Przejdź do treści głównej

Sektor solidarny? NGO tkwią w okopach

autor(ka): Ilona Gosiewska dla opinie.ngo.pl
2016-12-06, 16:18
archiwalne
GOSIEWSKA: Nie jesteśmy solidarni. Proszę mi wskazać kogoś ze środowiska progresywnego, kto wstawi się publicznie za narodowcami w sprawie łamania ich podstawowych praw. Nie znajdę nikogo ze środowiska konserwatywnego, kto obroni środowiska LGBT, gdy są łamane ich prawa.

Nie jesteśmy solidarnym środowiskiem i pewnie długo nim nie będziemy, bo targają nami takie same emocje i podziały jak całym społeczeństwem. Są także bariery związane z włączaniem do wspólnego działania nowych organizacji. Zbudowana jest od lat platforma stowarzyszeń i federacji, która się dotarła, która się zna, w pewnym stopniu ukształtowała system III sektora i która – jak uważam – nie jest zainteresowana zmianą, nowymi doświadczeniami, które przynoszą inne podmioty III sektora powstałe kilka lat temu w zupełnie innej rzeczywistości.

Uważam jednak, na podstawie swojego doświadczenia w tym obszarze, że ten system wymaga zmian, że jest dużo wad, brak jasnych reguł, za mało idei, za dużo korporacyjności, za dużo blichtru, za mało skromności itd.

Jest podział na lepszych i gorszych w sektorze

Nie jesteśmy solidarni. Proszę mi wskazać kogoś ze środowiska progresywnego, kto wstawi się publicznie np. za narodowcami w sprawie łamania ich podstawowych praw. Nie znajdę też nikogo ze środowiska konserwatywnego, kto obroni środowiska LGBT, gdy są łamane ich prawa. Dlaczego? Bo trwa wzajemna nagonka, brak wzajemnego szacunku, choćby niektórzy uważali, że to słowo jest na stałe wypisane na ich sztandarach. Jest podział na lepszych i gorszych i to też w naszym sektorze. Dopóki my sami nie zaczniemy stosować praw i zasad równo dla wszystkich, dopóty nie będzie między nami solidarności.

Nie jesteśmy solidarni, bo III sektor nie jest w większości kuźnią oddolnych inicjatyw, a tylko sprawnie działającymi firmami, pracującymi poprzez otrzymywane dotacje, konkurującymi ze sobą. Przerażona jestem, jak bardzo zaburzyło się działanie wolontaryjne. Usłyszałam ostatnio, że wolontariusz to ktoś, kto otrzymuje mniejsze wynagrodzenie za swoją pracę. A przecież solidarność środowiskowa, ta najprawdziwsza, wykuwa się we wspólnym działaniu, właśnie we wspólnej pracy wolontaryjnej, w trudzie, ale w dobrej emocji działania dla innych, ponad podziałami, szukając kilku wspólnych elementów.

Do czego służy dotacja?

Nie mamy w naszym sektorze wypracowanego dekalogu zasad, co można robić w ramach naszej działalności, czego nie wypada wykonywać, nie wymagamy od siebie obowiązkowego wkładu społecznego w działaniach. Wszyscy wiemy, że bardzo wiele podmiotów w ogóle nie ma wolontariatu, a według mnie to istota pracy pozarządowej. Nawet jeśli naszą specyfiką są działania szkoleniowe, wydawnicze itp., to zawsze można i trzeba znaleźć fragment do podzielenia się z innymi swoim doświadczeniem, talentem, pracą.

Dotacja natomiast ma nam pomagać w realizacji tych zadań, których nie wykonamy bez udziału funduszy. Dotacja ma nam pozwolić działać, a nie budować nam wszystko. W naszej organizacji bardzo dbamy o to, aby nasze podstawowe projekty, które nas zbudowały, pozostały naszymi, bez żadnych znaczków, za to otoczone ciężką pracą, wyrzeczeniami i pomocą wielu różnorodnych środowisk. Mamy dzięki temu swoją małą solidarność środowiskową i w tym widzę poszerzenie wspólnotowości w szerszym działaniu.

Wojna w sektorze

Musimy też z czegoś żyć i o tym też warto rozmawiać, jeśli pracujemy często 24 godziny na dobę w swoich organizacjach i oddajemy temu środowisku pasję i talenty. Ale musimy zarabiać skromnie, bo przecież coś musi nas wyróżniać od działania w zwykłej firmie prywatnej. To też element, który nas ogromnie różni i jest przedmiotem wielu dyskusji. Zawsze mówię moim młodszym przyjaciołom ze stowarzyszenia, że mamy małe pensje, ale przyszliśmy tu po olbrzymie „premie” w postaci przeżyć, doświadczeń, rozwoju osobistego, zdobytych przyjaźni, różnorodności działań, niezwykłych spotkań.

Jeżeli zaczniemy przyjmować, że nie jest dobrze w III sektorze, że konieczne są zmiany, jeśli zaczniemy dostrzegać potrzebę dyskusji, trudnych rozmów, potrzebę niezależności od każdej władzy, to może jest cień szansy na wypracowanie minimum wspólnych zasad działania w sytuacji krytycznej. Na razie każdy jest w okopach, na wojnie, walczący o swoje. Dlatego głos pozarządowy jest słaby, jak i całe środowisko, które nie jest solidarne – to smutna ocena po 25 latach budowania społeczeństwa obywatelskiego.

PS Razem z mężem Eugeniuszem zbudowaliśmy w trudzie nasze stowarzyszenie od podstaw osiem lat temu. Dziś jesteśmy mocni wieloma ważnymi projektami, aktywnym wolontariatem, otoczeni jesteśmy życzliwością pokolenia bohaterów naszej wolności, wspaniałymi młodymi przyjaciółmi i wieloma środowiskami z bardzo odległych od siebie terenów ideowych i tylko dlatego ośmielam się na powyższe uwagi.

 

Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji.

 

Czekamy na Wasze głosy (maks. 4500 znaków) plus zdjęcie na adres:

 

Ilona Gosiewska – Prezes Zarządu Stowarzyszenia Odra-Niemen

Opr.: Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl ()


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGO? Jakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 13 13

Skomentuj

KOMENTARZE

  • [+] Rozwiń komentarz ??? ~Czytelnik 13.12.2016, 06:47 Bardzo przepraszam, że nie bronię wolności słowa w przypadku organizacji skrajnej prawicy nazywanych dla niepoznaki narodowcami. No rzeczywiście... cierpią bo nie mogą nawoływać do mordowania ludzi, głosić antysemityzmu i rasizmu, swobodnie obrażać. Biedacy! Chyba Pani coś się pomyliło. ODPOWIEDZ
  • Nie mogę się z Panią zgodzić. ~kasperkiewicz9@gmail.com 07.12.2016, 10:33 Zgadzam się z MICHAŁ, Różnorodność celów i kierunków działania w całym sektorze wyklucza możliwość osiągnięcia "solidarności" o której Pani pisze. Dodatkowo uważam, że ta definicja nie jest czymś do czego powinniśmy dążyć, gdyż zbyt mało w niej wolności. Tak samo nie wyobrażam sobie, że tym co nas ma wyróżniać od firm jest to, że wszyscy pracownicy sektora mają zarabiać "skromnie", czyli po prostu mniej od sektora biznesowego. Zawsze myślałem, że to co nas wyróżnia to cele i metody, których używamy. To że nie możemy i nie jesteśmy nastawieni na zysk nie oznacza, że musimy zarabiać mniej. Pytanie należy postawić nad priorytetami - zarabianie czy działanie. Jeżeli ktoś robi dobrą robotę to powinien otrzymywać adekwatne wynagrodzenie. Z doświadczenia wiemy jednak, że jest to często nierealne ze względu na małe fundusze organizacji. Mimo tego z tego co pamiętam to na jednej z gal wolontariatu dwa dni temu były niemalże tłumy tych osób, które priorytetowo działają i nie dostają nic (materialnego) w zamian. Ich historie, działania i priorytety w życiu pokazują, że wolontariat ma się dobrze:) Oczywiście zgoda buduje, ale konkurencyjność też ma swoje plusy. Moje ostatnie działanie zawdzięczam tylko temu, że chciałem zrobić coś lepiej niż inna organizacja i pokazać, że się da. Różne są motywację wśród ludzi. Pozdrawiam ODPOWIEDZ
  • inny świat ~Michał 07.12.2016, 05:38 Solidarność sektora rozumiana w taki sposób jak opisała ją autorka to mrzonka. Wyobraźmy sobie stowarzyszenie zajmujące się pomocą dla uchodźców z Syrii które wspiera ONR, manifestujący pod siedzibą Facebooka w związku z zablokowaniem ich strony z treściami ksenofobicznymi i rasistowskimi. Albo jeszcze lepiej dziewczyny z Federy broniące wystawy z rozerwanymi płodami postawionej przez "PRO-prawo do życia", przed próbą zniszczenia. Czy to jest wzajemna nagonka, brak tolerancji i podział na lepszych i gorszych? Zajmujecie się państwo "żołnierzami wyklętymi", udało się zaprosić Słowaków, albo jakąś organizacje żydowską, na imprezę upamiętniającą bohaterstwo Kurasia? Podobnie irytuje mnie opisywanie "najważniejszych" problemów NGO przez organizacje z wielomilionowymi rocznymi przychodami. Być może z WASZEGO punktu widzenia problemem 3 sektora jest faktycznie korporacyjność, blichtr i brak skromności, ale z mojej perspektywy częściej jest to brak 500 zł na dokończenie projektu, albo brak ludzi w projekcie którzy poświęcą wolontaryjnie swój czas. W większości "znajomych" organizacji, wolontariusze to podstawa, bez nich nie jest możliwe prowadzenie żadnych działań. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • demokracja
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka
  • wspieranie organizacji
  • współpraca między organizacjami