Przejdź do treści głównej

Ileż można – cierpliwość też ma swoje granice

autor(ka): Sławomir Dębski
2015-10-26, 08:00
archiwalne
26 maja 2015 roku 156 organizacji pozarządowych z terenu województwa śląskiego podpisało się pod wnioskiem o powołanie Wojewódzkiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Na razie bez odzewu.

Zaskakujące są działania samorządu województwa śląskiego i opieszałość w stosunku do rodzimego III sektora. W województwie śląskim jest zarejestrowanych ponad 13 tysięcy organizacji pozarządowych. To ogromna rzesza ludzi – zaangażowanych i aktywnych. Historia – bo tak już trzeba to nazwać – wnioskowania o powołanie Wojewódzkiej Rady Pożytku na terenie województwa śląskiego trwa już ponad sześć lat. Powszechnie znanym faktem jest, że pierwotnie złożony wniosek był jednym z pierwszych w kraju – złożony został już w 2009 roku przez KAFOS w imieniu 60 organizacji. Potem przyszedł czas na kolejne kroki –  30 marca 2015 podjęto kolejną inicjatywę. Pojawiło się kilka felietonów m.in. Piotra Stoły na temat znaczenia Rady Wojewódzkiej.

Z biurka do kosza

Na dzień dzisiejszy temat dalej jest przekładany, marginalizowany, odkładany na później – do tej pory nie doczekał się realizacji, a nawet rozmów, trafił na półkę jako niewygodny epizod samorządu województwa. Czyżby od 2009 do 2015 roku Marszałkowie (a było ich czterech) całkowicie sobie odpuścili współpracę z III sektorem? Czy też problem leży gdzie indziej?

Po pięciu latach od pierwotnego wniosku KAFOS-u, zmiany, jakie nastąpiły w 2014, dawały nadzieje na utworzenie Rady. Szczególnego znaczenia nabrały zaś, gdy samorząd województwa śląskiego stał się partnerem w ogólnopolskim projekcie „Modelowe Rady Działalności Pożytku Publicznego”. Przedstawiciele organizacji, samorządu, ciał dialogu z terenu województwa śląskiego przez rok włożyli swój niemały wkład pracy w projekt wypracowanych ogólnopolsko Standardów Rad. Wniosek został złożony w dniu 26 maja 2015 z kompletem dokumentów.

Od tego czasu minęły już cztery miesiące i zawsze znajdowały się „obiektywne i bardzo ważne przyczyny”, dla których wniosek był spychany na koniec biurka – teraz tylko kwestia czasu, kiedy spadnie z niego do kosza.

Śląsk – z prekursora, outsider

Gdzie szukać przyczyny tego stanu rzeczy – czy w bierności Pełnomocnika Marszałka ds. organizacji pozarządowych, czy w Gabinecie Marszałka, czy też w Zarządzie Województwa? Od maja 2015 w ich biurkach zalega komplet dokumentów, „gotowce” wymagają jedynie urzędniczej analizy i nadania biegu sprawie. Inicjator tej edycji wniosku – Rybnicki CRIS, po czterech miesiącach złożył zapytanie, co dalej z wnioskiem. Cała sprawa jest już co najmniej śmieszna na forum kraju. Chwalimy się dokonaniami i zdobyczami województwa, kreatywnością regionu, włączamy się w partnerstwa, a w efekcie z prekursora trafiliśmy na pozycję outsidera. Smutna prawda jest taka, że jesteśmy jedynym województwem w kraju nieposiadającym Wojewódzkiej Rady Pożytku. Głos 60 organizacji z poprzedniego wniosku i 165 z obecnego trafił w próżnię.

Region województwa śląskiego to wielokulturowość, wielowyznaniowość, pochodzenie etniczne – to Centralny Śląsk, Podbeskidzie, Zagłębie, Rejon rybnicki, Rejon gliwicki, Rejon częstochowski. Wszystko podane na talerzu. Czego więc brakuje? Woli czy kompetencji? Może należy jasno określić swoje stanowisko, zamiast mydlić oczy i woalować temat eufemizmami. Może czas na refleksje, gdzie i do kogo trafia głos III sektora.

Brakuje logiki w działaniu

Wszystkie samorządy trąbią o budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, mówią o budowaniu platformy współpracy – co z tego, jeśli tuba zostaje tylko tubą, a działania fasadowe kończą się na lepiej lub gorzej skonstruowanym budżecie obywatelskim? W praktyce „współpraca” i „dialog obywatelski” coraz częściej z niemieckiego modelu współpracy z III sektorem przechodzi na model brytyjski – gdzie w jednym worku są wpakowane organizacje i sfera biznesowa. Jednostki samorządowe, organy administracji zespolonej podpisują porozumienia i umowy o współpracy, ale... z firmami i podmiotami prywatnymi (niekiedy jednoosobowymi spółkami), a o III sektorze się milczy.

Jeden z publikowanych w portalu ngo.pl felietonów (Gminy na Śląsku nie korzystają z inicjatywy lokalnej) przytaczał badania Fundacji Batorego w zakresie słabego wykorzystania narzędzia, jakim jest inicjatywa lokalna. Jak mają być chętni, gdy na zadane w marcu pytanie o możliwości, dostaje się odpowiedź – na ten rok nie ma już środków? Czy zatem należy wniosek składać w styczniu i marnować powierzony materiał budowlany (farby, lakiery), czy też angażować potencjał ludzki na przykład do malowania ławek na mrozie? Jak mogą być tworzone inwestycje, rozbudowana infrastruktura na majątkach gminnych, gdy okres dopuszczalnych umów (niekwestionowanych przez RIO) jest trzyletni, a wymóg trwałości projektu jest na poziomie pięciu lat od czasu zakończenia przedsięwzięcia? Taki jest wizerunek społeczeństwa obywatelskiego?

 

Pod sam koniec kadencji Sejmu powstaje nowelizacja prawa dla III sektora. A co z wcześniejszymi latami pracy? Dokonywanie zmian prawnych na szybko, przed końcem kadencji Sejmu – ustawa o pożytku, prawo o stowarzyszeniach – skutkuje tym, że każdy ma świadomość ułomności wielu tych zmian. Jak co cztery lata pojawiło się wygrzebywanie z pamięci – „oj, jeszcze ludzie ze stowarzyszeń dysponują głosem wyborczym – trzeba uderzyć tutaj i pokazać swoje zaangażowanie, zrobić fotki, pokażemy, jacy jesteśmy przyjaźni – przynajmniej w czasie kampanii".

Najdobitniejszym przykładem „fantastycznej współpracy” jest sfera energetyczna – resort gospodarki – wiele organizacji nie spojrzało w swoje rachunki i nie zauważa, że prowadząc działalność non-profit, mają naliczaną energię według taryf, jak sfera produkcyjna. Czy to działanie proobywatelskie czy anty? Smutne to, ale niestety prawdziwe, szczególnie gdy popatrzymy na to przez pryzmat tego, że wielcy rynku energetycznego chętnie umieszczają swoje loga na koszulkach ligowych zawodników – a kluby sportowe to też stowarzyszenia, ulepione z tej samej gliny co te, które zajmują się rewitalizacją społeczną czy świetlicami środowiskowymi. Istnieje drobna różnica – dzieci z uboższych rodzin czy środowisk dysfunkcyjnych nie wybiegną na murawę lub parkiet i nie błysną logiem potentata, a będą musiały trafić np. do domu dziecka, bo jedyne miejsce, gdzie miały ciepło, opiekę, zostało zamknięte, bo nie wytrzymało kosztów choćby obciążeń mediami.

W wyścigu wyborczym zapomniano o wielu realnych działaniach: III sektor żyje cały czas, ma swoją kadencyjność i kierunki działania, niezależne od kadencji Sejmu, władz centralnych i samorządowych.

 

Sławomir Dębski – w organizacjach od 1985 roku. Związany z ratownictwem, a ratownictwem wodnym w szczególności. Członek WOPR od 1984 roku. W Sosnowieckiej Radzie Pożytku trzecią kadencje. Pracujący w zespole roboczym nad standardami Rad Pożytku. Jeden z inicjatorów wniosku o powołanie Wojewódzkiej Rady Pożytku Województwa Śląskiego.


Wiadomość nadesłana przez czytelniczkę/czytelnika portalu www.ngo.pl.

Miejsce: woj. śląskie
Data wydarzenia: od 2015-10-09 do 2015-10-31
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 13 2

Skomentuj

KOMENTARZE

  • W guliku ~Śląski pieron 28.10.2015, 09:39 Pytacie, co się stało z wnioskiem o powołanie Rady Wojewódzkiej? Odpowiedz jest prosta: wciepli te papióry do haźla i tera szukaj ich w guliku. A Platforma ma żal do ludzi, że na nich nie głosowali. A jak można głosować na nich, jak ważne dla ludzi sprawy lądują ....w guliku. A przy okazji, gdzie jest odpowiedz na kolejny monit w sprawie powołania Rady Wojewódzkiej z lutego tego roku? Gdzie jest?... tyż w guliku. ODPOWIEDZ
  • I racja ~NGO-SEK 26.10.2015, 03:59 Patrząc zupełnie obiektywnie na to ile Pelnomocnik zrobiła pelniąc płatną funkcję w Urzędzie Marszłakowskim i za jakie uposażenie http://bip.slaskie.pl/oswiadczenia/stepien/om_24_04_15.pdf i wiele wiele innych oświadczeń które daje pełbny obraz aktywności tej pani. Przykre jest to że ktoś kto zarabia po 8000 miesiecznie (od maja za bierność wziął wypłatę prawie 40 tys) nie znalazł chwili, aby poświęcić ją tym ludziom którzy pracują za darmo. Czas na to zeby kandydować do sejmu i wydzwaniać po organizacjach był ... Trochę godności .... ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dialog społeczny
  • społeczeństwo obywatelskie
  • współpraca z administracją