Przejdź do treści głównej

Przepisy już (prawie) nie są potrzebne

autor(ka): MBor, redakcja ngo.pl
2013-05-16, 15:01
archiwalne
NGO.PL: Sześć głosów stanowi podsumowujący przegląd kwestii, które rozwiązała ustawa o pożytku. Oraz tych, w których zawiodła.

Łagodnie, z nutą krytycyzmu debatanci i debatantki potraktowali ustawę o pożytku w jej jubileusz. Zebraliśmy sześć, wydaje się, reprezentatywnych, głosów. O opinię poprosiliśmy współtwórców ustawy (Jerzy Hausner i Teresa Hernik), ekspertkę (Magdalena Arczewska) i osoby posługujące się na co dzień jej przepisami (Alina Gałązka, Witold Monkiewicz, Dariusz Pietrowski). Gdyby zebrać te głosy, powstałaby taka recenzja na dziesięciolecie:

Najważniejsze, że organizacje stały się dla administracji partnerem (Gałązka, MonkiewiczArczewska, Hausner, Hernik), bez ustawy do dziś mogłyby wisieć u klamek lokalnych urzędów. Dzięki ustawie przeszliśmy zmianę cywilizacyjną: od kultury „grubego palca” do kultury otwartego konkursu ofert (Gałązka). Żyjemy w zupełnie nowej rzeczywistości, gdzie organizacje i samorząd nie traktują się już z nieufnością (Hausner). Z przepisów ustawy wyrosła też kultura współpracy, której pozytywnym rezultatem jest np. przejrzystość działania komisji konkursowych (Arczewska), a Rada Działalności Pożytku Publicznego jest na tyle aktywna, że mogłaby być wzorem dla innych ciał konsultacyjnych tego typu (Hernik). Ustawa uporządkowała też kwestie związane z wolontariatem. Dzięki niemu praca społeczna lub pomaganie zyskały rangę działania obywatelskiego (Pietrowski).

Uczestników debaty poprosiliśmy również o opinię dotyczącą tego, którymi rozwiązaniami ustawowymi są rozczarowani. Rozmówcy byli zgodni co do jednej kwestii – potrzeby przeprowadzenia gruntownej reformy 1%. Po zebraniu pozostałych, różniących się między sobą wypowiedzi, powstaje taki kalejdoskop:

Organizacje poczuły się we współpracy tak pewnie, że reprezentują również tych, którzy nie udzielili im głosu. Witold Monkiewicz zna przypadki, kiedy organizacje „przejmowały” konsultacje skierowane do mieszkańców lub miały pretensje, że pyta się o zdanie społeczność lokalną, a nie organizacje. Dariusz Pietrowski narzeka, że wolontariat zmienia się szybciej, niż jest zdolna zmienić się ustawa. Wolontariusze i wolontariuszki chcą brać udział w dużych, komercyjnych imprezach, a prawo tego zakazuje. Magdalena Arczewska zauważa, że status pożytku publicznego nie wyróżnia organizacji wzorowych, jak przewidywano, a sprowadza się do stosownego wpisu w KRS. Jerzy Hausner twierdzi, że ustawa nie wymaga zmian, bo skończyły się czasy, kiedy rzeczywistość można było kreować z pomocą przepisów prawa.

Te są dziś dla organizacji nawet blokujące – mówiła w debacie Alina Gałązka. Biurokracja w największym stopniu utrudnia dziś działania społeczne. Teresa Hernik marzy o dostrzeżeniu przez prawo dużych organizacji członkowskich, których „nie dostrzegła ustawa”, a Alina Gałązka po prostu o uproszczeniu przepisów, pieniądzach na rozwój organizacji i „uwolnieniu” regrantingu, który dziś sprowadza odpowiedzialność NGO-sów do ewentualnego organizowania podczas publicznych wydarzeń „kawy i ciastek”.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 2 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • pożytek publiczny
  • prawo
  • współpraca z administracją