Przejdź do treści głównej

Zmiana pokoleniowa. Bez odmłodzenia sektora pozostaniemy w tyle

autor(ka): Katarzyna Batko-Tołuć dla ngo.pl
2018-10-03, 11:55
Katarzyna Batko-Tołuć, fot. Paweł Wójcik
BATKO-TOŁUĆ: Może potrzeba nam innego podejścia? Takiego standardu minimum. Zadbania o reprezentatywność. I to nie tylko po kątem wieku, ale też płci i miejsca, w którym się działa.

Pierwszy raz o zmianie pokoleniowej – wcale nie w kontekście sektora pozarządowego – pomyślałam podczas wieczoru z okazji 25-lecia Fundacji imienia Stefana Batorego w 2014 roku. Czułam się zaszczycona, mogąc przebywać w otoczeniu największych sław opozycji demokratycznej z czasów PRL. Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam kilka osób mniej więcej w moim wieku. Wszyscy staliśmy z boku, w małych grupkach. Poczułam żal, że my nigdy nie będziemy tak wielcy jak Oni.

Zmiana – znienawidzona i kochana

Refleksja pokoleniowa wróciła do mnie na początku 2016 roku, podczas nieformalnego spotkania z koleżankami szefującymi organizacjom. Część z nich płakała – miały poczucie, że nowy rząd niszczy dorobek ich życia. A ja pomyślałam: „ale przecież to, co się dzieje, to też szansa na zmianę rzeczywistości!”.

W doświadczeniach z czasów poprzedniego rządu dominowało u mnie poczucie bycia lekceważoną w mojej obywatelskości. Zaczęło się od „ogrania” obywateli w ostatnim głosowaniu senackim i sejmowym w kadencji 2007-2011, gdy w niekonstytucyjny sposób zmieniono Ustawę o Dostępie do Informacji Publicznej (sprawę uratował później Trybunał Konstytucyjny). Potem, w 2012 roku, wbrew zaleceniom OBWE zreformowano Prawo o Zgromadzeniach, które następnie poprawiono w lecie 2015 na bardziej zgodne z przyjętymi standardami. Obserwowałam też projekt zatytułowany „Model regulacji jawności w Polsce”, do stworzenia którego połączyły wysiłki wszystkie ważne instytucje i ośrodki akademickie. Choć wiadomo, że był on suto finansowany z pieniędzy publicznych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, do tej pory sam projekt oraz umowa nie zostały ujawnione. Co więcej, do rozmowy o nim w zasadzie nie zaproszono obywateli.

Moje doświadczenie nie obejmuje czasów, gdy obywatele mieli naprawę mocny wpływ na nasz kraj. Nie mam więc za czym tęsknić i mojego dorobku nikt nie zniszczył.

Zniesienie status quo – wprawdzie, jak się dziś okazuje, dosyć niebezpieczne – to jednak pierwsza od lat okazja do bycia usłyszanym dla wielu środowisk. I dotyczy to nie tylko promowanego przez rząd obozu konserwatywnego. To także szansa dla zróżnicowanego światopoglądowo, ale zainteresowanego jakością państwa i samorządu środowiska aktywnych lokalnie obywateli i obywatelek. To szansa dla sprawy kobiet, mniejszości seksualnych, praw pracowniczych, ochrony lokatorów czy osób w kryzysie bezdomności. To szansa dla uznania słuszności haseł ruchu antyfaszystowskiego. I nie dlatego, że rząd jest życzliwy lub nieżyczliwy, ale dlatego, że społeczeństwo jest zainteresowane.

 

 

Młodzi dziennikarze

Tylko co to ma wspólnego z pokoleniem? Obserwacja pokazuje, że ma. Ciekawe dyskusje wywołują dziś młodzi „wywrotowcy”, jak Grzegorz Sroczyński (w moim wieku – 44 lata – więc też już nie taki młody, ale właśnie z tego nieco nudnego pokolenia pełnego szacunku dla „starszych”) i Rafał Woś (36 lat). Inne dzieją się w wyniku zapalenia lontu przez starsze pokolenie, żądające od młodych poświęceń. Dorota Wellman – oskarżająca młodych o obojętność na losy kraju – otrzymała krótką odpowiedź od Adama Wajraka (46 lat): „Kto tym młodym ludziom mówił, że najważniejsze aby radzić sobie samemu? – piękna lekcja solidarności”. I dłuższą od Kai Puto (28 lat): „W czasach, kiedy pani prowadziła programy śniadaniowe, chodziliśmy na blokady antyfaszystowskie. (…) Wiosną współorganizowaliśmy Manify, a potem Marsze Równości, na których uczyliśmy się, jak budować wspólnotę opartą na solidarności i równości wszystkich bez względu na wiek, rasę, płeć czy orientację seksualną. Blokowaliśmy eksmisje, organizowaliśmy manifestacje pierwszomajowe, sprzeciwiając się umowom śmieciowym, i jeździliśmy na demonstracje solidarnościowe w specjalnych strefach ekonomicznych. (…) Ale dziennikarskie elity nas wyśmiewały. Mówiły, że przesadzamy (…).”

Czy sektor pozarządowy to odmienna rzeczywistość społeczna?

A zatem ciekawy ferment dzieje się w środowisku dziennikarskim. Nie czuję go jednak w organizacjach. Mam ochotę napisać, że „rządzą wciąż te same osoby”, ale trudno mi ustalić, kto rządzi sektorem.

Pewnie chodzi jednak bardziej o obowiązującą mentalność i autorytety. Ostatnio podjęłam kilka prób zmiany myślenia ludzi wokół mnie i mam dojmujące poczucie porażki. Może to ja chcę zmian za szybko, a może to samotność i brak w moim środowisku osób, które byłyby i młode, i szanowane na tyle, by miały wpływ na podejmowane decyzje?

Czuję, że często młodych się doprasza, socjalizuje, daje głos, ale nie daje się wpływu – starsi nic dzięki nim nie odkrywają i nie bardzo chcą oddać przewodnictwo.

Może zatem potrzeba nam innego podejścia. Takiego standardu minimum. Zadbania o reprezentatywność. I to nie tylko po kątem wieku, ale też płci i miejsca, w którym się działa. To trochę sztuczne, ale dające szansę na wybrzmienie i wpływ rożnych głosów w czasie podejmowania decyzji czy planowania przyszłych wydarzeń. Można też działać, zapraszając nieoczywistych uczestników do zabierania głosu w wirtualnych i realnych debatach, czy do ciał podejmujących decyzje w naszych inicjatywach i organizacjach.

Czy ta reprezentatywność ma jakąś wartość, czy też jest znienawidzoną przez wielu „poprawnością polityczną”? Dla mnie jest koniecznością. Nowe grupy i tak sobie poradzą i dobiją się do głosu. Jeśli my im nie damy przestrzeni, zrobią to w alternatywnym świecie albo rozpoczną rewolucję. A starsi, którzy niegdyś byli awangardą sektora, staną się jego ogonem.

 

MASZ ZDANIE? CZEKAMY NA WASZE GŁOSY (MAKS. 4500 ZNAKÓW) PLUS ZDJĘCIE NA ADRES: 

 

Katarzyna Batko-Tołuć – Dyrektorka Programowa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Tworzy oddolny ruch społeczny nakierowany na przejrzystość rządzenia i budowanie poczucia odpowiedzialności decydentów.

Opr.: Hanna Frejlak dla ngo.pl


Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 13 4

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz Brawo Kasiu !!! ~Tomasz 13.10.2018, 11:54 Nareszcie odważny artykuł, brawo Kasiu ! Jesteś jedną z niewielu osób, która ma odwagę mówić prawdę. Środowisko NGO rozwarstwiło się na zadowolony z siebie NGO-establishment i pełne frustracji "doły". Czas wpuścić trochę świeżego powietrza w to NGO-bagno :), inaczej zamienimy się w NGO-skamielinę i młodzi ludzie pójdą gdzie indziej, tam gdzie jest prawdziwa ideowość, a nie tylko NGO-biznes. Nasz kraj potrzebuje ideowych i mądrych działaczy społecznych myślących "na lewo" i "na prawo", bo łączy nas wspólne dobro, Polska, nawet jeśli to dobro czasem inaczej rozumiemy. Pozdrowienia z Torunia ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz Katarzyna Tadeusiak-Jeznach ~Katarzyna Tadeusiak 03.10.2018, 11:40 Mam podobne refleksje jak Katarzyna i choć jestem kilka lat starsza, to czuję się podobnie pokoleniowo. Mam wrażenie że nie tylko sektor wymaga odmładzania w Polsce. Tak silnej przepaści między pokoleniami jeszcze chyba nie było. Więc i większe trudności w zrozumieniu się. Jakieś rozwiązania ? Szacunek i dialog i pójdziemy dalej. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • równość
  • społeczeństwo
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka