Przejdź do treści głównej

Przejrzystość w NGO. Sami potrzebujemy jej najbardziej!

autor(ka): Katarzyna Batko-Tołuć dla opinie.ngo.pl
2017-12-21, 16:50
Katarzyna Batko-Tołuć, fot. Paweł Wójcik
BATKO-TOŁUĆ: Przejrzystość służy nam samym. Nie zasłaniajmy się tymi, którzy przejrzyści nie są. Obywatele i na nich wymuszą zmiany. A dążenie do doskonałości najlepiej zaczynać od siebie.

To już moje trzecie podejście do dyskusji o przejrzystości w organizacjach społecznych. Poprzednio – jako Sieć Obywatelska Watchdog Polska – w 2008 roku zwracaliśmy uwagę na konieczność prowadzenia Biuletynów Informacji Publicznej przez organizacje korzystające ze środków publicznych, w 2014 podnosiliśmy sprawę ponownie, a także proponowaliśmy jawność płac. Nasze postulaty regularnie uznawane są za zbyt radykalne, nieprzystające do realiów organizacji, biurokratyczne.

Musimy się z tym godzić, ale jednocześnie widząc, co dzieje się w świecie organizacji, mam potrzebę ponownego zabrania głosu.

Wystawienie się na atak czy tarcza?

Wiele organizacji, które dobrze odrobiły lekcję i działają przejrzyście, a jednocześnie zabierają dziś głos w sferze publicznej, może czuć się zagrożonych. Tak, to prawda. Nasza organizacja właśnie zawiadomiła o możliwości popełnienia przestępstwa przez osobę, która namazała nam na tabliczce napis: „kundle Sorosa”. Akcja Demokracja musiała słuchać tygodniami o tym, że są niemiecką organizacją lub reprezentują niemieckie interesy. A organizacje, które zostały zaatakowane w zeszłym roku przez TVP, dowiedziały się, że dostawały publiczne pieniądze dzięki znajomościom.

Tak, niewątpliwie dostarczamy informacji, które pozwalają manipulować, zastraszać i obrzydzać. Ale większość z nas i tak musi jakąś informację komuś dostarczyć – na przykład ministrowi lub sądowi. A gdy dotrą do niej nieliczni, nie obronimy się przed atakami osób nieżyczliwych i odpowiednio zdeterminowanych. Opinia publiczna dostanie to, co zostanie jej przekazane. Możliwość odesłania każdej osoby do dobrze przygotowanej informacji źródłowej jest jedyną obroną przed takimi zachowaniami. Jeśli dobrze działamy, mamy więcej zwolenników niż przeciwników. Choć czasem ich nie zidentyfikowaliśmy. Dajmy naszym zwolennikom wyrobić sobie opinię i zabrać głos w naszej sprawie. A możemy to zrobić tylko dając im dobrze przygotowaną informację, którą sami będą interpretować i podkreślać to, co ich zdaniem ważne. Będą też mogli odsyłać do źródła osoby, z którymi mają kontakt. Staną się naszymi adwokatami.

Oczywiście – jeśli damy im szansę.

 

 

Ludzie chcą wiedzieć więcej

Każda organizacja ma swoje grono zwolenników. Zwolennicy mojej organizacji to osoby potrzebujące wiarygodnej informacji i poszukujące wiedzy. Wiedząc o ich potrzebach, staramy się na nie odpowiedzieć.

Być może w wielu wypadkach otoczenie organizacji nie wyraża tego, że czeka na informację. Spotkałam się już z opinią, że to dobre dla watchdogów, ale nie dla organizacji usługowych, które muszą przede wszystkim działać i mają mnóstwo do zrobienia.

Wystarczy jednak, że raz zawiodą w działalności usługowej, by zaczęły się rodzić podejrzenia. Pojawią się obiegowe opinie, że w organizacjach „dobrze się zarabia”, „ma się ciepłą posadkę” i „przekręca się pieniądze”. Będą groźne, ponieważ będą pochodziły od osób, które zetknęły się z organizacją. A przecież można by było mieć na stronie wyliczenia, ile kosztuje usługa, ile na nią idzie pieniędzy publicznych, ile organizacja dokłada, skąd, ile ma zatrudnionych osób, co one muszą zrobić, by usługa była dostarczona, a nawet z jakimi organizacja boryka się trudnościami. To by dało podstawę do proszenia o pomoc. I wtedy odpowiedzialność za misję organizacji wzięłoby więcej osób. Z jednej strony być może usługi stałyby się lepsze, z drugiej – w sytuacji kryzysu wizerunkowego organizacja nie byłaby sama.

Być może więc otoczenie organizacji nie artykułuje potrzeby wiedzy, ale dostarczenie jej zmieniłoby postrzeganie organizacji? Nie dowiemy się, jeśli nie spróbujemy.

Zagrożeniem stali się politycy

W przeżywających kryzys demokracjach politycy chętnie sięgają po argument zwiększania przejrzystości organizacji. „Zwiększaniem przejrzystości” jest putinowskie i orbanowskie oznaczanie zagranicznego finansowania i poddawanie organizacji finansowanych z zagranicy częstym kontrolom. „Zwiększaniem przejrzystości” był też proponowany przez polskie służby specjalne wymóg aktualizowania informacji o źródłach przychodów co dwa tygodnie pod karą więzienia (obecnie – w projekcie z 12 grudnia 2017 zamieniony na aktualizację przy każdym nowym akcie prawnym – art. 29.7.1.). Dotyczyć to ma organizacji, które chcą wpływać na kształt prawa. Definicja tego, co stanowi wpływanie na kształt prawa, jest odpowiednio mglista, więc można ją interpretować dowolnie (art. 2.16). W wyniku postulatów organizacji udało się wyeliminować zagrożenie, że nawet korzystanie z wolności wypowiedzi będzie sytuacją wymagającą składania oświadczeń (art. 29.3).

Rodzą się coraz to nowe pomysły dzielenia organizacji na kategorie wedle konkretnej zmiennej. „Przejrzystość” jest zwiększana w przypadku wybranej kategorii. Gdyby faktycznie chodziło o przejrzystość, nie obruszałabym się. Ale to pomysł na dzielenie organizacji i dociskanie śruby przez państwo. Z większą przejrzystością nie wiążą się nagrody – jak w przypadku organizacji pożytku publicznego, a wyłącznie kary: więzienie, stygmatyzacja.

Czy jesteśmy odpowiednio przejrzyści?

Organizacje bronią się, że wszystko o nich wiadomo i że publikują sprawozdania. Moim zdaniem to dziś nie wystarczy. Należy aktywnie „wypychać” informację do opinii publicznej. I musi to być informacja zrozumiała, która stanowi odpowiedź na pytania zadawane przez ludzi oraz może stanowić dobre zakomunikowanie tego, co ważne zdaniem samej organizacji. Na przykład, że do każdej usługi organizacja dokłada pieniądze zdobyte gdzieś indziej, że nie bierze środków publicznych, ponieważ chce być niezależna, że od 2014 roku rokrocznie zbiera więcej pieniędzy od indywidualnych darczyńców, co pozwala jej realizować konkretnie nazwane działania, że współpracowała z konkretnymi instytucjami, co pomogło realizować konkretne cele, że otrzymała nagrodę i zostawiła ją jako zabezpieczenie w sytuacji, gdy nie będzie pieniędzy, ponieważ usługi trzeba świadczyć cały rok. Wszystko to nie mogą być ogólniki, a konkretne stwierdzenia poparte liczbami.

Na pewno warto informować o środkach publicznych. Można spisać wszystkie umowy, nazwy projektów i kwoty albo przy projektach podawać kwoty i darczyńców. Można publikować umowy i sprawozdania z realizacji projektów.

W sprawozdaniach rocznych nie zawsze znajdują się konkretne źródła finansowania z kwotami. A jest to najbardziej zrozumiały sposób przedstawiana danych. Odsyłanie zainteresowanych osób do sprawozdań finansowych ma tę wadę, że muszą one przeglądać całe sprawozdanie i nie zawsze znajdą tam interesującą je informację. Po tym doświadczeniu mogą być zniecierpliwione i zniechęcone. Dlatego warto wyciągnąć to, co jest intersujące.

Niektóre organizacje robią też atrakcyjne graficznie zestawienia proporcji kosztów i zebranych pieniędzy. Pokazują, ile wydają na płace, ile na biuro, ile na szkolenia. Tłumaczą, czemu koszty pracy są wysokie lub niskie, skąd wysoki udział opłat za biuro lub też wysokie koszty podróży.

Wyjdźmy poza minimum

Te działania to niezbędne minimum. Można pójść znacznie dalej – w jednym miejscu zbierać informacje o tym, co interesuje świat zewnętrzny, stworzyć listę składanych wystąpień i opinii, pokazywać zespół wraz z zakresem obowiązków i wynagrodzeniami, prowadzić rejestr umów finansowanych ze środków publicznych, pokazywać, ile kosztuje pomoc jednej osobie. Każde z tych działań wymaga zebrania informacji wewnątrz organizacji i jej zapisanie. Zaletą takiego podejścia jest często lepsze jej zorganizowanie, możliwość szybkiego reagowania gdy ktoś pyta, a także własna refleksja organizacji nad tym, jak lokuje swoje priorytety, czy płace są sprawiedliwe, czym uzasadniać podejmowane decyzje. Te procesy mogą tylko wyjść organizacjom na korzyść.

Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać, że przejrzystość służy nam samym. Warto podpatrywać pomysły innych, nie zasłaniać się tymi, którzy przejrzyści nie są. Obywatele i na nich wymuszą zmiany – czy to z pomocą sądu, czy poprzez presję. Oczywiście środowisko powinno się oczyszczać, ale dążenie do doskonałości najlepiej zaczynać od siebie.

 

MASZ ZDANIE? CZEKAMY NA WASZE GŁOSY (MAKS. 4500 ZNAKÓW) PLUS ZDJĘCIE NA ADRES: 

 

Katarzyna Batko-Tołuć – Dyrektorka Programowa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Tworzy oddolny ruch społeczny nakierowany na przejrzystość rządzenia i budowanie poczucia odpowiedzialności decydentów.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 15 3

Skomentuj

|
  • jawność
  • PR, promocja, wizerunek
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka
  • współpraca z administracją