Przejdź do treści głównej

Fundacje niech fundują

autor(ka): Marcin Dadel
2012-11-08, 11:39
archiwalne
Marcin Dadel
DADEL: O zmianach w ustawie o fundacjach jest cicho. A warto byłoby kilka pytań rozważyć. Na przykład zwiększenie funduszu założycielskiego.

O ile w przypadku stowarzyszeń trwają prace w Kancelarii Prezydenta RP nad zmianą przepisów, o tyle po dyskusjach, jakie prowadziło m.in. Forum Darczyńców - o zmianach w ustawie o fundacjach jest cicho. A warto byłoby kilka pytań rozważyć.

Fundusz założycielski powinien być większy...

Jaka jest podstawowa różnica między fundacją a stowarzyszeniem? W poradniku.ngo.pl znajdziemy odpowiedź na to proste pytanie. Kapitałem stowarzyszenia są ludzie, kapitałem fundacji majątek. Zgodnie z prawem stowarzyszenie opiera swoją działalność na społecznej pracy członków, fundacja zaś na środkach finansowych i majątku. Jeżeli środki się wyczerpią – powinna zostać zlikwidowana.

Tyle – w dużym skrócie – mówi prawo. A jak wygląda rzeczywistość? Dla założenia fundacji wystarczy 1000 zł. Na tyle „wycenia” się w Polsce środki pieniężne niezbędne do realizowania celu fundacji. Do jej założenia wystarczy jedna osoba fizyczna, która będzie fundatorem. Może się ona wyznaczyć na organ zarządzający. Przy dobrych wiatrach, po wizycie u notariusza, w niektórych sądach rejestrowych, potwierdzenie rejestracji trwa zaledwie 7 dni. Czy na pewno kwota 1000 zł jest wystarczająca do założenia fundacji? Czy początkowy majątek nie powinien przynajmniej zabezpieczać kilku miesięcy działania fundacji?

W przypadku stowarzyszeń sprawa jest bardziej skomplikowana. Nie dość, że potrzeba 15 osób, nie dość, że powinny się spotkać na zebraniu założycielskim, nie dość, że sąd ma 3 miesiące na odniesienie się do wniosku rejestrowego, to po drodze czeka jeszcze konfrontacja z organem nadzoru (starostą). Konieczność przesyłania papierów między sądem a organem nadzoru, powoduje, że proces rejestracji trwa co najmniej kilka tygodni. W skrajnych przypadkach kilkanaście miesięcy.

A uprawnienia powinny być mniejsze

Czy na pewno fundacje, w których władzę sprawuje jedna osoba, bez żadnych organów kontroli wewnętrznej (fundacja nie musi mieć takowych) powinna mieć takie same prawa jak stowarzyszenie? Na przykład w dialogu obywatelskim? Na przykład w głosowaniu na członków Rad Pożytku Publicznego? Czy w ogóle takie jednoosobowe, „biedne” fundacje powinny mieścić się w definicji organizacji społecznej (niektóre akty prawne nadają uprawnienia tzw. organizacjom społecznym, mimo że nie ma legalnej definicji takich organizacji)?

Fundacje, mimo że realizują cele społeczne i są bardzo ważną częścią sektora pozarządowego – mają często – i coraz częściej - charakter stricte prywatny. Konstrukcja ich statutów bywa taka, że prezesi są nieodwoływalni, wybierają sami siebie. Nawet te fundacje, które działają na rzecz demokracji – w swoich wewnętrznych rozwiązaniach zdają się tej idei przeczyć. Przytoczmy kilka faktów z działalności niektórych fundacji, jakie warto byłoby poddać refleksji:

1. Fundacja starając się o OPP musiała wprowadzić do statutu obowiązek posiadania kolegialnego organu kontroli wewnętrznej. Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie zabrania, by we władzach organizacji zasiadały osoby będące w konflikcie interesów. Fundacja zapisała w swoim statucie, że organ kontroli wewnętrznej jest wybierany przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (osobę prawną). Prezesem fundacji i tej spółki jest ta sama osoba. Zresztą fundator fundacji.

2. W statucie fundacji funkcja prezesa jest dziedziczona przez członka rodziny.

3. Pewna pani jest prezesem fundacji. Ponieważ sama ze sobą nie może zawierać umów, prokurentem uczyniła swojego męża. Fundacja ubiegając się o status OPP musiała wyznaczyć organ kontroli wewnętrznej. Zgodnie ze statutem organ ten wybierany jest przez prokurenta.

Ewidentną przyczyną takich działań jest chęć zamykania kręgu wtajemniczonych. Chęć pełnego podporządkowania instytucji pojedynczym osobom. Nie jestem zwolennikiem takiego twórczego podchodzenia do prawa. Niby w myśl jego litery, ale próżno szukać ducha.

I jeżeli nawet zgodzimy się co do tego, że to jest w porządku, że może tak być – to czy na pewno należy w prawach i przywilejach zrównywać fundacje i stowarzyszenia? Czy nie powinniśmy próbować przywracać pojęciom właściwe znaczenie? Tak, by fundacje naprawdę były fundacjami (dysponowały majątkiem), a stowarzyszenia stowarzyszeniami.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: informacja własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 17 8

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Prawdziwa fundacja ~Tomek S. 24.09.2017, 08:13 Większość fundacji w bardzo niewielkim stopniu potrafi naprawdę dołożyć wszelkich starań, by funkcjonować na większym stopniu niż "mała i biedna" fundacja. Jest zaledwie kilka bardziej "świeżych" fundacji, które dają radę przebić się przez nowe prawo. Jedną z nich w moim szczerym uczuciu (bez robienia reklamy) jest http://www.szlachetnygest.pl/. Zarząd i wolontariusze robią kawał dobrej roboty. ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz Brak słów... ~Michał Walendowski 11.11.2012, 04:45 Dadel i kolejny tekst z cyklu: "Nie znam się to się wypowiem" 1. Ustawa nie wyznacza minimalnego wkładu finansowego. 1000 zł to majątek, który powinien być przeznaczony na działalność gospodarczą. 2. Nadzór nad fundacjami sprawuje Minister. Wiele podmiotów obywa się bez takiego nadzoru i funkcjonują w obrocie prawnym np spółki osobowe 3. Istotą fundacji jest prymat fundatora, w końcu to masa majątkowa a nie korporacja osób. Dlatego istnieje rozróżnienie na fundacje i stowarzyszenia 4. Stwierdzenie "małe, biedne fundacje nie są organizacjami społecznymi" pozostawię bez komentarza, wskazując tylko że celem prawa jest ograniczenie arbitralności. Ciekawe kto miałby decydować o tym czy fundacja jest "mała i biedna" Kolego Dadel - proponuje najpierw trochę poczytać (może studia skończyć?), a potem się wypowiadać, bo ciepła posadka u Prezydenta jednak wiedzy nie dodaje ODPOWIEDZ
  • Jaki problem w jednoosobowych fundacjach? ~JS 10.11.2012, 08:32 Jeśli fundacja, nawet jednoosobowo działa z pełną parą, do tego z czasem się rozwija, rozrasta, generuje ruch kapitału - szkoli, realizuje projekty - to jaki problem, że ufundowała ją jedna osoba, i że jedna osoba tym wszystkim steruje? Jednoosobowa działalność społeczna nienastawiona na zysk jest gorsza od tej gremialnej? Często fundacja jest jedyną okazją na działanie społeczne bardzo małej grupy osób. Wymóg 15stki jest absurdalny i tylko hamuje działalność społeczną. Na szczęście można zawsze stworzyć fundację na konkretny cel. ODPOWIEDZ
  • głos wołającego na puszczy ~K. 08.11.2012, 05:40 Marcinie, pełna zgoda, tylko że wszystkie Twoje tezy od przynajmniej 10 lat są wałkowane na różnych forach i nic z tego nie wynika, a fundacji powstaje coraz więcej i więcej i to właśnie takich jednoosobowych ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz urzędnicy ~barabasz 08.11.2012, 03:43 a może by tak zmniejszyć liczbę bezużytecznych urzędników w kancelarii prezydenta i innych tego rodzaju gremiach włącznie z bezproduktywnymi radami pożytku publicznego? ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • organizacje wspierające
  • prawo
  • profesjonalizacja, podnoszenie kwalifikacji
  • standardy, etyka