Przejdź do treści głównej

Skorzysta ten, kto chce

archiwalne
Katarzyna Trzeciak
TRZECIAK: Na turnieju skorzysta ten, kto chce – jeśli nie wyjdziemy z domu, nie otworzymy się na to, co się dzieje wokół nas, to z pewnością nie skorzystamy.

W Poznaniu widać już od pewnego czasu atmosferę przygotowań do Euro 2012. Dużo mówią o tym wydarzeniu media lokalne: właściwie teraz już nie ma dnia, aby nie pojawiały się jakieś informacje, najczęściej dotyczące tego, co się udało, co się nie udało, czy jeszcze zdążymy dokończyć inwestycje rozpoczęte w mieście.

Korzyści z inwestycji

Z pewnością nie muszę wymieniać korzyści społecznych związanych z inwestycjami realizowanymi w związku z organizacją Euro 2012. Poznaniacy i goście odwiedzający nasze miasto widzą nowy dworzec, remontowane drogi. Chciałabym jednak wspomnieć o jednej, z punktu widzenia wszystkich inwestycji może i drobnej, sprawie: wzdłuż ulicy Bukowskiej, przy której mieści się nasze biuro i która jest ulicą prowadzącą do lotniska, wybudowano ścieżkę rowerową, co jest niesłychaną korzyścią dla mieszkańców. Możemy teraz bezpiecznie się przemieszczać, a oprócz tego prowadzić zdrowy tryb życia. Dzieci, młodzież i studenci bezpiecznie dojeżdżają do szkół.

Turniej przyczynił się również do organizacji szeregu przedsięwzięć i akcji społecznych, co – uważam – jest świetną sprawą. Powinniśmy wykorzystywać wszystkie większe imprezy, aby organizować akcje zdrowotne, wolontariaty itp. Podobała mi się inicjatywa studentów poznańskich, którzy zorganizowali własne rozgrywki międzyuczelniane.

Wzrost zainteresowania aktywnością sportową

Niewątpliwą korzyścią nie tylko dla poznaniaków, ale chyba mieszkańców całego kraju jest wzrost zainteresowania aktywnością sportową, w szczególności piłką nożną. Nawet dziewczynki chcą być w drużynach piłkarskich z chłopcami i też chcą grać! Wreszcie przełamujemy stereotypy! Biorąc pod uwagę problemy zdrowotne dzieci związane z przeciążonymi tornistrami, spędzaniem czasu przy telewizji i grach komputerowych, to każda forma aktywności sportowej jest znakomita! To działa podobnie jak „małyszomania” – dzieci i młodzież zaczęli uprawiać tę dyscyplinę sportową. Piłka nożna, jakby nie było, jest bardziej dostępna. Można grać prawie wszędzie. W Poznaniu, przejeżdżając obok Orlików, widzę, że zawsze są zajęte. To bardzo cieszy! Chciałoby się wywiesić transparent przed urzędem "Chcemy więcej takich obiektów sportowych, otwartych dla wszystkich!”.

Odwiedziny zagranicznych turystów

Myślę, że inną korzyścią społeczną będą odwiedziny naszego miasta przez zagranicznych turystów. Poznań przecież nie jest Barceloną, ani Paryżem, więc mieszkańcy nie mają okazji na co dzień spotykać tłumów obcokrajowców. Będzie to świetna sposobność, aby poznać inne kultury, posłuchać innego języka. Wydaje mi się, że to jest niesamowita korzyść dla ludzi, którzy nie podróżują. A w gruncie rzeczy przecież niewielki procent społeczeństwa może podróżować swobodnie. Proszę sobie wyobrazić dzieci, młodzież jako kibiców, którzy przyjdą do strefy kibica, a tam zobaczą Hiszpanów mówiących w innym języku, z urodą i temperamentem "południowców".

Patrzę na te aspekty przez pryzmat m.in. moich dzieci, dla których wizyta w Berlinie podczas rozgrywanych tam mistrzostw świata była niezapomnianą przygodą. Byli wtedy dość mali, ale do dzisiaj pamiętają kibicujących Brazylijczyków i śpiewających przed meczem Chorwatów, udekorowanych w barwy narodowe swojego kraju. Zrobili sobie nawet z nimi zdjęcie. Proszę sobie wyobrazić te dzieciaki, które nie mogą nigdzie wyjechać, gdy przyjdą pod stadion albo do strefy kibica i zobaczą kibiców z innych krajów. To na pewno będą dla nich duże przeżycia. Z pewnością niejeden mieszkaniec będzie udzielać wskazówek (pewnie najczęściej na migi), jak dojść w jakieś miejsce. Takie sytuacje będą zmuszały nas do tego, aby się trochę otworzyć na innych, co w obecnych czasach jest coraz rzadziej spotykane.

Ponadto takie wydarzenie jest formą zagospodarowania czasu wolnego, ale o tym już nawet nie trzeba mówić. Zamiast do centrum handlowego, pójdźmy do strefy kibica bawić się z innymi.

Jesteśmy cierpliwi

Trudno jednoznacznie określić, czy poznaniacy są zadowoleni z tego, że są gospodarzami turnieju, ale trzeba nam przyznać, że na pewno jesteśmy cierpliwi. Do tej pory jakoś znosimy te przygotowania, które paraliżują ruch w mieście, a pewnie w czerwcu zupełnie uniemożliwią. Ale w gruncie rzeczy poznaniak, jako lokalny patriota, jest zadowolony, że to jego miasto jest jednym z miast gospodarzy.

Proszę też pamiętać, że w pewnym sensie jesteśmy przyzwyczajeni do dużych imprez. Dla poznaniaków jest to kolejna impreza, która będzie próbą: czy zrezygnujemy z samochodów, żeby nie zapychać ulic jeszcze bardziej. W Poznaniu cyklicznie odbywają się międzynarodowe targi, byliśmy organizatorami konferencji klimatycznej i daliśmy radę. To i z Euro sobie poradzimy.

O zadowoleniu lokalnych przedsiębiorców, którzy świadczą różnego rodzaju usługi, mogące być przydatne podczas turnieju, nie będę się rozpisywać. Właściwe to oni przygotowują strategię obsługi klienta: menu w obcych językach, na szyldach zaczynają pojawiać się napisy w innych językach.

Dobrze wykorzystaliśmy naszą szansę

Jako osoba zaangażowana w realizację projektu „Wolontariat – włącz się!” i z punktu widzenia realizacji tego typu projektów mogę powiedzieć, że dobrze udało nam się wykorzystać czas przygotowań do Euro 2012. Projekt, dla którego inspiracją były przygotowania do turnieju Euro, skierowany jest do osób pozostających bez pracy. Realizowany jest w partnerstwie przez spółkę PL.2012 i naszą organizację – Stowarzyszenie Instytut Zachodni. Bez Euro nie byłoby tego przedsięwzięcia. Tak więc dla uczestników naszego projektu, ponad setki osób, turniej ma bardzo wymierną korzyść – zwiększa ich szanse na znalezienie zatrudnienia.

Należy przy tym podkreślić, że osoby te nie mają znaleźć zatrudnienia przy obsłudze Euro. W projekcie patrzymy dalej. Przygotowujemy ich do obsługi imprez masowych, które akurat w Wielkopolsce odbywają się dość często. Uczestnicy otrzymują wsparcie w postaci doradztwa, szkoleń, kursów oraz wolontariatu i stażu. Te ostatnie formy stanowią dla nich wielką szansę na znalezienie zatrudnienia. Cieszy nas fakt, że uczestnicy nie tylko są biorcami pomocy, jak to często bywa w projektach, ale również dają coś od siebie. Są wolontariuszami w różnych organizacjach i instytucjach.

Myślę, że jeśli chodzi o realizację projektów, dla których turniej jest inspiracją i pretekstem, bardzo dobrze wykorzystaliśmy swoją szansę. Należy tu dodać, że są to projekty nie tylko sportowe.

Wydaje mi, że to, co moglibyśmy poprawić to położyć większy nacisk na promocję, rozpowszechnienie wśród społeczeństwa realizowanych pomysłów.

Skorzysta całe społeczeństwo

Turniej to przedsięwzięcie ogólnonarodowe, to nie jest konferencja międzyrządowa, żeby można było powiedzieć, że skorzystają politycy albo naukowcy. Myślę, że skorzysta całe nasze społeczeństwo.

Zresztą promowane hasło „Wszyscy jesteśmy gospodarzami” oddaje sens turnieju. Bo jakby nie było i osoby prywatne zajmujące się wynajmem kwater, i małe budki z hot dogami, i duże korporacje uruchamiające kampanie reklamowe – wszyscy chcą skorzystać. Ba! Nawet protestujący chcą skorzystać i załatwić swoje sprawy, wykorzystując do tego turniej Euro, ale tu zdecydowanie stracą, niż zyskają. I myślę, że taki punkt widzenia reprezentuje duża część Polaków: załatwmy swoje sprawy między sobą. Co ma do tego Hiszpan albo Irlandczyk? Gdyby na przykład z powodu protestów nie mógł dojechać na mecz swojej drużyny, skutek będzie odwrotny: zamiast zrozumieć i poprzeć, raczej będzie zdenerwowany.

Można by też powiedzieć, że na turnieju skorzysta ten, kto chce – jeśli nie wyjdziemy z domu, nie otworzymy się na to, co się dzieje wokół nas, to z pewnością nie skorzystamy. A poza tym myślę, że Polakom będzie miło, kiedy taka rzesza obcokrajowców odwiedzi nasz kraj, pozna go lepiej, może rozwieje niektóre mity o Polakach krążące w Europie. Ja z pewnością chciałabym, aby nasze miasto skorzystało jak najlepiej, żeby pokazało się jako dobry organizator i czyste miejsce, do którego po prostu warto wrócić.

Mnie cieszą inwestycje

Czy koszty poniesione w związku z przygotowaniami do Euro 2012 będą adekwatne do korzyści, które osiągniemy w trakcie i po turnieju? To pytanie trzeba by zadać ekonomistom! Aby policzyli, jakie ponieśliśmy koszty i jakie wyciągniemy z tego zyski. Jedno jest pewne: największe koszty poniósł nasz rząd, nasze samorządy, a korzyści będą mieć wszyscy.

Mnie akurat cieszą inwestycje, które widzę w naszym mieście, bo przecież nie można powiedzieć, że po Euro nie będziemy z tego wszystkiego korzystać. Najbardziej z pewnością będzie cieszyć fakt wykorzystania stadionu jako ogromnej inwestycji miejskiej. Mam nadzieję, że będzie tętnić życiem po zakończeniu Euro i będzie służyć całemu społeczeństwu, a nie tylko jednej drużynie. Mam też nadzieję, że będzie służyć propagowaniu zdrowego stylu życia wśród dzieci i młodzieży, bo jeśli nie zaszczepimy tego u młodych osób, to nie oczekujmy, że jako dorośli nagle zmienią swoje nawyki.

Nasze miasto stawia na sport, więc liczę, że w tym względzie po turnieju będą powstawać nowe inicjatywy, że turniej da początek organizacji kolejnych przedsięwzięć, w które będzie można zaangażować mieszkańców.

Katarzyna Trzeciak – koordynatorka regionalna projektu „Wolontariat – włącz się!”, Stowarzyszenie Instytut Zachodni z Poznania


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • sport
  • wolontariat