Przejdź do treści głównej

Umiar konieczny także w jawności

autor(ka): Rafał Dymek; opr. Ignacy Dudkiewicz
2014-03-28, 12:50
archiwalne
DYMEK: Jestem za transparentnością i jawnością. Ale nie do przesady i nie kosztem wielu innych wartości. Potrzeba nam zdrowego umiaru.

Michał Henzler w artykule „Jawność sprzyja NGO” postuluje bardzo szczegółowe ujawnienie finansów organizacji pozarządowych, łącznie z zarobkami pracowników i listą kontraktów cywilnoprawnych. Mam poważną wątpliwość, czy tak rozbudowane rozwiązania są potrzebne i czy rzeczywiście pozytywnie wpłynęłyby na rozwój III sektora w Polsce.

Jak takie postulaty mają się do licznych skarg na przeregulowanie działalności podmiotów prywatnych? Niektóre organizacje są już zmuszone do składania sprawozdań do kilku różnych organów kontrolno-nadzorczych. Spora część jest zobowiązana do opracowania wewnętrznych procedur związanych z przeciwdziałaniem „praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu”, w tym do „analizy ryzyka” tych zagrożeń w kontaktach z kontrahentami. Wszyscy muszą przestrzegać skomplikowanych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych i opracować własną „politykę bezpieczeństwa”. Wszelkie dotacje publiczne muszą być zawsze bardzo szczegółowo rozliczone z darczyńcami. Pomijam już wszystkie przepisy i obowiązki wynikające z prawa pracy, zasad BHP czy prawa podatkowego. Czy naprawdę chcemy dodawać organizacjom kolejne obowiązki w postaci publikowania rejestru zawieranych umów o dzieło? Przecież zdecydowana większość sektora w Polsce to małe organizacje, często niezatrudniające żadnych pracowników. Czy musimy zmuszać lokalnego działacza do tych wszystkich skomplikowanych procedur tylko dlatego, że jego organizacja otrzymała pięć tysięcy złotych z gminy na prowadzenie lokalnej świetlicy? Czy miejscowa księgowa, która za obsługę całego projektu dostaje trzysta złotych musi się nauczyć obsługi Biuletynu Informacji Publicznej, bo te trzysta złotych pochodzi ze środków publicznych? Przecież to zabija wszelką aktywność społeczną! Nie możemy od tych organizacji wymagać czynności, które często wymagają zatrudnienia profesjonalnej kadry!

Czy tylko NGO?

Michał Henzler powołuje się na fakt, że zarobki na przykład posłów są jawne. Wywodzi z tego wniosek, że podobnie powinno być z NGO, jeżeli korzystają ze środków publicznych. Jeżeli to ma być argumentem, to warto zauważyć, że rzesza osób, korzystających ze środków publicznych, jest bardzo szeroka. Czy na przykład przedsiębiorstwa prywatne, korzystające z funduszy Unii Europejskiej na rozwój, też będą zobowiązane do ujawnienia zarobków swoich pracowników? Wszystkich, czy tylko bezpośrednio z tych środków opłacanych? Co z firmą, która wygrała przetarg na budowę drogi, finansowany ze środków publicznych? A osoba fizyczna otrzymująca zasiłek też ma wrzucić do sieci swój PIT? Takich pytań pojawi się coraz więcej i procedura będzie się stawać coraz bardziej nieprzejrzysta.

Autor wstępu do debaty odwołuje się do doświadczeń krajów skandynawskich, gdzie wszystkie zarobki i informacje o finansach jednostek z reguły są jawne. To prawda. Jednakże w Polsce nigdy nie było takiej tradycji. Znaczna część społeczeństwa nie oswoiłaby się łatwo z „odsłoniętym oknem” (jak pisze Henzler). Zresztą ostatnio również Skandynawowie dyskutują, czy aby nie przesadzili z jawnością. Wszystko funkcjonowało bowiem bezproblemowo, dopóki wiele danych nie było dostępnych „od ręki” w Internecie, ale trzeba się było po nie pofatygować do odpowiedniego urzędu i poprosić urzędnika w okienku. Wtedy obywatele udawali się po te informacje, gdy rzeczywiście czegoś potrzebowali, a nie z czystej wścibskości czy zazdrości. Zwracam zresztą uwagę, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, wiele informacji, choćby na temat projektów organizacji pozarządowych otrzymujących dotacje, jest jawnych, tylko trzeba o nie wystąpić (czasem urzędnicy niesłusznie takich danych odmawiają, ale to jest zupełnie inny problem).

Wybiórczy komunikat

Mam też wątpliwość, czy tak szeroka jawność, jaką postuluje Henzler, poprawiłaby klimat wokół organizacji pozarządowych. To, że wszystko będzie dostępne w Internecie, wcale nie musi się przyczynić do tego, że osoby, które podejrzewają III sektor o „wyciąganie pieniędzy”, zmienią swoje zdanie. Myślę, że skończy się na tym, że niektóre media wynajdą, że w jakiejś organizacji ktoś zarabia równowartość dziesięciu średnich krajowych i w pamięci zostanie tylko taki komunikat. Tak jest ostatnio choćby z zarobkami europosłów czy prezesów większych spółek. Połowa społeczeństwa myli ich nazwiska, nie wie, jak pracują, ale potrafi powiedzieć, ile zarobili. A chyba nie o to nam chodzi.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Jestem za transparentnością i jawnością. Ale nie do przesady i nie kosztem wielu innych wartości.

 

Rafał Dymek – Polska Fundacja im. Roberta Schumana


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 15 9

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz Ochrona danych osobowych? ~Joanna 31.03.2014, 06:18 Zastanawiam się jak to wygląda z perspektywy ochrony danych osobowych. Orientuje się Pan, Panie Rafale? Załóżmy, że w fundacji jest zatrudniony jeden koordynator projektu i jego nazwisko jest podane na stronie organizacji. Przy jawnych zarobkach w praktyce oznacza to, że każdy może wiedzieć ile ta osoba zarabia. Przy czym, zarobki posła czy premiera są jawne, ale sprawa wygląda trochę inaczej - oni pełnią funkcje publiczne. Mało kto chce podać do publicznej wiadomości wysokość swoich dochodów, co jest w pełni zrozumiałe.... Jak to wygląda z perspektywy GIODO? ODPOWIEDZ
  • odpowiedźna na pytanie ~Rafał Dymek 31.03.2014, 04:10 Trudno mi odpowiedzieć precyzyjnie na tak ogólnie postawione pytanie; ale myślę, że Fundacja starałaby się udzielić możliwie wyczerpującej informacji, z zastrzeżeniem prywatnych informacji dot. osób trzecich. Natomiast nie zgadzam się z opinią, że ujawnienie wszystkiego wszystkim przez wszystkich jest podstawą budowy zaufania społecznego. Raczej jest wyrazem jego braku. Podkreślam jeszcze raz, że uważam iż transparentność i jawność w wielu sprawach, w rozsądnym wymiarze, jest bardzo potrzebna i należy ją egzekwować. ODPOWIEDZ
  • Ciekawe co by było, gdyby... ~Zdzisio 31.03.2014, 02:18 Ok, jawność ograniczona, ponieważ zaufanie, społeczność, jesteśmy razem... No ale z mojego doświadczenia wynika, że tych wartości, o których pisze p.Dymek nie ma właśnie dlatego, że nie ma jawności. Także bardzo jestem ciekaw, co by się stało gdyby FUNDACJA SCHUMANA DOSTAŁA WNIOSEK O INFORMACJĘ dotyczący spraw opłacanych z publicznych pieniędzy - o tego to bym się nawet chciał dowiedzieć. ODPOWIEDZ
  • jak jest gdzie indziej? ~grazyna 31.03.2014, 11:12 A jak te sprawy się mają w innych cywilizowanych krajach? Czy wszyscy są tak mega transparentni? ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz odpowiedz autora ~Rafał Dymek 29.03.2014, 05:30 Jakie wartości? Proszę bardzo: Wartość 1. Tworzenie przyjaznego klimatu dla aktywności społecznej i obywatelskiej. Widziałem wiele bardzo ciekawych inicjatyw, które zostały przygniecione wymogami administracyjnymi, formalnymi i kontrolnymi. Właśnie w trosce o 'prawidłowość wydania środków' i obawy, aby ktoś przypadkiem czegoś nie ukradł. Czasem 'obsługa' takich inicjatyw wymaga więcej energii niż rozwiązanie jakiegoś problemu społecznego. Widziałem, że to zniechęca wielu aktywnych ludzi do działania, albo wpędza ich w kłopoty, bo, biedni, nie wiedzieli że coś muszą sporządzić albo gdzieś opublikować. Wartość 2. Utrzymanie elementarnego poziomu zaufania społecznego, które w Polsce jest na żenującym poziomie. Stąd m.in. mania kontrolowania wszystkiego przez wszystkich. Bo zawsze musimy domniemywać, że ktoś na pewno kombinuje albo jest nieuczciwy i to on sam musi udowodnić, że jednak nie jest złodziejem. Wartość 3. Prawo do prywatności, ostatnio ograniczane w ekspresowym tempie. W imię zapewnienia bezpieczeństwa i uczciwości jesteśmy otoczeni monitoringiem, podsłuchami, kontrolami. Rozumiem, że niedługo będziemy musieli też ujawniać w Internecie wszystkim ile gdzie zarobiliśmy i z kim podpisaliśmy umowę zlecenie. Uważam, że prawo do prywatności jest ważną potrzebą człowieka i nie można go w nieskończoność ograniczać pod pretekstem kontroli większości naszych sfer życia przez innych. Chciałbym też zaapelować, aby nie przeinaczyć idei mojego tekstu. Jestem ZA JAWNOŚCIĄ NA ZDROWYM POZIOMIE. Sytuacje, w których urzędnicy bezpodstawnie ograniczają dostęp do informacji publicznej są karygodne i należy je piętnować! Tak samo zarobki na nieuzasadnionym poziomie i narastające nierówności społeczne. Jestem zdecydowanie PRZECIWKO tym zjawiskom. Natomiast pragnę podkreślić, że wpadanie w manię ujawniania wszystkiego wszystkim nie rozwiązuje wielu problemów, a tworzy nowe. Konkludując nadzieję pytającego, że może ujawnianie patologicznych zarobków przyczyni się do ich obniżenia - jakoś do tej pory to nie nastąpiło. Np. zarobki wielu menadżerów wysokiego szczebla są jawne i nie doprowadziło to do ich zmniejszenia - dotyczy to większości krajów świata. Tyle mogę wyjaśnić. ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz Czy księgowa musi się nauczyć obsługi Biuletynu Informacji Publicznej? ~Ryszard 28.03.2014, 10:57 Tego typu informacje powinny być jawne, ale jest to obowiązkiem instytucji publicznych (dających), a nie prywatnych (korzystających). Jedyną radą na rozproszenie danych, bo faktycznie czasem znalezienie czegoś w BIP-ie graniczy z cudem, jest sensowne repozytorium tego typu danych. I wreszcie, ewentualna defraudacja kilkuset czy nawet kilku tysięcy złotych przez organizację jest mniej szkodliwa społecznie niż zniechęcenie społeczeństwa do jakiejkolwiek aktywności. Nawet polegającej na kontrolowaniu tych, których kontrolować się powinno. ODPOWIEDZ
  • pytania do autora ~Katarzyna Batko-Tołuć 28.03.2014, 05:10 " Myślę, że skończy się na tym, że niektóre media wynajdą, że w jakiejś organizacji ktoś zarabia równowartość dziesięciu średnich krajowych i w pamięci zostanie tylko taki komunikat." "Nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Jestem za transparentnością i jawnością. Ale nie do przesady i nie kosztem wielu innych wartości." Kilka pytań do debatanta w kwestii tych cytatów z jego wypowiedzi: 1) Czy ta organizacja, która ma takie zarobki będzie je ujawniała, czy przed ujawnieniem je zmniejszy bo zobaczy, że skończył się dziki zachód? i czy media nie doszukają się takiej informacji, nawet nieujawnionej? 2) Jaki to są inne wartości, które przejrzystość miałaby zniszczyć? Jaką wartością jest, że ktoś zarabia kilkadziesiąt średnich krajowych? Czy są takie sytuacje w ogóle? ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • księgowość
  • PR, promocja, wizerunek
  • prawo
  • standardy, etyka