Przejdź do treści głównej

NGO do polityki? Tak możemy być skuteczni

autor(ka): Anna Karaszewska dla opinie.ngo.pl
2017-05-12, 03:00
KARASZEWSKA: Członkowie i członkinie niektórych ruchów nieformalnych przejawiają dużą niechęć do polityków jako takich. Nie rozumiem tego. NGO nie mogą się od polityków odcinać, bo ich działania będą nieskuteczne.

Ruchy społeczne, zarówno te sformalizowane, jak i nie, odgrywają istotną rolę w kształtowaniu polityki. To właśnie ruchy nieformalne i organizacje pozarządowe inspirują tworzenie polityki, jaka mi się marzy jako standard – czyli polityki, która skupia się wyrównywaniu szans, która uwzględnia różne perspektywy i doświadczenia, która przekłada je na odpowiednie rozwiązania. To organizacje pozarządowe, aktywiści i aktywistki tak często podważają obecny kształt polityki, sposób jej funkcjonowania. I robią to właśnie po to, by ewoluowała. Nie powinniśmy od tego uciekać.

 

 

Nie ma polityki uniwersalnej

Sami politycy chcą definiować swoją działalność jako uniwersalną, przekonują, że skupiają się na sprawach wspólnych, dotyczących wszystkich, pomijają „nieistotne” różnice, przekonując, że one „bardziej dzielą, niż łączą”. Ale to narzędzie retoryczne. Nie istnieje polityka uniwersalna, a ci, którzy próbują ją wcielać w życie, zawsze realizują ostatecznie politykę nierówności, która kształtowana jest przez dominujący punkt widzenia, w ramach którego ktoś arbitralnie decyduje o tym, co jest ważne, pomijając różnorodne doświadczenia ludzi z ich rozmaitymi problemami i potrzebami.

Dlatego ruchy społeczne powinny prowadzić działania na rzecz tego, by w polityce obecny był głos różnych grup społecznych. Nie chodzi jednak tylko o te z nich, które są niereprezentowane w polityce głównego nurtu ze względu na swoją małą liczebność, ale również o te, które – tak jak kobiety – mimo że stanowią większość społeczeństwa, ich głos, ich punkt widzenia i doświadczenie są pomijane.

 

 

W Polsce łamane są prawa obywatela

To, z czym mamy dziś do czynienia, a więc z próbami łamania czy ograniczania praw kobiet, pokazuje, że perspektywa tradycyjna, patriarchalna czy konserwatywna wciąż jest silna. Próbuje się cofnąć proces emancypacyjny, co zagraża budowaniu społeczeństwa otwartego i tolerancyjnego. Próbuje się wepchnąć kobiety w rolę bardzo tradycyjną, przejąć kontrolę nad ich życiem i zdrowiem. To dobry przykład na to, jak polityka, nazywana przez tych, którzy ją tworzą, uniwersalną, de facto służy szkodliwej i fundamentalistycznej wizji pewnej określonej grupy ludzi.

Dotyczy to nie tylko kobiet. Gdy patrzymy na to, co dzieje się w Polsce – łamanie praw obywatela czy niszczenie fundamentów demokracji – widzimy, że ruchy społeczne i organizacje pozarządowe są niezbędne. To one kwestionują prawomocność tego, co się dzieje, mówią, co się nam nie podoba, są w stanie zmobilizować społeczeństwo i mają wyraźny wpływ na budowanie świadomości obywatelskiej w przyspieszonym tempie. Dotyczy to chociażby świadomości odnośnie wartości państwa prawa czy praw kobiet i budowania świadomości feministycznej.

 

 

Sprzyjają temu media społecznościowe i dobrze, że organizacje oraz ruchy społeczne je wykorzystują. Widać to dobrze na przykładzie obrony praw kobiet. Patrzę na ewolucję, jaką w krótkim czasie przeszedł ruch Dziewuchy Dziewuchom (niedawno obchodzący rocznicę powstania). Gdy rok temu dziewczyny zawiązywały się w ramach buntu przeciwko propozycjom wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, dyskusje, które toczyły się na grupach w mediach społecznościowych, były przejawem rodzącej się świadomości feministycznej. Kobiety, które nie działały wcześniej społecznie, zaczęły zadawać podstawowe pytania o prawa kobiet czy człowieka. Dzisiaj – po niespełna roku – takich dyskusji już nie ma, są zupełnie inne. Ta przemiana dokonała się dzięki mediom społecznościowym. To samo widzieliśmy w przypadku KOD-u czy działań na rzecz ochrony drzew.

Partie są potrzebne do zmian rzeczywistości

Niekiedy nasza działalność wymaga wejścia w sojusze czy współpracy z partiami politycznymi. Warto jednak pamiętać o granicach. Sformalizowane sojusze – podpisywanie porozumień z wybranymi partiami politycznymi – nie są dobrym kierunkiem, bo w ich wyniku organizacje tracą wiarygodność i autonomię. W efekcie mogą przeobrazić się w pseudo-organizację pozarządową.

Jednocześnie musimy pamiętać, że każdy ruch społeczny czy organizacja ma swoje postulaty. Na przykład Kongres Kobiet działa na rzecz walki z dyskryminacją i poprawienia sytuacji kobiet w różnych obszarach życia. Jest dla nas naturalne, że zabiegamy o poparcie dla tych postulatów wśród wszystkich partii politycznych – żadnej z tego nie wykluczając. Należy szukać sojuszników politycznych, bo chodzi przecież o to, żeby nasze ideały były wcielane w życie. Jeżeli zabiegałyśmy o przyjęcie konwencji antyprzemocowej, to spotykałyśmy się i z premierem Tuskiem, i z premier Kopacz, która ostatecznie – pod dużą presją – doprowadziła do przyjęcia konwencji przez Parlament. Podobnie było w przypadku starań o parytety na listach do parlamentu – spotykałyśmy się ze wszystkimi partiami politycznymi i rozmawiałyśmy na ten temat. Od wyborów zabiegamy o spotkanie z panią premier. Nie wyobrażam sobie braku starań o poparcie polityków dla realizacji konkretnych postulatów. Bez ich działań często nie da się zmieniać rzeczywistości i sprawiać by to, o co walczymy, nią się stało.

 

 

Bez NGO nie będzie zmiany politycznej

Widzę jednak, że dla wielu osób działających w organizacjach czy ruchach nieformalnych, nie jest to wcale oczywiste. Rozmawiam ze znajomymi ze wspomnianych ruchów, którzy przejawiają dużą niechęć do polityków jako takich. Nie rozumiem tego. NGO powinny wiedzieć, jaka jest ich rola, że muszą być odważne, bezkompromisowe, wypełniać swoje cele statutowe, ale nie mogą się od polityków odcinać, bo ich działania będą nieskuteczne.

Widać bowiem wyraźnie, że bez aktywnej działalności NGO i ruchów niesformalizowanych nie możemy myśleć o zmianie politycznej. Ich aktywność jest warunkiem koniecznym, żeby dany problem nagłaśniać i aby poprzez wyartykułowany spór zmieniać politykę – by była bardziej progresywna albo by bronić status quo przed zmianami na gorsze. To również nasza rola i nasza odpowiedzialność.

 

MASZ ZDANIE? CZEKAMY NA WASZE GŁOSY (MAKS. 4500 ZNAKÓW) PLUS ZDJĘCIE NA ADRES:

 

Anna Karaszewska - działaczka gospodarcza i społeczna, była prezeska a obecnie wiceprezeska zarządu stowarzyszenia Kongres Kobiet.

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGOJakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 0 1

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Fundacja Leszno dla mieskancow ~Kamila Schaschner 17.05.2017, 12:43 Organizacje społeczne przede wszystkim są dla społeczeństwa. Polityce też są dla społeczeństwa, ale najczęściej nadają się tylko do brania pieniędzy. Organizację muszą o tym pisać i mówić, co robią źle, dlatego ze mają większą siłę niż pojedyncza osoba. To właśnie plityce powinni współpracować z organizacjami nie odwrotnie. Organizacje to przede wszystkim głos społeczeństwa, partie to głos karierowiczów. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność obywatelska
  • organizacje w polityce
  • państwo, polityka
  • rzecznictwo, lobbing
  • standardy, etyka
  • współpraca z administracją