Przejdź do treści głównej

Spisek ekologów i rządu? Wolne żarty

autor(ka): Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl
2018-01-26, 17:44
DUDKIEWICZ: Dla części mediów niewygodne z ich punktu widzenia organizacje pozarządowe muszą być złe, niezależnie od tego, z kim współpracują lub nie. Nawet jeśli stawiane im zarzuty nie trzymają się kupy.

Świadczy o tym choćby artykuł Marzeny Nykiel, redaktor naczelnej portalu wPolityce.pl, w którym zaatakowała z całą mocą Stowarzyszenie „Otwarte Klatki” i inne organizacje ekologiczne za to, że… współpracują z Prawem i Sprawiedliwością. Czy państwo też otwieracie oczy ze zdumienia? Przypomnijmy dla porządku, że dziennikarze tego samego portalu nieraz atakowali różne organizacje pozarządowe za to, że nie prowadzą dialogu z rządem, „odmawiają mu prawa do rządzenia” i tylko krytykują.

„Ekoterroryzm zrobił swoje”

Tym razem jest zupełnie inaczej. Organizacje ekologiczne popierają przedstawione przez rząd propozycje zmian w systemie ochrony zwierząt. Chodzi między innymi o zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, zmiany dotyczące trzymania zwierząt na łańcuchach oraz hodowli zwierząt na futro. Politycy PiS-u wystąpili w spocie „ekologicznej” (tak, portal wPolityce.pl pisze to słowo w cudzysłowie) Fundacji Viva, a teraz także patronują wystawie zorganizowanej przez „Otwarte Klatki” w Parlamencie Europejskim. Wydawałoby się, że media sprzyjające rządowi powinny się z tego tylko cieszyć.

Sprawa jednak nie jest taka prosta. Dlaczego?

Ano dlatego, że, jak się okazuje, „narastający przez lata ekoterroryzm zrobił swoje”. W efekcie „narracja organizacji finansowanych hojnie zza granicy, przebiła się nie tylko do opinii publicznej, ale i do świadomości polityków. Jest na tyle sugestywna, że ulegli jej nawet najtrzeźwiej myślący politycy prawicy” (pisownia oryginalna). To więc nie skuteczna akcja rzecznicza i udana współpraca. To niemal spisek!

 

 

Ujawnić jawne

O regulacje dotyczące branży futerkowej spór toczy się od dawna. Polski przemysł futrzarski zajmuje drugie miejsce w Europie i trzecie na świecie. Kwestią sporną pozostaje, czy jest to miejsce zaszczytne, czy haniebne, ale z pewnością wynika ono między innymi z tego, że w wielu innych krajach europejskich… już teraz funkcjonuje zakaz, który wprowadzić chce rząd w Polsce. To jednak niewątpliwie istotna sfera gospodarki.

Dlaczego więc politycy chcą jej likwidacji? Może dlatego, że ekonomia to nie jedyna zmienna, którą warto wziąć pod uwagę przy ocenie tych regulacji? To byłoby za proste. Redaktor Nykiel nie ma wątpliwości. To wynik „wieloletniego lobbingu organizacji ekologicznych”. To oczywiście prawda – organizacje ekologiczne apelują o podobne rozwiązania od dawna. Wydawałoby się, że to normalne działania inicjatyw społecznych, które dążą do realizacji swoich celów statutowych – czyli w tym wypadku jak najdalej posuniętej ochrony zwierząt. Jednak dla redaktor Nykiel sprawa jest dużo bardziej mroczna. I dlatego informuje nas między innymi, że „Organizacja otrzymała właśnie 500 tys. dol. od fundacji z Doliny Krzemowej”, a organizacje ekologiczne „otrzymują każdego roku miliony złotych od prywatnych darczyńców”. Informacje te oczywiście nie pochodzą z dziennikarskiego śledztwa, tylko… ze stron organizacji oraz ich sprawozdań finansowych.

 

 

Gratuluję udanej akcji!

Na tej podstawie redaktor Nykiel uznaje, że lobbing organizacji pozarządowych jest „jeszcze potężniejszy” niż lobbing przeciwko ustawie o ochronie zwierząt. Świadczyć o tym mają właśnie owe tysiące czy miliony złotych. Nie podaje jednak żadnego logicznego powodu, dla którego lobbing realizowany za takie pieniądze miałby być silniejszy niż ten realizowany przez firmy, które operują na wielomiliardowym rynku – a o taki rząd wielkości chodzi w przypadku branży futerkowej. Pani Redaktor zdaje się jednak sugerować, jakoby pieniądze z zagranicy posiadały jakoś magicznie pomnożoną wartość. I to dzięki „lewackiej ideologii” i kampanii, finansowanej spoza granic Polski, doszło do przekonania rządu do wprowadzenia dobrych zmian dla zwierząt.

Możliwość, jakoby organizacje osiągnęły swój cel, w który wierzą, wpływając na władzę za pomocą racjonalnych argumentów, odwołujących się do standardów europejskich, praw zwierząt i empatii, niektórym się w głowie nie mieści. Skoro się z czymś nie zgadzają, muszą za tym stać ciemne siły.

Drogie organizacje ekologiczne (bez cudzysłowu)! Nie przejmujcie się i róbcie swoje. Gratuluję Wam skutecznej akcji rzeczniczej. Zajęło Wam to wiele lat, ale osiągnęliście sukces. Czekam na następne.

 

Ignacy Dudkiewicz – redaktor naczelny serwisu Opinie.ngo.pl


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 5 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • organizacje prozwierzęce, nie ekologiczne ~Mariusz 29.01.2018, 07:53 Organizacje zajmujące się psami, kotami i zwierzętami hodowlanymi to nie są organizacje ekologiczne! Pomiędzy tymi dwoma grupami jest tyle samo podobieństw co różnic. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • ochrona przyrody
  • państwo, polityka
  • prawa zwierząt
  • rzecznictwo, lobbing
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka
  • współpraca z administracją
  • zwierzęta