Przejdź do treści głównej

Ataki na NGO. Dziennikarze! Czas się dokształcić!

autor(ka): Ignacy Dudkiewicz, opinie.ngo.pl
2016-10-28, 09:32
archiwalne
Ignacy Dudkiewicz, ngo.pl
DUDKIEWICZ: Ostatnie wydarzenia jasno pokazują, że wielu dziennikarzy nic albo niewiele rozumie ze świata pozarządowego. Gorzej, że często nie chcą tego zmienić. Jeszcze gorzej, że czasem nie mamy pomysłu, jak im pomóc.

W ostatnich dniach na temat organizacji pozarządowych – zwłaszcza kilku konkretnych – powiedziano naprawdę wiele bzdur. Sformułowano też wiele insynuacji. Robili to zarówno internauci, zwłaszcza pewien konkretny użytkownik Twittera, jak i dziennikarze pracujący w poważnych mediach. O ile tym pierwszym można wiele wybaczyć – taka już natura internetu – o tyle do warsztatu tych drugich można mieć bardzo konkretne zastrzeżenia.

Czego nie rozumieją dziennikarze?

Pierwsze i podstawowe brzmi: przynajmniej część dziennikarzy przywołujących w ostatnich dniach „doniesienia” o tym, kto i w jakim zakresie korzysta z dotacji z warszawskiego ratusza, wyraźnie nie rozumie, w jaki sposób są one przydzielane. Nie rozumie, czym jest otwarty konkurs ofert, nie wie, jak działa prawo o zamówieniach publicznych (co istotne w przypadku zarzutów wobec jednej z atakowanych fundacji), nie rozróżnia nieodpłatnej i odpłatnej działalności statutowej od działalności gospodarczej, nie pojmuje, że za przeprowadzenie szkolenia, prowadzenie konsultacji czy zorganizowanie warsztatów należy odpowiedzialnym za to osobom zapłacić. Nie wszystko da się zrobić siłami wolontariuszy.

Mniejsza o to, że tego wszystkiego ci dziennikarze nie wiedzą – to w końcu dość niszowy temat. Wynosząc go jednak do rangi pierwszej informacji w wieczornym wydaniu dziennika informacyjnego, warto byłoby choć odrobinę się dokształcić. Zwłaszcza że mogłyby w tym pomóc w niemałej mierze same zaatakowane organizacje – kilka z nich zajmuje się poradnictwem i tłumaczeniem meandrów pozarządowego świata.

Ujawnić jawne

Drugi zarzut dotyczy używanych pojęć i ich nieprecyzyjności. Mówiąc o dotacjach, dziennikarze zapomnieli wiele razy dodać, że organizacje nie otrzymały ich z kieszeni pani prezydent, ale wygrały konkursy. Informując o postach wspomnianego internauty, media nieraz używały sformułowania „ujawnił”. A przecież wszystkie te dane zostały żywcem zaczerpnięte z Biuletynu Informacji Publicznej, który, jak sama nazwa wskazuje, jest – uwaga! – publiczny. Co więcej, wszystkie, co do jednej, organizacje, o których mowa, publikują na swoich stronach internetowych raporty z działań, sprawozdania i rozliczenia. Kiedy słucha się pewnego warszawskiego samorządowca, który stwierdza, że „wszystko to, o czym przez lata mówiły ulica i opozycja, znalazło potwierdzenie w faktach”, aż chciałoby się zapytać, dlaczego wcześniej nie skorzystał z internetowej wyszukiwarki? Byłoby szybciej, sprawniej i już dawno po sprawie.

Oczywiście, tezę, że „władza nagradza osoby sobie przychylne” (to cytat z komentarza jednego z „ekspertów” zaprezentowanego w serwisie informacyjnym) można postawić zawsze. Warto jednak sprawdzić, jak wiele razy te same organizacje, o których mowa, nie wygrały konkursów ogłaszanych przez warszawski samorząd lub ministerstwa i agendy rządowe (podpowiem: wiele). Warto sprawdzić, ile konkursów wygrały w czasach, gdy władzę w kraju i stolicy sprawowały inne siły polityczne (podsuwam odpowiedź: sporo). Warto zobaczyć, kiedy aktywność pozarządową zaczynały osoby prywatnie, bez zasług ani winy, powiązane z istotnymi postaciami życia publicznego (jakby ktoś nie chciał szukać: dawno temu). Wreszcie – jeśli już uznać, że ma to znaczenie – warto byłoby poinformować, jakie powiązania łączą te same organizacje z innymi postaciami tegoż życia, zwłaszcza z tymi z zupełnie innej strony politycznej barykady (odpowiedź brzmi: rozmaite).

Układ zamknięty czy otwarte konkursy?

Bo największym nieporozumieniem jest to, że doszukuje się „zamkniętego układu” tam, gdzie po prostu istnieje – i nikt tego nie kryje – sieć współpracy między ludźmi, którzy się znają, współpracowali lub współpracują, cenią się albo niekoniecznie, lubią lub nie, spierają lub zgadzają, a czasem nawet się na śmierć pokłócą. Część z tych osób później idzie „w politykę” lub „do urzędu”. Tak to bywa. Część z polityki lub z urzędu przychodzi do NGO. To nie zarzut. To opis rzeczywistości. W tym miejscu warto wrócić do konkursów – oferty w nich składane są oceniane przez ekspertów, a nie polityków. Co więcej, istnieją procedury, które mają wykluczyć konflikt interesów przy dokonywaniu werdyktu. Co dla niektórych być może niepojęte – są one nawet stosowane!

Oczywiście, osobom przekonanym, że w Warszawie działa „układ zamknięty” (a nie system „otwartych konkursów”), nie wystarczą te wszystkie odpowiedzi. Nie dopuszczą do wiadomości, że o tym, kto dostaje pieniądze, mogą decydować względy merytoryczne, a nie nazwiska i koligacje. Nawet jeśli przyznają, że „te projekty często były pożyteczne” (to cytat ze wspomnianego samorządowca) lub że „wszystko odbywało się w majestacie prawa” (użytkownik Twittera), to zaraz dodadzą swoje różne „ale”.

Szkoda. Bo po tych dwóch stwierdzeniach żadne „ale” nie jest już potrzebne.

My też dostaliśmy dotację!

Wróćmy jednak do dziennikarzy. Na spotkanie zorganizowane przez zaatakowane NGO przyszły dwie ekipy telewizyjne – reprezentujące to samo medium. Szkoda, że inni dziennikarze nie byli zainteresowani sprawą. Szkoda, że jedna ekipa telewizyjna wyszła w połowie spotkania. Szkoda, że dziennikarze nie skorzystali z tej okazji, by dowiedzieć się o sektorze czegoś rzetelnego, prawdziwego i pełnego. Może im nie zależało?

Takimi prawami jednak rządzą się media – można na to narzekać, ale nie ma się co obrażać. Pytanie, co my moglibyśmy z tym zrobić? Na pewno edukować. Ale to zadanie na lata. A póki co: głośniej mówić. Gdy organizacje są atakowane w sposób niemerytoryczny, niezwiązany z oceną ich działań, w sposób, który sugeruje, że dziennikarze nie rozumieją, o czym mówią, może warto stanąć w jednym szeregu i powiedzieć: tak, my też otrzymujemy wsparcie ze środków samorządu? Wygraliśmy otwarty konkurs ofert. Wierzymy, że odbywa się to w sposób transparentny, zgodny z prawem i merytoryczny. Takich jak my jest przecież większość! 55% organizacji w Polsce realizuje zadania i usługi publiczne za środki samorządowe, zgodnie z konstytucyjną zasadą pomocniczości. I naprawdę nic w tym złego.

Na co czekamy? Aż kto inny się odważy? Boimy się, że nam też się dostanie? Ale za co? Zatem krótka deklaracja. Tak, serwis „warszawa.ngo.pl” jest współfinansowany przez miasto stołeczne Warszawa w ramach projektu „Stołeczne Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych”. Nie jest to niczym ani niewłaściwym, ani wyjątkowym.

Dobrze, by i dziennikarze to zrozumieli.

 

Masz zdanie? Czekamy na Wasze głosy (maks. 4500 znaków) plus zdjęcie na adres:

 

Ignacy Dudkiewicz – redaktor działu opinie.ngo.pl


Czym żyje III sektor w Polsce? Jakie problemy mają polskie NGO? Jakie wyzwania przed nim stoją. Przeczytaj debaty, komentarze i opinie. Wypowiedz się! Odwiedź serwis opinie.ngo.pl.

Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 39 10

Skomentuj

KOMENTARZE

  • obowiązek rozmowy z mediami ~Ma. 31.10.2016, 11:00 Z jednej strony w świetle obowiązującego prawa (Dz.U. 1984 nr 5 poz. 24. Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe) każdy w praktyce ma obowiązek rozmowy z dziennikarzem i udzielania mu informacji (o ile takowe posiada). Kwestia ta była nawet poruszana w poradniku ngo.pl Z drugiej strony Pani Róża Rzeplińska ze Stowarzyszenia 61 w wywiadzie udzielonym dla serwisu natemat (data publikacji: 31.08.2016) poinformowała , że Wiadomości z TVP nie będą jej "grafiku układać" i odesłała dziennikarzy bez komentarza do czytania materiałów na stronie . Oczywiście jest to absurd, bo dziennikarz z działu news może mieć godzinę na przygotowanie nagrania i nie będzie czytał setek papierów. To jest zadanie dziennikarza śledczego, który dysponuje tygodniami czasu na przygotowanie publikacji. Zatem: jak to w końcu jest? Mamy obowiązek rozmowy z dziennikarzem, czy nie? Czy Pani Róża mogła odmówić rozmowy i odesłać dziennikarzy z newroomu do czytania X stron sprawozdań? ODPOWIEDZ
  • można ~gonzo 30.10.2016, 04:54 by wszystkim "gębę zatkać" pokazaniem efektów działania , odpowiednio znaczących do mln zł , tylko żeby te efekty były ...... takie rzeczywiste nie wirtualne.A nie tylko finansowe dla "społeczników" ODPOWIEDZ
  • "Dmuchanie" demokracji ~EW 28.10.2016, 07:26 Przepraszam bardzo, ale na czym polegała budowa społeczeństwa obywatelskiego? Samo hasło kojarzy mi się z (przepraszam znajomych, że się powtarzam - nie czytajcie   ) z zapachem grillowanej kiełbasy, trampolinami i dmuchanymi atrakcjami dla dzieci. Teraz larum grają?? ODPOWIEDZ
  • tak ja to widzę 2 ~czytelnik 28.10.2016, 12:55 och, MODERACJA u pozarządowych budowniczych demokracji? a to niespodzianka. A to będzie cudowna _moderowana_ dyskusja :) ODPOWIEDZ
  • [+] Rozwiń komentarz tak ja to widzę ~czytelnik 28.10.2016, 12:53 "organizacje poza-rządowe" utrzymywane przez rząd i samo-rząd, 60% budżetu idzie na pensje, 37% jest wyprowadzane na "usługi obce" oraz 3% na tłumaczenie ciemnemu ludowi ważnej roli jaką te NGOSy spełniają. ODPOWIEDZ
  • e tam ~qaz 28.10.2016, 10:01 to wszystko co zrobili w ostatnich dniach dziennikarze TVP nie wynika przecież z niemożności zrozumienia trzeciego sektora (no bez przesady), tylko z chęci manipulacji - było to potrzebne politycznie więc użyto nas jako pocisków, za chwilę to będą np. nauczyciele, sędziowie (jeszcze bardziej, bo pewnemu sędziemu w stanie spoczynku już się oberwało) itd. - po kolei, w zależności co w danym momencie będzie potrzebne; proponuję obejrzenie filmu "Utracona cześć Katarzyny Blum", wszystko stanie klarowne; a sama edukacja? no owszem to bardzo szlachetne, ale oparte trochę na takich XIX-wiecznych ideałach, media i polityka są dużej bardziej brutalne ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • media
  • państwo, polityka
  • PR, promocja, wizerunek
  • rzecznictwo, lobbing
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka
  • współpraca między organizacjami