Przejdź do treści głównej

Kiedyś dzieci straszyło się czarną wołgą. Dziś rodziców straszy się organizacjami

autor(ka): Oktawiusz Chrzanowski dla opinie.ngo.pl
2018-03-06, 17:44
CHRZANOWSKI: Ogólnikami i pohukiwaniami podważana jest wiarygodność organizacji, których argumenty trudno zbić w rzetelnej debacie. To właśnie o uderzenie w wiarygodność wybranych organizacji pozarządowych chodzi Ordo Iuris.

W dzień po publikacji „raportu” pod tytułem „Chrońmy dzieci. Podsumowanie kampanii” na stronie Fundacji Ordo Iuris (20 stycznia 2018 roku), Tymoteusz Zych, jedna z głównych twarzy i członek zarządu fundacji, otrzymał z rąk wicepremiera Glińskiego, w obecności premiera Morawieckiego, nominację do Rady Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego jako reprezentant środowiska pozarządowego.

Wspomnianego raportu w świetle nominacyjnych fleszy nie było. Zaraz po opublikowaniu zniknął on nawet na kilka dni ze strony Fundacji (przeczytaj tutaj), żeby powrócić jako (wyraźnie) zmienione wydanie drugie. Jednak o tym, kto i w jaki sposób kształtuje relacje na linii państwo – społeczeństwo obywatelskie – organizacje pozarządowe, tak jak na przykład Tymoteusz Zych, zasiadając w powołanej z pompą Radzie, świadczą najlepiej właśnie takie rozliczne przyczynki jak ów „raport”. A jest to po prostu kolejna już próba uderzenia w organizacje pozarządowe po konsekwentnie kreślonej przez Ordo Iuris linii ideologicznego pęknięcia.

Ogólnikami i pohukiwaniami o kontrowersjach podważana jest wiarygodność tych organizacji, których merytoryczne argumenty trudno zbić w rzetelnej i pogłębionej debacie.

Tymczasem wiarygodność organizacji pozarządowej, to przecież, jak wiemy, bardzo często warunek konieczny jej skutecznego działania. I to właśnie o uderzenie w tę wiarygodność wybranych organizacji pozarządowych w oczach społeczności lokalnych, rodziców, sympatyków, innych organizacji, a także instytucji publicznych, chodzi Ordo Iuris.

W poszukiwaniu zagrożeń

Tak, jak inne organizacje, mieliśmy już nie raz okazję jako Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza dementować wątpliwej jakości doniesienia Ordo Iuris. Spojrzałem więc na wiarygodność i rzetelność ostatniego z ich „raportów”. Mowa w końcu o organizacji prawniczej, która szczyci się udziałem w ważnych ciałach doradczych i decyzyjnych na poziomie rządowym, dysponuje zespołem kilkunastu pracowników i pracownic etatowych, wpływami w wysokości 3,3 milionów złotych z darowizn (2016) – gratulacje! – i która mówi o sobie: „za równie istotne uznajemy jednak dotarcie do społeczeństwa z rzetelną i miarodajną informacją o przemianach zachodzących we współczesnej kulturze prawnej. Wymaga to od nas posługiwania się zróżnicowanymi formami przekazu, zawsze jednak staramy się czynić wszystko na możliwie najwyższym poziomie i mamy powody, by wierzyć, że wysiłek ten nie jest daremny”. Po raporcie takiej organizacji można spodziewać się rzetelnej diagnozy zagrożeń dla dzieci (w końcu przecież o dzieci chodzi), definiowania pojęć (przynajmniej w przypisach), przedstawienia porządnej i pogłębionej analizy zebranych i przeliczonych danych pokazujących skalę zagrożeń, czy wreszcie prezentacji podsumowania, które na przykład zbiorczo ujmuje wskazywane naruszenia prawa. A jednak – nic z tych rzeczy.

Krzykliwy tytuł i charakter kampanii oraz podsumowującego ją „raportu” („Chrońmy dzieci!”) sugeruje istnienie poważnego zagrożenia dla dzieci i konieczności ich ochrony. Ten alarmistyczny ton dodatkowo wzmacnia wstęp, w którym mowa o „obserwowanych z niepokojem doniesieniach medialnych wskazujących, że zajęcia dodatkowe w szkole prowadziły organizacje promujące obyczaje grup LGBTQ, utożsamiające się z ideologią gender, propagujące permisywny model edukacji seksualnej”. To pierwsza, obok sugestywnego logotypu kampanii, wskazówka dotycząca zagrożenia, przed którym trzeba chronić dzieci. Same działania, które podjęła Fundacja, są natomiast prowadzone na rzecz rodziców, bo to właśnie rodzice mieli wskazywać szkoły, co do których zaistniało „podejrzenie zagrożenia”.

Z raportu jednak chciałbym się dowiedzieć, jak Ordo Iuris definiuje zagrożenie dla dzieci (w czym rzecz?) oraz jakie efekty w dziedzinie ochrony dzieci osiągnęła, podejmując podsumowywane raportem działania.

Po krótkim wstępie i wskazaniu liczby 517 zgłoszeń (choć brakuje w raporcie informacji, czego w zasadzie dotyczyły), które wpłynęły do Fundacji (na 4,5 miliona uczniów w Polsce w roku 2017 – według danych Głównego Urzędu Statystycznego), krótkiej analizie rozkładu geograficznego, opisie perypetii z uzyskaniem od dyrekcji zgłoszonych szkół „informacji dotyczących działających w szkole organizacji ze szczególnym uwzględnieniem podejmowanych przez nie działań antydyskryminacyjnych skierowanych do uczniów lub nauczycieli, w tym organizowanych przez nie szkoleń”, następuje w „raporcie” opinia o współpracy z dyrektorami szkół i… kilkuzdaniowe podsumowanie, w którym autorzy konstatują: „Kampania »Chrońmy Dzieci!« pokazała, że w życiu codziennym przepisy regulujące zasady współpracy między szkołą a organizacją społeczną nie są w większości przypadków stosowane”.

 

 

Rozczarowujące. Nie ma informacji, w jaki sposób docierano do rodziców, którzy mieliby zgłaszać naruszenia (jakiekolwiek przypuszczenie o reprezentatywności próby nie wchodzi w grę). Nie ma analizy zgłoszeń (czego dotyczyły, czym się charakteryzowały). Liczbę szkół, do których Fundacja na podstawie zgłoszeń wysłała wnioski o informację, trzeba wyliczyć sobie samemu (496). Nie ma zagregowanych danych dotyczących skali problemu („przepisy regulujące zasady współpracy między szkołą a organizacją społeczną nie są w większości przypadków stosowane”), to znaczy w ilu z 496 szkół przepisy nie są stosowane. Których przepisów i w jakiej skali nie stosują dyrektorzy? A w ilu przypadkach nie odnotowano problemu? „Raport” nie daje więc wiedzy w temacie, co do którego stawia śmiałe wnioski – liczące w zasadzie kilka zdań. „Raport” nie pozwala też stwierdzić, czy faktycznie istnieje wskazywany przez Fundację problem i czy rodzice rzeczywiście powinni być zaniepokojeni brakiem wpływu na wychowanie dzieci przez szkoły.

Nadal nie wiem również, o jakie zagrożenie chodzi i jakie były efekty kampanii – oprócz podjęcia pogłębionej współpracy Ordo Iuris z wybranymi dyrektorami szkół (brak nawet informacji z iloma).

31 „podejrzanych” organizacji

Co zatem stanowi zagrożenie dla dzieci, które sugerują taką konstrukcją wywodu autorzy „raportu”? Zagrożenie nie jest nazwane wprost (czemu, skoro Ordo Iuris tak troskliwie dba o dobrostan dzieci?) – tego czytelnik ma się domyślać.

Czytelnik ma domyślać się tego, kto jest „podejrzany” o stwarzanie zagrożenia. Właśnie temu służy najobszerniejsza część raportu. 25 stron, na których opisane jest 31 organizacji pozarządowych.

O kogo chodzi? Clou „raportu” podsumowuje sama Fundacja już na wstępie: „z niepokojem obserwowaliśmy doniesienia medialne, wskazujące, że zajęcia dodatkowe w szkole prowadziły organizacje promujące obyczaje grup LGBTQ, utożsamiające się z ideologią gender, propagujące permisywny model edukacji seksualnej”. A więc o gejów i lesbijki, „ideologię gender” i seks chodzi. Olaboga! Alarm! Policja! Czytajmy dalej: „Efektem przeprowadzonych badań [w ramach kampanii – przyp. autor] było stworzenie listy organizacji, które prowadziły w szkołach zajęcia z zakresu edukacji seksualnej lub dyskryminacji ze względu na orientację seksualną albo prowadziły zajęcia na inny temat, ale aktywnie podejmują tę problematykę w swojej działalności”.

Jeżeli więc celem była ochrona dzieci przez rodziców, a efektem głównym (temu wszak raport jest w 3/4 poświęcony) jest stworzenie listy organizacji ze wskazaniem nawiązań w ich działaniach do szczególnej tematyki, to znaczy, że to organizacje znajdujące się na tej liście mogą stanowić zagrożenie dla dzieci poprzez sam fakt podejmowania w swoich działaniach wskazanej tematyki. I dlatego rodzice mają mieć szczególne baczenie na organizacje znajdujące się na liście, jeżeli miałyby się pojawić w szkole ich dzieci.

 

 

Zagrożenia poza raportem – w kontekście

Lista jest więc próbą podważenia wiarygodności wskazanych organizacji pozarządowych poprzez ustawienie ich w jednym rzędzie z tym strasznym seksem, z tymi strasznymi gejami, którzy będą dzieci nawracać na swoje „obyczaje”, z „aborcyjnym uśmiercaniem dzieci poczętych” (cytat).

To są dla Ordo Iuris zagrożenia. Fundacja nie nazywa ich wprost zagrożeniami – pewnie wtedy wypadałoby wejść w rzeczową dyskusję nad znaczeniem używanych pojęć.

Nie ideologiczną dyskusję pełną skrótów myślowych i nacechowanych emocjonalnie zbitek słownych (patrz: „uśmiercanie dzieci poczętych”), ale raczej rozmowę opartą na naukowych faktach (o czym za chwilę), rzeczowej argumentacji i roztropnym dialogu.

W „raporcie” na próżno szukać wyjaśnień do używanych pojęć i schematów myślowych. Nie ma wyjaśnienia, czym jest edukacja seksualna lub nieheteronormatywność etc. To wszystko czytelnik-rodzic ma wyczytać z kontekstu, który stanowią jego wiedza i świadomość lub niewiedza i uprzedzenia dotycząca na przykład osób LGBT+. Gdzie jest zatem troska o wychowanie dzieci, ale właśnie w oparciu o wiedzę dotyczącą tego, co właściwie znaczą rzeczy i pojęcia, którymi organizacje na liście się zajmują (wiedza, a nie skojarzenia)? Tej wiedzy próżno w „raporcie” szukać. Obrywa się za to nawet Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę za to, że w swoim rzetelnym raporcie o – nomen omen – zagrożeniach dla dzieci w Polsce śmiała napisać, że istnieją w Polsce rodziny nieheteronormatywne (tak, istnieją, mnóstwo par osób tej samej płci wychowuje dzieci, tworzy rodziny, których bezpieczeństwo nasze państwo ma w nosie). Strzeżcie się więc rodzice – chrońcie dzieci i przed tą fundacją! Taki właśnie wydźwięk ma „raport”.

Przemilczenia

To, co nie podoba się Ordo Iuris, jest określane przez fundację na przykład jako kontrowersyjne (wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – oczywiście w „raporcie” ani słowa o tym, na czym miałaby polegać ta kontrowersja) albo przemilczane (pozostawione do domyślenia z kontekstu), albo atakowane jako ideologia. Tymczasem wystarczy poskrobać po powierzchni, a ujawnia się miałkość tej narracji. Zobaczmy, co w sprawie „promowania obyczajów LGBTQ” (cytat z Ordo Iuris) mówią specjaliści i eksperci:

  • listopad 2016 roku, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne wydaje komunikat w sprawie zdrowia osób o orientacji homoseksualnej. Czytamy w nim: „Orientacja heteroseksualna, homoseksualna i biseksualna są traktowane jako prawidłowe warianty rozwojowe seksualności człowieka. (…) Reprodukowanie uprzedzeń przyczynia się także do pogłębiania szkodliwych podziałów społecznych oraz do wzrostu postaw nienawiści wobec osób będących członkami naszego społeczeństwa, co grozi głęboką dezintegracją tego społeczeństwa. (...) Ponadto, wzywamy wszelkie polskie organizacje naukowe działające w dziedzinie edukacji, jak również pedagogów i wychowawców dzielących z rodzicami odpowiedzialność za rozwój postaw społecznych u dzieci i młodzieży do rzetelnej edukacji na temat homoseksualności i uwrażliwiania swoich podopiecznych na problem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną”;
  • listopad 2016 roku, Polskie Towarzystwo Psychologiczne wydaje komunikat mocno popierający wyżej wymieniony komunikat PTS, pisząc: „Szczególnego podkreślenia wymaga wskazanie negatywnych, społecznych konsekwencji szerzenia opinii sprzecznych z współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i kształtowanie uprzedzeń”;
  • maj 2017 roku, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne wydaje stanowisko, w którym jednoznacznie odpowiada się za formalizacją związków jednopłciowych i równością małżeńską: „W naszej opinii wszystkie osoby, które pragną stworzyć i tworzą oddane, długoterminowe związki intymne, a znajdują się wśród nich także osoby LGBT, powinny mieć zagwarantowaną przez prawo możliwość zalegalizowania i ochrony tych relacji na równi z osobami tworzącymi związki różnopłciowe. Możliwość zawarcia związku partnerskiego czy małżeńskiego, wiążąca się z szeregiem korzyści o charakterze ekonomicznym i społecznym, ma istotne znaczenie dla zdrowia psychicznego człowieka”.

Przykłady można mnożyć. I te dotyczące orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej, i te dotyczące równouprawnienia kobiet i mężczyzn, równego traktowania – wszystkich zagadnień równościowych i ludzkiej różnorodności. Stanowiska PTS i PTP przywołałem, żeby pokazać dramatyczny rozdźwięk pomiędzy wiedzą dostarczaną rodzicom w „raporcie” przez Ordo Iuris a stanowiskami ekspertów opartymi na współczesnym stanie wiedzy. Dla porównania można spojrzeć na krąg autorytetów, którymi otacza się Fundacja: na przykład Paul Cameron lub Mark Regnerus… Pozostawiam czytelnikom i czytelniczkom ocenę ich wiarygodności i naukowej rzetelności.

Zarządzanie strachem – do kogo mówi Ordo Iuris

Ordo Iuris mówi więc – na przykładzie „raportu” – przede wszystkim do przekonanych, aby utrwalać i pogłębiać w odbiorcach i odbiorczyniach przekonanie, że w pomieszczeniu obok (w kontekście, w którym mieści się bardzo dużo uprzedzeń) siedzi niemalże diabeł wcielony. Buduje poczucie oblężonej twierdzy, w której walecznie broni tradycyjnego modelu rodziny - cokolwiek to znaczy (o tym, że może znaczyć w zasadzie cokolwiek, można dowiedzieć się z lektury dowolnej pozycji z dziedziny antropologii rodziny).

W drugiej kolejności Ordo Iuris mówi do tak zwanego „movable middle”, szerokiej rzeszy nieprzejętych tematem, często obojętnych osób, po to, żeby poszerzać sferę swojego wpływu i budować pozycję istotnego rozgrywającego – donoszącego o zagrożeniach, działającego na rzecz dzieci. Jakość i sposób działania czytelnicy i czytelniczki na przykładzie „raportu” ocenią najlepiej sami i same. Pozostaje pytanie o skuteczność i jej konsekwencje, o czym dalej.

Obok tego wszystkiego, Ordo Iuris mówi do innych organizacji pozarządowych – można ten komunikat odczytać tak: „znajdziecie się na liście »podejrzanych«. Domyślcie się, co to może dla Was oznaczać”.

Kiedyś straszyło się dzieci czarną wołgą, dziś straszy się rodziców i dyrektorów szkół współpracą z organizacjami pozarządowymi przedstawionymi w krzywym zwierciadle ideologii przy pomocy narracji oderwanej od faktów i danych osadzonych w rzetelnej wiedzy naukowej. Zręczny zabieg, prawda?

Dezintegracja społeczna

Przywołam jeszcze raz stanowisko PTS: „reprodukowanie uprzedzeń przyczynia się także do pogłębiania szkodliwych podziałów społecznych oraz do wzrostu postaw nienawiści wobec osób będących członkami naszego społeczeństwa, co grozi głęboką dezintegracją tego społeczeństwa”. Takie działania Fundacji Ordo Iuris jak „raport” „Chrońmy dzieci. Podsumowanie kampanii” stawiają obecność Tymoteusza Zycha w Radzie NIW-CRSO w szczególnym świetle. Stosownym i bardzo aktualnym wydaje się pytanie, czy takie działania nie przyczyniają się do „pogłębiania szkodliwych podziałów społecznych, co grozi głęboką dezintegracją tego społeczeństwa”.

W omawianym kontekście, czytając słowa wicepremiera Glińskiego z inauguracji Rady NIW-CRSO, o tym, że „państwo powinno być odpowiedzialne za proces mądrego wspierania aktywności obywatelskiej i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego”, mam daleko idące wątpliwości, czy w tak budowanym społeczeństwie obywatelskim (jak za pomocą takich działań jak omawiane działanie Ordo Iuris) chodzi o wszystkich obywateli i obywatelki. W przerażającej dla mnie wizji, którą odczytuję z obecności Ordo Iuris w ciałach kreujących relacje pomiędzy państwem a społeczeństwem obywatelskim, byłoby lepiej, gdyby niektórzy i niektóre z nas zniknęłyby i nie mówiły o tym (na przykład na zajęciach w szkole, na które przystają rodzice w oparciu o rzetelną i pełną wiedzę), że istnieją i że – jak każdej osobie – należą im się równe prawa, szacunek oraz dostęp do rzetelnej wiedzy o tragicznych skutkach dyskryminacji (na przykład w szkole), a także o sposobach jej przeciwdziałania.

 

 

Nie damy się zwariować – dzieje się i będzie się działo

Otóż nie. Nie znikniemy. Nie damy się zwariować i zepchnąć do narożnika jako ekstremum, czego bardzo życzą sobie radykalnie konserwatywne środowiska, z których wywodzi się Ordo Iuris. Żaden „raport” tego nie zmieni. Dalej będziemy chodzić do szkół, rzetelnie informować i edukować. Dzieci w wieku szkolnym nawet w małych miejscowościach pytają o równość małżeńską dla osób LGBT+. Organizacje działają i będą działać. Na mapie Polski pojawiają się wolne miasta, których prezydenci odważnie mierzą się z problemem dyskryminacji. Dzień przed publikacją „raportu” przez Ordo Iuris, Poznań ogłosił, że w szkołach ze środków samorządu realizowane będą zajęcia z obszaru przeciwdziałania wykluczeniu i dyskryminacji. Prezydent Gdańska powołał w ubiegłym roku Radę do spraw Równego Traktowania. W Gdańsku miał też miejsce panel obywatelski dotyczący równego traktowania, dotyczący także osób LGBT+. Na podstawie rekomendacji panelu miasto opracowuje politykę miejską w tym zakresie. Dzieje się i dziać się będzie – z udziałem i wpływem organizacji pozarządowych.

A odgórnej budowie społeczeństwa obywatelskiego, w której Ordo Iuris gra pierwsze skrzypce, będziemy się uważnie przyglądać, nagłaśniając kolejne działania wymierzone w organizacje i podejmowane w myśl zasady dziel strachem i rządź.

Trzeba reagować, bo chodzi o faktyczne zapobieganie dezintegracji społeczeństwa i krzywdzie osób narażonych na dyskryminację.

Co do sytuacji uczniów i uczennic-osób LGBT+ i konieczności działań antydyskryminacyjnych w szkołach mam na koniec jeden komentarz na bazie rzetelnej wiedzy podpartej badaniami: myśli samobójcze wynikające z braku akceptacji ze strony środowiska szkolnego lub spotykającej ich agresji miało 63 procent młodzieży LGBT+ w Polsce. Wnioski o ochronie dzieci polecam wyciągnąć samemu/samej.

 

Oktawiusz Chrzanowski – socjolog i antropolog współczesności, pozarządowiec, aktywista LGBT+, feminista, członek zarządu Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza działającego na rzecz osób LGBT+ w Polsce, zawodowo związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, w której zajmuje się inkubacją innowacji społecznych i jest ekspertem ds. partycypacji obywatelskiej; autor artykułów i publikacji dotyczących tematyki partycypacji i konsultacji społecznych.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 31 9

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz Pozarządowy, nie rozumiem Was… ~bella 07.03.2018, 10:11 Pozarządowy, nie rozumiem Was… Z jednej strony ciągle piszecie o wolności słowa, o poszanowaniu dla mniejszości, o prawie każdego człowieka do posiadania własnych poglądów i ich wyrażania. Z drugiej strony jeśli tylko prawicowa (albo katolicka organizacja) korzysta z praw, o które sami walczycie, to podnosicie wielki raban, jakby Was spotkała krzywda nie z tej ziemi. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • antydyskryminacja
  • dzieci
  • edukacja obywatelska
  • młodzież
  • prawa człowieka
  • równość
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka