Przejdź do treści głównej

Na hasło "społeczne" taryfa ulgowa

autor(ka): redakcja ngo.pl
2012-10-18, 11:00
archiwalne
NGO.PL: Rozpoczynamy debatę nt. profesjonalizmu społeczników. Konieczny? Jeśli konieczny, to gdzie "spontan"?

Rozpoczynamy debatę nt. profesjonalizmu społeczników i społeczniczek, zrzeszonych w organizacjach – są tacy? Powinni być? A może fakt, że nawet to, co społeczne, od razu musi podlegać profesjonalizacji, standaryzacji, normalizacji… jest dla tych, którzy chcą się obywatelsko zaangażować, przerażające? Może się tę standaryzację na społecznikach wymusza, gasząc tym samym społeczny i obywatelski entuzjazm, który i tak ledwo się tli.

Postrzegani jako nieprofesjonalni

Ponad miesiąc temu rozprawialiśmy się z mitem sektora nt. tego, że organizacje są nieprofesjonalne (więcej w artykule „Sektor nieudaczników”). Pisaliśmy w nim, że „organizacje społeczne są postrzegane jako źle zorganizowane i niefachowe. Jeszcze w 2008 roku z takim stwierdzeniem zgadzało się 30% Polaków. Choć nie ma danych z lat późniejszych, to nadal dość powszechne są opinie utrzymane w podobnym duchu – działacze i pracownicy III sektora są niekompetentni, pracują w organizacjach, bo nie poradziliby sobie w biznesie”. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy sami społecznicy podzielili tę opinię w komentarzach pod artykułem!

Społeczne jest święte

Z naszych badań wynika bowiem, że pozarządowcy są dokładnie po drugiej stronie lustra – oceniają siebie samych wyjątkowo bezkrytycznie. Narzekają co prawda na swoją sytuację finansową, na niedobór wyposażenia i niskie zarobki, ale same siebie widzą jako wyjątkowo profesjonalne, a usługi – jako wyjątkowo wartościowe.

Odwołujemy się zatem do korespondującej z badaniami opinii społeczników, że biznesowi w działaniu zależy na zysku, administracji – na drobiazgowych procedurach, a tylko nam, nam jedynym zależy na dobru społecznym. W związku z tym każde społeczne działanie jest z definicji samej uświęcone. Bo „społeczne” jest rzadkim dobrem, bo i tak mają społecznicy pod górkę, bo skoro ludziom się chce, to ich entuzjazmu nie gaśmy, nie dość, że sam szybko gaśnie?

Na to właśnie złości się Paweł Jordan w pierwszym głosie debaty o „świętych krowach” – czyli o tym, czy przymiotnik społeczne zwalnia z jakości działania. Może zwalnia? Potrafimy sobie bowiem wyobrazić argumenty - jeśli nie przeciwne, to komplementarne: że stowarzyszamy się przede wszystkim po to, żeby realizować pasje lub działać z odruchu serca. A to daje zasłużoną taryfę ulgową...

Czekamy na Wasze głosy.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: informacja własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz To zależy....:) ~Jacek Sańko 22.10.2012, 09:16 Temat był rzeczywiście "wałkowany" już trochę ale myślę, że ciągle jest aktualny. Moim zdaniem działając w III sektorze już ładnych parę lat zauważyłem, że to czy org. powinna się profesjonalizować zależy od jej celu. Np. jeżeli organizacja nastawiona jest na organizowanie kilku wydarzeń w roku i jej członkowie mają z tego masę zabawy to tzw. "profesjonalizacja" może im bardziej zaszkodzić niż pomóc. Natomiast jeżeli organizacja ma np. skutecznie pomagać innym korzystając przy tym z funduszy zewnętrznych to nie ma ucieczki od profesjonalizacji. Nie można wtedy tuszować niekompetencji wielkimi hasłami. Problem polega na tym, że trudno znaleźć drogę do dywersyfikacji przychodów które zapewnią trwanie organizacji (w jednym roku można mieć 1mln zł przychodu a w drugim 10 tyś). Jak nie ma ciągłości finansowania trudno o profesjonalną kadrę. To trochę zamknięte koło. Ale widzę ciekawy "ferment' wokół fundraisingu, powstaje coraz więcej organizacji rozwijających tą formę pozyskiwania funduszy (podobnie się działo u początków "grantozy"). Jak nauczymy się dywersyfikować przychody w NGOsach, zapewniając naszym organizacjom trwanie to profesjonalizmy się zwiększy. ODPOWIEDZ
  • Profesjonalny - czyli jaki? ~Ewa M 22.10.2012, 08:34 Temat jest stary jak świat! Problem w tym KTO od ngo wymaga profesjonalizacji??? URZĘDNIK - tylko ON i cuduje, wymyśla bo URZĘDNIK nie posiada MOCY decyzyjnej aby moc współdziałać z ngo. A pomocniczość jest i założę się, że LUDZIE ngo wiedzą o niej lepiej od URZDĘNIKÓW. Przeto na początek debaty nt profeskonalizacji proponuję...wymienić dyrektora DPP...na mlodszego wiekiem...60+ już nie działa PRO...fesjonalnie i PRO...aktywnie! ODPOWIEDZ
  • dlaczego nie? ~Tadeusz Durczok 22.10.2012, 07:37 Redakcja ngo.pl wyraziła pogląd, że "Może zwalnia? Potrafimy sobie bowiem wyobrazić argumenty - jeśli nie przeciwne, to komplementarne: że stowarzyszamy się przede wszystkim po to, żeby realizować pasje lub działać z odruchu serca. A to daje zasłużoną taryfę ulgową...". W zasadzie mogę się z nią zgodzić, ale tylko pod warunkiem, że ci, którzy nieprofesjonalnie realizują swoje pasje lub (nieprofesjonalnie) działają z odruchu serca, robią to za własne pieniądze, a nie za publiczne ... ODPOWIEDZ
  • ile razy można wchodzić do tej samej rzeki ~emeryt 19.10.2012, 12:56 Czy naprawdę pamięć instytucjonalna w sektorze nie istnieje? Po raz który rozpoczyna się od początku debata na temat, który był dyskutowany i opisany po wielokroć? Może debatę należałoby zaczynać o rekapitulacji tego co zostało powiedziane, a nie za każdym razem "ab ovo"... Po co wywarzać otwarte drzwi zamiast iść dalej w PROFESJONALIZACJI debaty ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz Profesjonalizacja - na tak! ~Wojtek 18.10.2012, 11:33 Ja jestem jak najbardziej za tym by działania organizacji społecznych były wartościowe merytorycznie, bo nie chodzi o to by robić, ale o to by robić dobrze. Pojawia się coraz więcej bezpłatnych publikacji o tym jak porządnie i fachowo prowadzić organizacje, jednak zawsze rozbija się o to samo - ludzi i pieniądze. Choćbym bardzo chciał to z działań mojej organizacji na razie nie wyżyję i muszę to robić na pół gwizdka, a na drugie pół pracować. Nie żądam by ktoś dał mi pieniądze, jednak czy oczekiwanie profesjonalizacji jest słuszne? To chyba kwestia chęci, możliwości i sumienia osób zarządzających. Bo po co być na siłę profesjonalnym skoro nie ma ku temu możliwości. nie wspominając o prawie - organizując jakieś wydarzenie profesjonalnie trzeba wydać o wiele więcej niż działając społecznie i nieformalnie, choć czasem na granicy prawa. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dobroczynność, filantropia
  • inicjatywy oddolne
  • profesjonalizacja, podnoszenie kwalifikacji
  • standardy, etyka