Przejdź do treści głównej

Mobilność i nagła śmierć organizacji

autor(ka): R. Kowalski, opr. red. ngo.pl
2014-07-10, 16:04
archiwalne
http://www.freeimages.com/photo/1414591
KOWALSKI: Wszystkich, którzy nie pojmą idei mobilności czeka nagła śmierć – taką jednoznaczną tezę stawiają inicjatorzy toczącej się debaty. Masz ci los – jakby sektor miał mało problemów... Musi się teraz ustrzec przed (bagatela) nagłą śmiercią!

Najgorsze jest to, że rozumiejący mobilność (ci, którzy nagłej śmierci bać się nie muszą), nie wskazują NGO-som, jak zagłady uniknąć. Może nie robią tego, bo myślą, że już mają do czynienia z trupem?

Nie ma życia poza mobilnością

Przecież to oczywiste, bo jak dowodzi jeden z uczestników debaty, jeśli z poziomu WANNY nie otworzysz nieoczekiwanemu gościowi drzwi i nie podasz mu kawy, biorąc jednocześnie prysznic, to... No właśnie – to co? To będzie kicha? Gość sobie pójdzie i już do nas nie wróci? Nikt już więcej do nas nie przyjdzie i stracimy wszystkich przyjaciół? Dowodzący tego nie wyjaśnia. Prezentuje możliwość. Fajną – owszem. I realną. A jakie ma to zastosowanie do kondycji organizacji i jak przekłada się na zagrożenie ich życia? Czy przetrwają tylko organizacje sterowane z poziomu WANNY?

Komputer, internet. Papier?

Jakieś 10 lat temu byłem świadkiem jednej z wielu dyskusji na temat rozdysponowania środków na przeciwdziałanie bezdomności. Dyskutowało ministerstwo pracy i organizacje wspierające bezdomnych. W dyskusji pojawiały się wątki merytoryczne i odwieczne żale, że pieniędzy jest zbyt mało. Pojawił się też głos bardzo dramatyczny, ale bardzo osamotniony. Jedna z organizacji dowodziła, że jest dyskryminowana, ponieważ składanie wniosków o dofinansowanie możliwe jest tylko drogą elektroniczną. A ona zajmuje się bezdomnymi i komputera mieć nie będzie. Dziś wydaje nam się to problem odległy – z innej epoki. Już wtedy większość organizacji problem ten przeskoczyło – i ta jedna też sobie w końcu z nim poradziła. Działa do dziś.

Mamy rok 2014. Końcówka debaty dotyczącej nowej ustawy o zbiórkach publicznych. Powstanie serwis rejestrujący wszystkie zbiórki – umożliwiający zgłoszenie i sprawozdanie działań. Co jest jednym z najgorętszych wątków debaty (czytaj: czego chcą organizacje)? Możliwość rejestracji zbiórek na papierze. Za pośrednictwem poczty. Nieelektronicznej. Ups...

Zombi w Klizmanowicach

Właściwie nietrudno wyobrazić sobie korzyści z zastosowania mobilności w organizacji. Taka, która robi już teraz (w internecie) mapę z dostępnością przestrzeni publicznej dla niepełnosprawnych, prędzej czy później zrobi mobilną wersję tej mapy. Nie da się inaczej. Taka organizacja, jeśli się nie z(mobil)izuje rzeczywiście nie przetrwa. Mobilne poradnictwo, mobilna informacja, kampanie społeczne. Mobilne zbiórki bez "puszek" i inne formy fundraisingu. Organizacje, które mają potrzebę (obowiązek) bycia "blisko ludzi" (jak pisze Piotr Gajewski) również, w znacznej mierze, skazane są na mobilność. Otworzy się wiele furtek, których dziś nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Na pewno dużo zależy od charakteru działań organizacji – jedne działania są mobilne już na starcie, a przy innych trzeba się trochę nagłowić, żeby z mobilności zaczęły korzystać.

A jeśli ktoś nie chce? Czy coś złego może wyniknąć ze świadomej rezygnacji z wykorzystania mobilności w konkretnych działaniach. Czy starsze panie ze wsi Klizmanowice, spotykające się od 40 lat (niestety, w zmieniającym się składzie), w każdą środę wieczór i wykonujące lokalne przyśpiewki, przestaną się spotykać, bo nie skorzystają z mobilności? Oczywiście nie. A to też jest realny świat organizacji. Tylko że entuzjaści mobilności chyba tej części sektora nie znają – albo traktują jak NGO-sowe zombies.

Jeszcze IDEA

O jednym zapomniałem. Dyskusja nie toczy się ot tak sobie – na temat mobilności w ogóle. Dyskusja ma sprecyzowany temat: mobilność to nie technologia, ale idea i nasz byt wiąże się z jej zrozumieniem. Znowu trochę dramatycznie (byt). Nasz – rozumiem: organizacji. A może nie? Może szerzej: ludzi? (jeszcze dramatyczniej...). Sądzę, że tak – że chodzi o ludzi. Ale to nawet lepiej. Bo jak ludzie zrozumieją ideę i przetrwają, to pewnie organizacje (bo przecież tworzą je ludzie) też przetrwają. Może to wyjaśnia dlaczego nie padają przekonujące przykłady, jak organizacje mają aplikować IDEĘ, za to przykładów z życia codziennego (lodówka, wanna) jest w bród.

Ufff... trochę mi ulżyło. Organizacje jednak przetrwają. Bo tworzący je ludzie zrozumieją IDEĘ; inaczej się przecież nie da – nie da się żyć nie dogadując się z własną lodówką. A kiedy już wszyscy zrozumieją lodówkę, może wtedy zacznie się rzeczywiście dyskutować o idei mobilności w organizacjach. W jakiejś kolejnej debacie.


Źródło: inf. nadesłana
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 13 9

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Hmm ~Kret 14.07.2014, 08:17 Nie rozumiem, co autor miał na myśli... ODPOWIEDZ
  • Ideę mobilności nalezy zrozumieć ~Michał Jadczak 10.07.2014, 05:08 Wydaje mi się, że anonimowy autor nie do końca rozumie, do czego organizacje mogą wykorzystać nowe technologie. Otóz nie chodzi li tylko o dotarcie do potencjalnych beneficjentów, ale - być może przede wszystkim - do potencjalnych grantodawców, wśród których technologia jest z pewnością istotnym elementem codziennych działań. Padł ironiczny przykład pań ze wsi Klizmanowice, które nie muszą korzystać z technologii. Ale mogłyby, chociażby zamieszczając swoje występy artystyczne w serwisach muzycznych i wideo. Kto wie, może zainteresowałaby się nimi jakaś wytwórnia muzyczna... To nie jest tak, że NGO-sy są zobligowane do fanatycznego korzystania z nowych technologii. Ale wystarczy jedynie spojrzeć, w jakim miejscu są organizacje rozwijające się adekwatnie do światowych trendów technologicznych, żeby dostrzec płynące z tego korzyści. Nie można uciec przed przyszłością, a stanie w miejscu to cofanie się - pamiętajmy o tym, dyskutując o technologiach. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • nowe technologie