Przejdź do treści głównej

Kto chciałby otworzyć zasoby?

autor(ka): MBor, redakcja ngo.pl
2013-03-11, 12:26
archiwalne
NGO.PL: Czy dostęp do utworów powstałych za pieniądze publiczne powinien być powszechny i bezpłatny? Otwieramy debatę o otwartych zasobach.

 

Do końca roku ma potrwać debata na temat otwartych zasobów. Zapowiedział ją minister Michał Boni otwierając konsultacje społeczne w tej sprawie. Co oznacza otwarcie zasobów? W uproszczeniu to, że powstałe za publiczne pieniądze dzieła – w dziedzinie kultury, nauki i edukacji byłyby powszechnie i nieodpłatnie dostępne. Skoro utwory muzyczne, multimedialne prezentacje edukacyjne itp. powstają w 100% z pieniędzy podatników, to ci ostatni powinni mieć do nich swobodny dostęp i bez ograniczeń (ale też niekomercyjnie) móc z nich korzystać – argumentuje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Im więcej, według twórców projektu ustawy, „wolnych” utworów w obrocie – tym większa kreatywność. Obywatele korzystający z otwartych zasobów chętniej i częściej tworzą oraz upowszechniają własne.

O tej zmianie Edwin Bendyk pisał w „Polityce”: „Ustawa o dostępie do zasobów publicznych to przedsięwzięcie bez precedensu, bo próbuje jednym aktem prawnym rozstrzygnąć fundamentalne kwestie, jakie od setek lat są przedmiotem gorących politycznych sporów na całym świecie: wolności tworzenia i czerpania z tego korzyści, wolności dystrybucji treści i wolności korzystania z nich. Wolności te często z sobą konkurują w nieustannym poszukiwaniu równowagi między prawami jednostek a interesem ogółu”.

Kto jest za i przeciw pomysłowi

„Proponowany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji projekt założeń projektu ustawy o otwartych zasobach publicznych wzbudził niepokój wśród twórców, uważających nie bezzasadnie, że to kolejne w serii ograniczeń ich dochodów” – czytamy tymczasem w oświadczeniu Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAiKS). ZAiKS reprezentuje grupę twórców i organizacji, które podgrzały atmosferę debaty w trakcie trwających konsultacji. Prawnicy i działacze związani z ZAiKS-em mówili, że ustawa kiepsko definiuje, co tworzyć ma wolne zasoby, że jej skutki gospodarcze będą katastroficzne – przemysł twórczy finansowo upadnie, zamiast się intelektualnie wzbogacić. Przeciwko pomysłowi racjonalnie argumentował Michał Komar z ZAiKS, pisząc, że: „twórczość jest jego jedynym lub głównym źródłem utrzymania, dochód zaś musi pokryć koszty uprawiania zawodu (często niebagatelne) oraz koszty związane z ubezpieczeniem społecznym i zdrowotnym (tzw. emerytury twórcze zostały zniesione kilkanaście lat temu”. Ale w emocjonalnej debacie ze strony ZAiKS padały też argumenty o powrocie komunizmu i przymusowym „wywłaszczeniu” twórców…

To z kolei krytykowali Alek Tarkowski i Helena Rymar z Centrum Cyfrowego Projekt: Polska, pisząc w Gazecie Wyborczej, że „aby zatrzymać prawo w miejscu, (twórcy – przyp. red.) wykrzywili ideę ustawy i zajmują się krytyką jej karykatury. Przykładowo, czytając głosy wielu twórców, odnoszę wrażenie, że wmówiono im, że otwartość będzie dotyczyć wszelkiej twórczości, także tej finansowanej całkowicie prywatnie. Po to, by zatrzymać wszelką zmianę w zarodku”.

Dlaczego debata

Temat otwartych zasobów jest i obywatelski, i pozarządowy. Obywatelski dlatego, że dotyczy naszego prawa do korzystania z dóbr intelektualnych, ale może też dotyczyć nas jako twórców tych dóbr (jeśli tworzymy je za publiczne pieniądze). „Obywatele muszą sobie z tego sami zdać sprawę i sami o swoje prawa zawalczyć. Bo nikt się za nimi nie ujmie, włącznie z politykami" – mówił w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska.

Natomiast pozarządowy temat jest dlatego, że w debatę zaangażowały się organizacje pozarządowe: zrzeszające twórców, ale też te zainteresowane wolnym internetem, reformą prawa autorskiego, digitalizacją zasobów oraz swobodnym korzystaniem z nich: Centrum Cyfrowe Projekt: Polska, Fundacja Nowoczesna Polska, Stowarzyszenie Elektroniczna Biblioteka (EBIB). A także dlatego, że organizacje, które tworzą dzieła za pieniądze publiczne (np. z projektów finansowanych przez administrację) miałyby również powszechnie udostępniać 

Z tych dwóch powodów (temat pozarządowy i obywatelski) postanowiliśmy otworzyć tę debatę również na portalu. Po to, by wyjaśnić, o co chodzi w debacie o otwartych zasobach, która toczy się w mediach głównego nurtu; po to, by poznać argumenty obu stron – pytamy:

  • Czy udostępniać w Internecie dzieła stworzone w połowie z pieniędzy budżetu państwa?
  • Czy jako podatnicy mamy prawo korzystać z tych dóbr nieodpłatnie? Jeśli nie,  na jakich zasadach moglibyśmy? 

Pytania zadamy znawcom tematu i uczestnikom debaty, choć na Wasze głosy również czekamy  – w internecie lub pod adresem redakcji.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 4 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • edukacja
  • kultura
  • nauka i technika
  • rzecznictwo, lobbing
  • współpraca z administracją