Przejdź do treści głównej

Idziemy do sądu w obronie równego traktowania. Tego wymagała nasza misja

autor(ka): Agnieszka Kozakoszczak dla opinie.ngo.pl
2018-05-09, 11:36
KOZAKOSZCZAK: Wolelibyśmy przeznaczyć nasz czas i energię na prowadzenie warsztatów dla nauczycielek i nauczycieli czy wydawanie publikacji, ale obecna sytuacja wymaga, aby o równe traktowanie walczyć także w sądzie.

Zdecydowaliście się wejść na drogę sądową przeciwko innej organizacji pozarządowej. To dość nietypowa sytuacja. Co was do tego skłoniło?

We wrześniu 2016 roku dotarła do nas informacja, że Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza wysłało do 20 tysięcy szkół w całej Polsce list, w którym przestrzegało je przed prowadzeniem edukacji antydyskryminacyjnej. Stowarzyszenie przedstawiło działalność naszych organizacji – Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznej (FRS), Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA) oraz Kampanii Przeciw Homofobii (KPH) – w sposób nierzetelny i tendencyjny, próbując przekonać dyrekcje szkół, że jest ona szkodliwa. W negatywnym kontekście z imienia i nazwiska zostało wymienionych także kilka osób prywatnych, w tym profesor Małgorzata Fuszara, była Pełnomocniczka Rządu do spraw Równego Traktowania.

Otrzymanie listu zgłosiły nam zdziwione i oburzone szkoły, z którymi współpracujemy i które cenią naszą działalność.

Część z nich od razu wyrzuciła list do śmieci. Wiemy jednak, że dla części dyrekcji, nauczycielek i nauczycieli – zwłaszcza tych, którzy nie znają naszych organizacji – treść pisma mogła być bardzo niepokojąca i mogła wpłynąć negatywnie zarówno na postrzeganie FRS, TEA i KPH (oraz wymienionych z nazwiska osób), jak i zniechęcić do prowadzenia działań na rzecz równego traktowania w szkołach.

Trzeba podkreślić, że obowiązek prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach wynikał wprost z obowiązującego wówczas (od 2013 roku) rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, które zawierało między innymi następujący zapis: „W szkole lub placówce są realizowane działania antydyskryminacyjne obejmujące całą społeczność szkoły lub placówki”. Zapis ten został wycofany w wakacje 2017 roku, w trakcie prac związanych z reformą systemu edukacji.

Czy dlatego zdecydowaliście się pozwać Stowarzyszenie?

W pierwszej kolejności, przy wsparciu Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA), wysłaliśmy tak zwane wezwanie przedsądowe. Domagaliśmy się w nim usunięcia listu ze strony internetowej Stowarzyszenia, zaprzestania jego upowszechniania oraz przekazania nam listy i adresów placówek, do których pismo zostało wysłane. W imieniu Stowarzyszenia odmownie odpisało nam Ordo Iuris. Wtedy zdecydowaliśmy, że wniesiemy sprawę do sądu.

Nasza reakcja wynika wprost z misji naszych organizacji. Mamy status Organizacji Pożytku Publicznego, działamy, by wszyscy uczniowie i wszystkie uczennice czuli się w szkole bezpiecznie, bez względu na to, skąd pochodzą, jak wyglądają, jakiej są płci czy wyznania, jaką mają orientację seksualną, kolor skóry, jaki jest ich stopień sprawności lub stan zdrowia, czy pochodzą z bogatszej, czy biedniejszej rodziny. Prowadzimy warsztaty i szkolenia dla nauczycieli i nauczycielek – uczymy, jak przeciwdziałać wykluczeniu, dyskryminacji i przemocy rówieśniczej, jak reagować, kiedy ktoś w klasie jest wyzywany lub odsuwany. Współtworzymy także Koalicję na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej, która zrzesza kilkadziesiąt organizacji pozarządowych z całej Polski.

List Stowarzyszenia, jeśli został wzięty przez szkoły poważnie, sprawia, że uczennice i uczniowie są bardziej narażeni na przemoc i dyskryminację.

Jeśli dyrekcje, nauczycielki i nauczyciele uwierzą w to, co jest w nim napisane, w mniejszym stopniu będą chronić dzieci i młodzież przed tymi zjawiskami – na przykład podejmować tę tematykę na lekcjach wychowawczych, organizować w szkole wydarzenia tematyczne dotyczące równego traktowania czy korzystać ze wsparcia organizacji pozarządowych.

Wolelibyśmy oczywiście przeznaczyć nasze zasoby, czas i energię na prowadzenie warsztatów dla nauczycielek i nauczycieli czy wydawanie publikacji, ale obecna sytuacja społeczno-polityczna wymaga, aby o równe traktowanie i bezpieczeństwo walczyć także w sądzie.

Dlaczego zdecydowaliście się działać razem? Czy nie obawiacie się, że wystąpienie przeciwko innej organizacji pozarządowej będzie źle odebrane?

Nasze organizacje koncentrują się na różnych kwestiach: FRS powstała, aby wspierać migrantów i migrantki oraz kształtować otwarte społeczeństwo różnorodne, KPH skupia się na przeciwdziałaniu homofobii, TEA – na edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach, PTPA wspiera osoby i organizacje w sytuacji, kiedy równego traktowania trzeba dochodzić w sądzie. Łączy nas otwartość na dialog, chęć rozmawiania o tym, co nas łączy i różni w atmosferze wzajemnego szacunku, a także przekonanie, że różnorodność i pluralizm są potrzebne i cenne w życiu społecznym. Jednocześnie uważamy, że każda osoba ma prawo do ochrony przed dyskryminacją, bez względu na to, kim jest i skąd pochodzi.

Wstępujemy na drogę sądową razem, bo list Stowarzyszenia uderza w bezpieczeństwo uczniów i uczennic, próbuje zastraszyć szkoły, a na to nie ma naszej zgody.

Działalność naszych organizacji (i osób prywatnych wymienionych w liście) w dużej mierze skupia się na budowaniu i wzmacnianiu solidarności społecznej. Kiedy zostaliśmy zaatakowani – również działamy solidarnie.

Zorganizowaliśmy zbiórkę crowdfundingową, aby zgromadzić środki na pokrycie kosztów postępowania sądowego. W ciągu pierwszej doby (z piątku na sobotę 6-7 kwietnia 2018 roku) zebraliśmy ponad połowę potrzebnej kwoty, po kilku dniach mieliśmy już 100%. Ponad 350 osób wsparło nas finansowo, ponad 1600 udostępniło link do zbiórki. Wszystkim jeszcze raz gorąco dziękujemy! Te liczby pokazują i upewniają nas, że to, co robimy, jest ważne i że mamy poparcie wielu osób.

Czego oczekujecie?

Niezmiennie domagamy się usunięcia listu ze strony internetowej Stowarzyszenia, zaprzestania jego upowszechniania, przekazania nam listy i adresów placówek, do których pismo zostało wysłane oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Pozytywny wyrok sądu będzie także wyraźnym sygnałem, że nie ma zgody na zastraszanie szkół oraz narażanie bezpieczeństwa uczniów i uczennic. Równe traktowanie gwarantuje nam wszystkim między innymi Konstytucja RP. Nie można używać tego tematu do manipulacji czy podsycania lęków.

Mamy nadzieję, że wygrany proces będzie miał funkcję prewencyjną – powstrzyma podobnego rodzaju ataki w przyszłości.

Upewni także uczniów i uczennice, rodziców oraz kadry szkół, że mogą domagać się ochrony przed dyskryminacją oraz podejmować takie działania w szkołach – samodzielnie lub we współpracy z organizacjami pozarządowymi.

 

Pytania szczegółowe pochodzą od redakcji.

Sprawę prowadzą prawnicy pro bono z ramienia Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, w ramach programu wsparcia prawnego dla organizacji i osób działających na rzecz równego traktowania.

 

Agnieszka Kozakoszczak – prezeska zarządu Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznej.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 22 5

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Powodzenia! ~Michał 09.05.2018, 11:54 szkoda tyko że nawet korzystny wyrok będzie za 4 lata ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • antydyskryminacja
  • edukacja
  • edukacja obywatelska
  • standardy, etyka
  • współpraca między organizacjami