowo zaplanować działania na 12 lat, ale jednak oba programy mają charakter operacyjny, wykonawczy, więc to, w jaki sposób będą realizowane słuszne skądinąd cele, powinno być w nich najważniejsze, przemyślane i na miarę możliwości dopracowane.

 

 

Potrzebny szczegółowy i publiczny monitoring

Ten duży poziom ogólności opisu działań utrudnia ocenę propozycji rządowych i powoduje również, że przedstawione, dla odmiany w postaci konkretnych liczb, wskaźniki realizacji obu programów, a także środki zaplanowane na ich osiągnięcie, mogą budzić wątpliwości, czy nie zostały, jak to potocznie się określa, „wzięte z sufitu”. Przykład: nie wiedząc dokładnie, na czym będzie polegał program szkoleń dla wolontariuszy, jakie będzie zawierał bloki tematyczne, jakie będą w związku z tym wymagania dotyczące trenerów, ile dni będzie trwał, czy będzie miał charakter stacjonarny, czy wyjazdowy itp., trudno oszacować, ile osób obejmie i ile będzie kosztował w poszczególnych latach realizacji. Czasami jest tak, że określa się kwotę, mamy do dyspozycji 45 milionów na rok, ale znów, nie wiedząc, jak będą wyglądać działania, nie sposób oszacować racjonalnie, ile osób z nich skorzysta.

Oba programy obejmują 12 lat, co wobec dynamicznej sytuacji w kraju i na świecie, braku kompleksowego Narodowego Programu Wsparcia oraz innych zapowiadanych przez rząd programów adresowanych do społeczeństwa obywatelskiego, wydaje się dość ryzykowne. Dlatego tym większego znaczenia nabiera monitoring i ewaluacja realizacji obu programów, których wyniki będą podstawą do ich ewentualnej korekty i dostosowania do zmiennej sytuacji. W obu programach przewidziano monitoring i ewaluację, ale dość ogólnie. Warto byłoby je trochę sprecyzować i zadbać o to, czego brakuje na razie w opisach obu programów, aby wyniki monitoringu i ewaluacji ich realizacji były dostępne publicznie.

Wsparcie instytucjonalne? Zdecydowanie tak!

Projekt Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich (PROO) odpowiada na potrzebę od lat zgłaszaną przez organizacje pozarządowe, czyli potrzebę wsparcia instytucjonalnego. A więc takiego, które nie wiąże się bezpośrednio ze zleceniem określonego zadania publicznego, ale z budowaniem i wzmacnianiem kapitału fizycznego, ludzkiego i społecznego organizacji. Furtka do takiego wsparcia została otwarta w ustawie o Narodowym Instytucie Wolności, a PROO jest jej praktycznym wykorzystaniem. To wsparcie udzielane będzie głównie w formie dotacji przeznaczonych na finansowanie:

Uzupełnieniem dotacji ma być ścieżka szkoleń i doradztwa dla beneficjentów Programu w ramach tak zwanej pomocy technicznej.

Szczególnie cieszy wsparcie tworzenia i rozwoju kapitałów żelaznych, bo one stanowić mogą realne podstawy dla stabilności finansowej organizacji, a także dodatkowe źródło finansowania aktywności na poziomie lokalnym. Istotne jest także wsparcie instytucjonalne think tanków, organizacji strażniczych i mediów obywatelskich, bo są solą demokracji, a mają ogromne problemy z funkcjonowaniem i finansowaniem swojej działalności. Cieszy także zwrócenie uwagi we wsparciu instytucjonalnym na rozwój współpracy i sieciowanie organizacji, zabrakło mi natomiast możliwości przeznaczenia wsparcia na budowanie silnego zaplecza eksperckiego, nie tylko w przypadku think tanków, ale także innych organizacji obywatelskich. Takie zaplecze jest przydatne zarówno w bieżącej działalności, jak i w relacjach z administracją publiczną.

To, co w tym katalogu może budzić wątpliwości, to wsparcie doraźne, które może być nieuzasadnionym z punktu widzenia celów Programu rozdrobnieniem środków i bieżącym „łataniem dziur”, a nie wsparciem instytucjonalnym. Wydawanie na to 23 milionów złotych, to moim zdaniem stanowczo za dużo.

Dziesiątki pytań o konkrety

Kierunkowo te propozycje są ciekawe i co ważniejsze użyteczne z punktu widzenia organizacji.

Tyle tylko, że od razu rodzą dziesiątki pytań, o to, na co konkretnie, w jakiej wysokość, kto, na jakich warunkach, na jaki czas będzie mógł uzyskać wsparcie w ramach Programu. A te pytania są istotne również dlatego, że z punktu widzenia państwa PROO otwiera nowe, pionierskie obszary wsparcia, do tej pory niepraktykowane, co więcej nieokreślone w prawie. Co znaczy wsparcie instytucjonalne, co znaczy kapitał żelazny, co znaczy think tank? Odpowiedzi na podstawowe pytania powinny znaleźć się, jeżeli nie w ustawach, to przynajmniej w Programie, na przykład w formie podstawowych definicji, tak, jak to zostało zrobione w programie „Korpus Solidarność”.

O wiarygodności wskaźników i nakładów finansowych wobec tak mgliście zarysowanych działań już wspomniałem. Jedna tylko uwaga do alokacji finansowej pomiędzy priorytetami. Dofinansowanie kapitałów żelaznych i ich rozbudowy wymaga moim zdaniem o wiele większych nakładów, niż to przewidziano w projekcie Programu. Na te działania, pomijając wsparcie doraźne, zaplanowano najmniejsze alokacje i najmniejsze jednostkowe dotacje.

Czy wystarczy środków na Korpus Solidarności?

Program „Korpus Solidarności” nawiązuje ideą i nazwą do słynnego amerykańskiego Peace Corps, choć w przeciwieństwie do niego ma charakter wewnętrzny, „narodowy”. Jego celem jest wsparcie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego poprzez wypracowanie i wdrożenie rozwiązań ułatwiających i zachęcających do systematycznego oraz długoterminowego angażowania się obywateli w wolontariat. Efektem ma być między innymi wzrost zaangażowania Polaków w wolontariat, w szczególności ten długoterminowy. Cel i efekt niezwykle pożądany, bo rzeczywiście różne dane pokazują, że spora część Polaków nie angażuje się w ogóle społecznie, a pozostali robią to głównie akcyjnie.

Cel Programu ma być realizowany poprzez:

Działania służące realizacji tych celów są bardziej szczegółowo rozpisane niż w PROO, ale nadal wiele tu jest haseł i niejasności. Wątpliwości budzi w tych opisach wielość różnych działań oraz ich skala, na przykład 40 tysięcy przeszkolonych wolontariuszy czy też 38 tysięcy przeszkolonych koordynatorów wolontariatu. W kontekście tej skali pojawiają się wątpliwości, czy 55 milionów wystarczy, aby te różnorodne działania zrealizować. Brakuje też informacji, kto to będzie robił. Dość szczegółowo jest rozpisana struktura Biura Programu, które ma być umiejscowione w NIW, ale ono ma koordynować i zarządzać działaniami, a nie ma informacji, kto będzie rekrutował prawie 80 tysięcy wolontariuszy i koordynatorów, kto będzie ich szkolił, kto im będzie doradzał, itd. W projekcie mowa jest o partnerach, ale nie wiadomo, kto to będzie, na jakich zasadach partnerzy będą rekrutowani, jak będzie wyglądała ich współpraca z Biurem Programu.

 

 

Państwo jako organizator wolontariatu? Nieefektywny pomysł

Kierunkowo działania Programu trafiają w potrzeby, trzeba edukować i wspierać doradczo wolontariuszy, koordynatorów wolontariatu i jego organizatorów, trzeba promować i zachęcać do podejmowania pracy społecznej. Ale moje fundamentalne wątpliwości budzi forma, w jakiej to ma się odbywać. Program nie jest tylko programem wsparcia, ale proponuje stworzenie instytucji zarządzanej centralnie przez administrację rządową, która ma organizować wolontariat.

Czy użyteczne i efektywne jest, aby państwo w skali masowej brało na siebie rolę organizatora wolontariatu? Moim zdaniem nie.

Zgodnie z konstytucyjną zasadą pomocniczości, która jest przywoływana, ale nie w „Korpusie Solidarności”, tylko w PROO, państwo nie powinno wyręczać obywateli i zastępować ich aktywności, a to się – moim przynajmniej zdaniem – proponuje w Programie. Państwo powinno oferować wsparcie dla budowania i wzmacniania oddolnych, często dziejących się w mikrospołecznościach, relacji wolontariusz – organizator wolontariatu – beneficjent, a nie zastępować ich upaństwowionym, sformalizowanym i biurokratycznym systemem, który na dodatek może spowodować kolejne podziały społeczne: na dobrych, prawomyślnych, „narodowych” wolontariuszy i tych pozostałych. Siłą wolontariatu jest jego oddolny, niekiedy czysto ludzki charakter, jego elastyczność i wielowymiarowość. Propozycja zunifikowania, wystandaryzowania, sformalizowania i upaństwowienia wolontariatu może niestety mieć odwrotne od zamierzonych skutki.

 

Czekamy na Wasze głosy (maks. 4500 znaków) plus zdjęcie na adres: .

 

Tomasz Schimanek - zajmuje się działalnością szkoleniową i doradczą. Był wśród założycieli Forum Darczyńców w Polsce, jest również ekspertem Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl

Warto wziąć udział w konsultacjach także dlatego, że dzisiaj są one prawdziwym rarytasem.

 


data publikacji: 2018-06-26
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!