Przejdź do treści głównej

Chcemy być słyszani? Potrzebujemy federacji!

autor(ka): Wojciech Dec
2017-10-03, 13:55
DEC: NGO są w życiu publicznym marginalizowane. Dla sektora publicznego liczy się nie tyle siła argumentów, co liczebna reprezentacja. Stąd im większą liczbę NGO reprezentuje federacja, tym korzystniejszą ma pozycję w negocjacjach z administracją publiczną.

W ciągu ostatnich 28 lat Polacy stali się społeczeństwem obywatelskim. Wcześniej to Państwo decydowało o wszystkich dziedzinach życia obywateli. Społeczeństwo obywatelskie to aktywni obywatele i ich organizacje – formalne i nieformalne. W Polsce nie ma demokracji bezpośredniej. Stąd pojedynczy obywatel może skutecznie uczestniczyć w dialogu z administracją publiczną jedynie za pośrednictwem swoich reprezentantów. Dla sektora publicznego liczy się nie tyle siła argumentów, ale liczebna reprezentacja.

Naturalnym przedstawicielem sektora obywatelskiego są NGO. Z kolei NGO są reprezentowane przez federacje (np. związki stowarzyszeń). Dyskusja na temat potrzeby integracji i konsolidacji społeczeństwa obywatelskiego w Polsce trwa od transformacji ustrojowej (nieprzypadkowo zasady tworzenia federacji NGO określono w 1989 roku w ustawie Prawo o stowarzyszeniach).

Według bazy.ngo.pl Stowarzyszenia Klon/Jawor, w kraju działa blisko 140 tysięcy NGO. Jest to znacząca siła. Obecnie coraz trudniej będzie sobie wyobrazić rozwiązywanie problemów społecznych bez udziału sektora pozarządowego. Niestety, NGO są w życiu publicznym marginalizowane. Sektor obywatelski, aby mógł mieć znaczący wpływ na rozwój Polski, musi być obecny w przestrzeni publicznej. Najskuteczniejszym sposobem zwiększenia roli NGO w życiu publicznym wydaje się łączenie potencjałów i zasobów, poprzez tworzenie partnerstw i porozumień, zaś na wyższym poziomie sformalizowania – federacji.

Jak prowadzić dialog?

Obecnie NGO to nie tylko wolontariat, to liczący się pracodawca na lokalnym rynku pracy. Sektor pozarządowy profesjonalizuje się. Coraz więcej osób widzi swoje życie zawodowe związane z pracą w III sektorze. W Polsce w NGO pracuje 1,5% zatrudnionych w gospodarce narodowej (dla porównania w USA i Kanadzie – 10%). Stąd duże regionalne i ogólnopolskie federacje reprezentujące NGO mogą odegrać taką samą rolę, jak w świecie pracy masowe związki zawodowe czy organizacje pracodawców.

Reprezentanci rynku pracy prowadzą z administracją publiczną dialog społeczny, który jest często błędnie utożsamiany z dialogiem obywatelskim czy dialogiem publicznym. W Polsce rangę dialogu społecznego podkreśla Konstytucja RP z 1997 roku/ Do niedawna instytucją dialogu społecznego była Trójstronna Komisja ds. Społeczno-Gospodarczych tworzona przez przedstawicieli rządu, związków zawodowych i organizacji pracodawców prywatnych (obecnie taką rolę pełni Rada Dialogu Społecznego).

Dzięki dużej reprezentacji związki zawodowe (przykładowo NSZZ Solidarność w 1981 roku liczyła 10 milionów członków) i organizacje pracodawców prywatnych prowadzą z rządem negocjacje dotyczące między innymi zmian w kodeksie pracy czy minimalnego wynagrodzenia. Jest to najwyższy stopień partycypacji społecznej (współdecydowania). NGO, nie mając silnej reprezentacji, co najwyżej prowadzą z administracją publiczną konsultacje.

III sektor w jakiej roli?

Nadal pozostaje otwarte pytanie – jaka ma być pozycja sektora obywatelskiego we wzajemnych relacjach z administracją publiczną? Klienta – uzależnionego od dominującej roli administracji publicznej, czy też silnego partnera społecznego – z którym warto współpracować? Czy Państwo ma ingerować w rozwój sektora obywatelskiego, czy tylko tworzyć dogodne warunki dla aktywności obywatelskiej?

W tym zakresie, we wrześniu 2017 roku, podczas VIII Ogólnopolskiego Forum Inicjatyw Pozarządowych w Warszawie przedstawiciel polskiego rządu powiedział, że polski sektor był i jest relatywnie najsłabszy w Europie. W praktyce każda dyskusja dotycząca reformowania III sektora jest sprowadzana do pieniędzy. Zapomina się o wartościach i działaniach, podejmowanych przez NGO w życiu publicznym.

 

 

Obecnie tworzony Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ma zapewnić rządowi kontrolę nad finansowaniem NGO. Jednak brak jest wystarczających gwarancji, że nowa instytucja będzie odporna na wpływy polityczne. Według samych NGO nie należy ingerować w sektor obywatelski – państwo ma tworzyć reguły i rozwiązania systemowe, a nie dawać pieniądze. Niestety w świadomości Polaków utrwalony jest stereotyp NGO jako klienta wyciągającego dłoń po publiczne pieniądze.

Zabrakło działań systemowych

Genezy słabej kondycji i niedofinansowania sektora obywatelskiego należy szukać w początkach przemian społeczno-gospodarczych w Polsce w latach 90. XX wieku. Pominięto wówczas rolę NGO jako niezbędnego elementu zrównoważonego rozwoju kraju. Nie zapewniono niezależności finansowej NGO poprzez działania systemowe, a tym samym uniezależnienia sektora pozarządowego od wpływu sektora publicznego (np. dotacje państwowe dla organizacji pożytku publicznego, w przypadku przekazania części spadku dla NGO – częściowe zwolnienie z podatku spadkowego, przekazanie dla NGO części zysku z Totalizatora Sportowego lub majątku prywatyzowanych gazet itp.).

Błędnie zakładano, że w Polsce będzie rozwijać się filantropia, stąd środki finansowe na rozwój NGO będą pochodzić od prywatnych darczyńców. Uważano, że obywatele będą wspierać NGO, które w ich imieniu będą prowadzić działania w zakresie pożytku publicznego. Nawet jeżeli NGO nie dostaną pieniędzy publicznych (np. narażą się władzy) – to zawsze będą mogły liczyć na wsparcie finansowe od obywateli. Niestety, polskie NGO wyspecjalizowały się przede wszystkim w pozyskiwaniu środków publicznych, a nie w budowaniu silnej pozycji w środowisku lokalnej społeczności. Według badań Stowarzyszenia Klon/Jawor blisko połowa Polaków nadal błędnie uważa, że NGO utrzymują się ze zbiórek publicznych – w rzeczywistości tylko 15% przychodów NGO pochodzi z wpłat od osób indywidualnych.

 

 

Federalizacja to narzędzie zmiany

Dialog obywatelski prowadzony przez NGO z administracją publiczną nie ma takiej rangi jak dialog społeczny. W dużej mierze wynika to z rozproszenia działań i braku współpracy w samym środowisku NGO. Zazwyczaj NGO działają pojedynczo i często w sposób niezorganizowany, a zatem mało skuteczny. Większość NGO podchodzi do sieciowania i federalizacji z dużą rezerwą. Federalizacja to skuteczne narzędzie do zmian, których jedna organizacja w pojedynkę nie może przeprowadzić. Duże i silne pojedyncze NGO mogą nie potrzebować federacji, ale nie będą mieć decydującego wpływu na wprowadzanie zmian legislacyjnych korzystnych dla całego III sektora.

NGO pozostające poza federacjami stoją też zazwyczaj w gorszej pozycji negocjacyjnej w stosunku do administracji publicznej. W tym zakresie dużym atutem federacji jest występowanie w podwójnej roli – w imieniu wszystkich NGO oraz w imieniu oddzielnego podmiotu (np. związku stowarzyszeń). Im większą liczbę NGO reprezentuje federacja, tym mocniejszy ma mandat społeczny, a tym samym korzystniejszą pozycje w negocjacjach z administracją publiczną. Poza tym lobbing dużych regionalnych i ogólnopolskich NGO nie może być lekceważony przez władze publiczne. Dlatego silne federacje branżowe i ponadbranżowe, powinny wyjść poza swój dotychczasowy schemat działania, i zgodnie z zasadą „duży może więcej”, pełnić rolę rzecznika interesów nie tylko swoich organizacji członkowskich, ale i całego sektora pozarządowego.

Pozostaje otwarte pytanie – jaka jest przyszłość federalizacji NGO? Alternatywą dla procesu federalizacji może być rozwój ośrodków wsparcia organizacji pozarządowych. Tego typu organizacje infrastrukturalne statutowo wspierają inne NGO. Jednak należy pamiętać, że w dobie Internetu rozwijają się też grupy nieformalne, które nie potrzebują sformalizowanych struktur federacyjnych (np. ruchy rowerowe w miastach). Grupy te, komunikując się na portalach społecznościowych (np. Facebooku), mogą skutecznie wpływać na polityki publiczne i pozyskiwać środki na swoje działania (np. z budżetu obywatelskiego).

 

MASZ ZDANIE? CZEKAMY NA WASZE GŁOSY (MAKS. 4500 ZNAKÓW) PLUS ZDJĘCIE NA ADRES: 

 

Wojciech Dec – absolwent Politechniki Warszawskiej, prezes Związku Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych, członek Rady Działalności Pożytku Publicznego Województwa Lubelskiego, członek Regionalnego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej województwa lubelskiego.

Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: Materiał z konferencji
Organizator:

Związek Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych

Adres:

Krakowskie Przedmieście 53, 20-076 Lublin, woj. LU

Tel.:

81 534 70 04

Faks:

81 534 70 04

E-mail:

biuro@flop.lublin.pl

Www:

http://www.flop.lublin.pl 

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 7 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • federalizacja, sieciowanie
  • państwo, polityka
  • społeczeństwo obywatelskie
  • współpraca między organizacjami
  • współpraca z administracją