Przejdź do treści głównej

Władza zawłaszcza wszystko. Również NGO

autor(ka): Henryk Wujec dla opinie.ngo.pl
2017-07-25, 10:48
Henryk Wujec. Fot. Wojciech Grzędziński – Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta RP
WUJEC: Ustawa o Narodowym Instytucie Wolności to ustawa w typie Orwellowskim. W „Roku 1984” było Ministerstwo Prawdy, które zajmowało się cenzurą, bezpieka była nazwana Ministerstwem Miłości. Brakowało Ministerstwa Wolności. Takim czymś może być Narodowy Instytut Wolności, którego celem jest zniewolenie organizacji pozarządowych.

Po co rząd to robi? Bo istniejące organizacje obywatelskie to sfera niezależnego działania społecznego, a władza stopniowo zawłaszcza wszystkie dziedziny działające niezależnie, takie jak właśnie NGO czy samorządy terytorialne. W przypadku tych drugich obserwujemy na razie pewne spowolnienie ze względu na weto Prezydenta wobec ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. W przypadku organizacji pozarządowych rząd rozpoczął działania, ale wydaje się nie móc zdecydować na tempo prac – być może z powodu oporu organizacji.

 

 

Narodowe Centrum nie pomoże FIO

Oczywiście, retoryka stojąca za zmianami jest jasna: rząd chce pomóc. A komu? Rzecz jasna najsłabszym i najbiedniejszym. Załóżmy przez chwilę, że ta intencja jest prawdziwa. Tyle tylko, że podporządkowanie Funduszu Inicjatyw Obywatelskich kancelarii premiera niczego nie rozwiązuje. FIO działa od dawna. Oczywiście jest w nim za mało pieniędzy – i jest to wielki błąd poprzedniego rządu, że tego nie zmienił. Ale ta ustawa też tego nie zmienia, wręcz przeciwnie, fundusze będą szczuplejsze, bo pójdą na organizowanie sześćdziesięcioosobowego biura.

 

 

FIO jest obecnie zarządzane przez Komitet Sterująco-Monitorujący złożony z przedstawicieli i organizacji, i administracji – z przewagą NGO. A teraz władza chce ten Fundusz zawłaszczyć, podporządkować go ministrowi, którego wybierze rząd i który nie będzie musiał słuchać organizacji. Będzie istniała Rada, ale mająca jedynie opiniodawcze kompetencje – jej głosy będzie można zawsze wyrzucić do kosza – to jedynie dekoracja. Czy na pewno ograniczenie roli organizacji w zarządzaniu FIO może im służyć?

Bez pieniędzy dla niewygodnych inicjatyw?

Obawiam się, że cel jest inny. Jeśli ustawa przejdzie w obecnym kształcie, jest nim dawanie pieniędzy tym, którzy będą wierni i posłuszni. To zresztą już się dzieje na różnych szczeblach administracji rządowej – nie daje się tym, którzy się z rządem nie zgadzają albo go kontrolują. Po powstaniu Centrum byłoby to kontynuowane za pomocą mocniejszych narzędzi. Kilkudziesięciu urzędników będzie się zajmować kontrolowaniem tego, czy NGO działają zgodnie z oczekiwaniami władzy. Powstaną regulaminy przyznawania dotacji bez oparcia w przepisach Ustawy o pożytku – będzie o tym decydował minister. Cały porządek współpracy z organizacjami zostanie wyrzucony do kosza. Oczywiście, finansowanie znajdą również wspaniałe inicjatywy – tak, jak teraz. Ale wszystkie akcje niewygodne politycznie nie dostaną środków.

Czy to się uda? Wszystko wskazuje na to, że tak, chociaż organizacje mocno skrytykowały sam pomysł. Potem zgłosiły wiele uwag – fundamentalnych i szczegółowych – do projektu ustawy. W rezultacie pojawił się zupełnie nowy projekt, już niekonsultowany, w którym część uwag została uwzględniona, ale większość nie. Rada Ministrów go przyjęła. Wciąż jeszcze możemy liczyć na posłów sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, chociaż nie zgodzili się oni (posłowie PiS) na zorganizowanie wysłuchania publicznego, dzięki któremu organizacje mogłyby przedstawić, jakie zagrożenia ten projekt niesie.

 

 

Walczmy do końca

Nie traciłbym jednak nadziei, piłka jest w grze, bić się trzeba do końca. Na szczęście proces trochę spowalnia. Przewodnicząca Komisji zapowiedziała kontynuację prac we wrześniu. Może uda się porozmawiać poważnie o projekcie na przykład na OFIP-ie. Nie traćmy nadziei, bo cała ta ustawa jest zaprzeczeniem działania w kierunku budzenia aktywności społecznej i budowy społeczeństwa obywatelskiego. Szczerze dziwię się, że coś takiego proponuje minister Gliński, którego jest to autorski pomysł. Oczywiście, znalazł się on w programie PiS-u, ale na tym etapie można wszystko ubrać w gładkie, przyjemne dla ucha słowa. A kluczowe jest to, po co naprawdę tworzone jest Centrum. Według obecnego projektu – powtórzę jeszcze raz – po to, by żadna organizacja, która z politycznych powodów nie powinna dostać dotacji, nie przemknęła się przez ministerstwa. I to jest w tym wszystkim najgorsze.

 

MASZ ZDANIE? CZEKAMY NA WASZE GŁOSY (MAKS. 4500 ZNAKÓW) PLUS ZDJĘCIE NA ADRES: 

 

Henryk Wujec – działacz opozycji w czasach PRL, członek KSS „KOR”, w latach 2010-2015 doradca prezydenta RP ds. społecznych.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 35 7

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Należałoby zmienić zasady gry zamiast liczyć na zwycięstwo w dogrywce ~Patrycja 09.08.2017, 09:43 Sektor zawsze przegra ze sponsorem jakim jest administracja jesli będzie próbował tylko ustalać zasady i kierunki podziału pieniędzy. To będzie jedynie bicie się między sobą ku uciesze podejmujących decyzję o dotacjach. Moim zdaniem należałoby przemyśleć co ma robić jakakolwiek (centralna) instytucja wspierająca społeczeństwo obywatelskie. Uczyć gospodarności i przedsiębiorczości? Wspierać organizacje parasolowe, infrastrukturę sprzyjającą tworzeniu nowych organizqacji? Prowadzić rzecznistwo dla rozwiązań ułatwiających filantropię? Szeroko infromować, edukować i zachęcać do wolontariatu i przekazywania darowizn? Budować dobry wizerunke NGO w społeczeństwie? Generalnie robić to, czego najbardziej nam brakuje - stawiać na niezależność finansową organizacji obywatelskich / społecznych. Prowadzić badania i wdrożenia innowacji zwiększających zaangażowanie obywatelskie, testować narzędzia demokracji bezpośredniej itp. Brakuje też rzetelnej dyskusji o roli organizacji w świadczeniu / przejmowaniu zadań publicznych i usług od administracji. Jakiego modelu chcemy? Czegos na wzór niemiecki czy mniej sformalizowanych relacji. Niestety cała ta dyskusja a tym bardziej realne działanie o ile są jakies wnioski upada w momencie gdy władza sypnie groszem. Sporo stowarzyszeń, fundacji ma w zasadzie gdzieś rozwiązania systemowe (nwet we własnej branży) o ile może jakoś realizowac swój wymarzony projekcik. Na tyle sporo, że głos tych myślących w horyzoncie dobra wspólnego i wieloletniego rozwju ma słabe szanse wygrać z grantozą. Smutne. Aczkolwiek mimo to działać trzeba. ODPOWIEDZ
  • Instytut Wolności ~Kamil 03.08.2017, 05:33 Nie wszystkie organizacje sprzeciwiają się projektowi ustawy. Sugerowanie, że cały sektor jest przeciwny ustawie jest kreowaniem nieistniejącej rzeczywistości. Na posiedzeniu sejmowej komisji wypowiadali się przedstawiciele stowarzyszeń, którzy popierali zaproponowane rozwiązania. Przedstawiali też swoje propozycje zmian, które były dyskutowane i w kilku przypadkach przyjęte. W tym posiedzeniu brali też udział członkowie Rady Dzielności Pożytku Publicznego, z których część poparła projekt ustawy. ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz dlaczego organizacje przegrają z rządem sprawe NIW-CRSO ~obserwator 26.07.2017, 06:45 Nie wystarczy napisać, że ustawa jest zła i szkodliwa dla organizacji. Nie wystarczy napisać, że rząd zawłaszcza działania niezależnych organizacji. Tak się dzieje od lat bo sektor obywatelski stał się klientem administracji czy to centralnej, czy to samorządowej. Bardzo mało jest organizacje które nie są uzależnione od pieniędzy otrzymywanych od administracji. Nie będą w związku z tym organizacje uzależnione naciskać na to aby administracja odstąpiła od pomysłu NIW-CRSO licząc na to, że nadal pieniądze publiczne będą otrzymywały. Drugą przyczyną nie naciskania jest dokonywany od lat podział sektora obywatelskiego któremu ci którzy zaczynają rządzić w danym momencie mówią, że zmiany dokonywane mają przynieść pieniądze tym którzy nie dostawali wcześniej. Sektor organizacji toczy choroba którą jedni nazywają grantozą inni klientelizmem. Na tej chorobie bazuje władza która hołubi zasadzie dziel i rządź a większość organizacji na to się godzi choć przez to przegrywają swoją niezależność. W to wszystko wpisały się obecne pomysły władzy. Nie są one jednak nowe, ale za to po raz pierwszy pojawia się widmo ich zrealizowania. Niestety organizacje nie mają takiej siły aby się temu przeciwstawić bo nikt nie wyjdzie na ulice w obronie organizacji, nie są one rozpoznawane u przeciętnego Kowalskiego do którego przekaz organizacji działających w różnych sferach wogóle nie dociera. I jest to wina samego sektora który skupił się przede wszystkim na tym aby pozyskać środki publiczne a nie żeby budować swoją pozycję w środowisku współobywateli. To się zaczyna mścić i będzie coraz bardziej pogłębiać podziały. Do tego dochodzi narracja w której wskazuje się, że organizacje które korzystają ze środków publicznych to organizacje które płacą ludziom za prace i mają etatowych pracowników a dla "prawdziwych" społeczników pieniędzy nie ma. To pozwala utrzymywać podział w samym sektorze obywatelskim. Dla tego pomysł zmiany tej sytuacji trafia na podatny grunt i pozwala obecnie rządzącym przedstawiać propozycję która niczego nie zmieni po za tym, że zmienią się na jakiś czas beneficjenci środków publicznych. I tak trwa od lat w zależności kto rządzi. Czas to dostrzec i powiedzieć sobie, że sami sobie jesteśmy winni nie potrafimy w sprawach fundamentalnych mówić jednym głosem, nie umiemy ze sobą nawzajem rozmawiać i szukać rozwiązań korzystnych dla wszystkich. Jesteśmy i byliśmy interesowni ważniejsze jest abyśmy zapewnili sobie środki a ktoś obok nas kompletnie nas nie interesuje. Nieprawda jest, że NIW-CRSO zagraża organizacjom. Zmienia ono jedynie miejsce podejmowania decyzji w sprawie organizacji i wbrew twierdzeniom nie podnosi rangi społeczeństwa obywatelskiego a tą rangę zmniejsza. Wystarczy wskazać fakt, że planowany Komitet ds. Pożytku Publicznego to nie ciało konstytucyjne jak twierdzą twórcy ustawy a jedynie ciało doradczo - opiniodawcze Rady Ministrów, tym samym przewodniczący jaki by nie był nie ma większej rangi niż konstytucyjny minister. Wyraźnie również widać, że twórcy ustawy nie mają pomysłu czym ma być proponowany komitet i jego przewodniczący. Przejawia się to w tym, że podnosi się przewodniczącego komitetu doradczo - opiniodawczego dla rady Ministrów do rangi organu państwowego czego nie przewidują przepisy o Radzie Ministrów a już wogóle Konstytucja RP. Nadal też nie wiadomo jaka jest strategia rządu dla organizacji obywatelskich i w świetle tego że władza zachowuje się jak Janosik - krzyczy odbierzemy bogatym damy biednym widać, że przede wszystkim chodzi o to aby dzielić. Tylko nadal pieniędzy jest mało a chętnych do tych pieniędzy zbyt dużo. Organizacje nie będą przyglądać się skutkom złej ustawy o NIW-CRSO będą tylko pilnować, żeby pieniądze którymi nowa instytucja będzie zarządzać trafiły do nich a nie do na przykład dotychczasowych beneficjentów. I obecnie rządzący o tym wiedzą i będą to bezwzględnie wykorzystywać. Organizacje nie są wstanie wokół pewnej idei się skupić i dla tego nie maja szans wpłynąć na to co zostanie zrobione. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • organizacje w polityce
  • rzecznictwo, lobbing
  • społeczeństwo obywatelskie
  • wspieranie organizacji
  • współpraca z administracją