Przejdź do treści głównej

Mobilność to nie tylko miniaturyzacja, a smartfon to nie mały komputer!

autor(ka): opr. red.
2014-07-08, 16:12
archiwalne
Agnieszka Świątecka
ŚWIĄTECKA: Przyszłość należy do idei mobilności, jednak zanim zachłyśniemy się wizją futurystycznych technologii, pamiętajmy, że są one tylko narzędziem, które powinno służyć – coraz bardziej mobilnym we współczesnym świecie – ludziom.

Czym więc są technologie mobilne? Wbrew popularnemu skojarzeniu, to nie tylko smartfony i tablety. Manager przygotowujący prezentację na swoim laptopie podczas podróży pociągiem korzysta z dobrodziejstw mobilności, podobnie jak kurier odnotowujący dane klienta w elektronicznym notatniku. Do tego należałoby dodać coraz większą liczbę „inteligentnych” urządzeń z kategorii weareable tech.

Dla coraz większej liczby osób ekran telefonu nie jest już drugim, a pierwszym ekranem – pierwszym, po jaki sięgają, gdy szukają informacji czy rozrywki, pierwszym, na jaki pada ich wzrok po przebudzeniu i ostatnim, jaki sprawdzają przed zaśnięciem. Jest jednocześnie najbardziej osobistym z dotychczasowych narzędzi komunikacji i pracy. Począwszy od indywidualnych ustawień, wyboru używanych aplikacji, zakorzenionych przyzwyczajeń i charakterystycznych zachowań (korzystanie z telefonu wymaga szybkiego działania, a więc musi być maksymalnie intuicyjne; każdy użytkownik ma własne sztuczki i sposoby, by jak najłatwiej, bez zastanowienia wykonywać rutynowe czynności), po kwestie prywatności i bezpieczeństwa danych.

Z tego też powodu szczególnie ważne jest, by zrozumieć, w jaki sposób nasi potencjalni odbiorcy korzystają ze swoich urządzeń; jeśli to, co im proponujemy, ocenią jako nieatrakcyjne, niepotrzebne lub za trudne, jeśli wymagamy zbyt dużego wysiłku nie oferując wystarczająco atrakcyjnej rekompensaty za ów wysiłek, jeśli podważymy ich zaufanie lub zirytujemy (czy to nachalnymi reklamami, czy błędami w działaniu aplikacji) – przekreślamy swoją szansę na dotarcie do nich.

Musimy pamiętać, że mobilność oznacza również krótszy czas skupienia uwagi – korzystamy z urządzeń w krótkich chwilach między jedną czynnością a drugą, często w ruchu, w otoczeniu niesprzyjającym skupieniu; w dodatku niewielki ekran utrudnia przyswajanie dłuższych, skomplikowanych treści. Mobilny użytkownik oczekuje konkretnej, precyzyjnej informacji lub działania odpowiadającego jego potrzebie w danej chwili i kontekście, w jakim się znajduje.

Istotą mobilności byłby więc dostęp do informacji, możliwość jej przetwarzania oraz komunikowania się w dowolnym miejscu i czasie. Bez przesady można powiedzieć, że mobilne technologie zmieniły sposób, w jaki wchodzimy w interakcje z treścią, z otoczeniem i z innymi ludźmi. Dając nam natychmiastowy dostęp, pozwoliły zapełnić „pusty” czas, jaki spędzamy w autobusie, w kolejce na poczcie i w innych kontekstach, które wcześniej oznaczały bezproduktywne czekanie. Umożliwiły natychmiastową wymianę informacji, ich analizowanie w czasie rzeczywistym i szybkie reagowanie. Bardziej niż jakakolwiek wcześniejsza technologia stały się naszym „zewnętrznym mózgiem” i przedłużeniem naszych zmysłów.

Czy jednak w pełni wykorzystujemy potencjał mobilnych technologii?

„Posiadam w kieszeni urządzenie umożliwiające dostęp do całej wiedzy znanej ludzkości. Używam go do oglądania zdjęć kotów i do kłótni z obcymi ludźmi” – mówi popularny internetowy żart, i jest w tym dużo prawdy. Ale mobilność to nie tylko miniaturyzacja, a smartfon to nie mały komputer. Aby jak najlepiej wykorzystać technologie, trzeba wziąć pod uwagę zarówno ograniczenia, jak możliwości urządzeń. Wielu użytkowników nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele potrafi ich telefon. Pozwala on nie tylko na wykonywanie większości standardowych, codziennych zadań, do jakich wykorzystujemy komputer, ale może być wyposażony w funkcje umożliwiające zaawansowane interakcje z otoczeniem (począwszy od nawigacji GPS po rzeczywistość rozszerzoną czy gromadzenie i analizowanie danych takich, jak temperatura otoczenia, wilgotność czy ciśnienie).

Mówiąc o rynku technologii mobilnych, najczęściej myślimy o aplikacjach. Posiadanie dedykowanej aplikacji jest ambicją coraz większej liczby organizacji. Zamiast inwestować czas i pieniądze w kolejną aplikację, warto zastanowić się nad skorzystaniem z istniejących rozwiązań, które mają tę dodatkową zaletę, że są już dobrze znane naszym odbiorcom. Jedną z bardziej oczywistych opcji są media społecznościowe. Każdy popularny serwis społecznościowy posiada wersję mobilną, a użytkownicy tych serwisów chętnie korzystają z nich na przenośnych urządzeniach (87% użytkowników Facebooka korzysta z aplikacji mobilnej!). SMSy są wciąż najpopularniejszą formą komunikacji z wykorzystaniem telefonów; ich skuteczność wynika z dostępności (nie wymagają smartfonu), szybkości i łatwości – każdy użytkownik telefonu komórkowego potrafi odebrać i wysłać wiadomość. Co więcej, nie wymagają dostępu do internetu i działają również w tych miejscach na świecie, gdzie ten dostęp jest utrudniony.

Przyszłość należy do idei mobilności, jednak zanim zachłyśniemy się wizją futurystycznych technologii, pamiętajmy, że są one tylko narzędziem, które powinno służyć – coraz bardziej mobilnym we współczesnym świecie – ludziom. Moja główna rada dla organizacji pozarządowych brzmi: bądźmy tam, gdzie są nasi odbiorcy, i dajmy im to, czego w danym miejscu i w danej chwili potrzebują.

Agnieszka Świątecka: Metodyczka kształcenia na odległość, trenerka, archiwistka, pasjonatka nowych mediów. Prezeska Fundacji Ad Hoc. Żyje w internetach, myśli hipertekstem.

 


Źródło: technologie.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 1

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • nowe technologie