Przejdź do treści głównej

Ustawa o petycjach. 80% petycji jest ignorowanych. Zmieńmy to!

autor(ka): Dariusz Konik, opr. I. Dudkiewicz (ngo.pl)
2015-07-10, 14:00
archiwalne
Dariusz Konik
KONIK: Mimo wielu niedoskonałości, to krok w dobrym kierunku i duża szansa dla środowisk miejskich, lokalnych stowarzyszeń i wszelkich organizacji, aby skutecznie zmieniać nasz kraj.

Ustawa o petycjach wchodzi w życie we wrześniu 2015 roku, czyli po osiemnastu latach od uchwalenia w Konstytucji RP prawa do petycji. Pomimo że to podstawowe obywatelskie prawo uzyskaliśmy w 1997 roku, to dopiero w 2010 roku Senat przedstawił projekt ustawy o petycjach. Niestety nie udało się go uchwalić do końca ówczesnej kadencji, a sprawa odkładana przez kolejne lata doczekała się finału dopiero w zeszłym roku. Administracyjny opór musiał kruszeć przez bardzo wiele lat, aby wreszcie udało się zrealizować konstytucyjny zapis.

Ignorowani obywatele i organizacje

Jakie problemy rozwiązuje ustawa o petycjach? Przy okazji pierwszego projektu ustawy, w 2010 roku w mediach pisano o tym, że petycje składane do organów publicznych nie wywołują żadnego skutku, ponieważ adresaci nie mają nawet obowiązku udzielenia odpowiedzi i rozpatrzenia głosu obywateli. Zniechęcało to do pisania petycji nawet przez organizacje pozarządowe. Ten problem powinna rozwiązać nowa ustawa o petycjach, która obliguje adresatów do odpowiedzi na petycję w ciągu maksymalnie trzech miesięcy. Czy to wystarczy, aby administracja państwowa po latach ignorowania głosu społeczeństwa, nagle zaczęła odpowiadać na petycje obywateli i organizacji pozarządowych?

Od początku istnienia portalu z petycjami www.zmienmy.to, czyli od października 2014 roku, działamy według uchwalonej kilka miesięcy wcześniej ustawy o petycjach. To oznacza, że spełniamy wymogi dotyczące elementów, które powinna zawierać petycja zgodna z literą prawa, autor udostępnia adresatowi swoje dane kontaktowe, a petycje wraz z publikacją i rosnącym poparciem są automatycznie wysyłane na wskazany adres email. W serwisie znajduje się blisko pięćdziesiąt petycji i wszystkie są należycie uargumentowane, napisane jasnym i grzecznym językiem, gdyż tylko takie są akceptowane w trakcie procesu moderacji. Pomimo tego, aż 80% obywatelskich petycji zostało całkowicie zignorowanych przez adresatów, którymi najczęściej są władze samorządowe. Bywały sytuacje, gdy organizacja pozarządowa będąca autorem inicjatywy, zebrała setki podpisów, a sprawą zainteresowały się praktycznie wszystkie media lokalne. Wreszcie, po zorganizowanym happeningu, adresat zapewnił o realizacji postulatu petycji, jednak sama petycja nadal nie doczekała się oficjalnej odpowiedzi, a minęło kilka miesięcy od czasu, kiedy to się działo. Inne petycje uzyskują niekiedy pozytywne stanowiska adresatów w mediach, a formalne odpowiedzi przychodzą dopiero po kilku miesiącach. Jednakże zdecydowana większość przypadków pokazuje niestety ignorowanie głosu obywateli.

Czy w sytuacji, gdy wejdzie w życie nowa ustawa o petycjach, z dnia na dzień, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystkie inicjatywy obywatelskie będą traktowane z należytą atencją? Można w to wątpić, ale nie należy się poddawać.

Inny lek

Czy brak odpowiedzi mógł być spowodowany faktem, że petycje są wysyłane drogą mailową? Nie sądzę. Już pierwszy projekt ustawy z 2010 roku przewidywał uznanie petycji w formie elektronicznej i aktualne prawo podtrzymało to podejście. Trzeba podkreślić, że to bardzo dobra decyzja. Legalizacja petycji online sankcjonuje sytuację, którą mamy już od lat. Większość składanych inicjatyw jest wysyłana przez Internet, który pomaga zdobyć poparcie społeczne w formie podpisów. Dostrzeżenie tej sytuacji przez ustawodawcę jest istotne, ale czy to rozwiąże problem ignorowania obywateli i organizacji pozarządowych korzystających z prawa do petycji? Jeśli problem pozostanie, to zasadne stanie się pytanie o to, czy administracja nie będzie przy okazji ignorować zapisów ustawy o petycjach? Nawet, jeśli taka sytuacja zaistnieje, to prawo nie przewiduje za to żadnych sankcji ani trybu postępowania.

Ważnym elementem ustawy o petycjach, który bardzo ułatwi obywatelom i organizacjom pozarządowym składanie petycji, jest zapis mówiący o tym, że autorzy inicjatyw nie muszą być wszechwiedzący – nie mają obowiązku znać kompetencji organów administracji publicznej. Zgodnie z nową ustawą, adresat petycji jest zobowiązany do przekazania jej właściwemu organowi, jeśli sam nie jest kompetentny do jej rozpatrzenia. To ogromne ułatwienie, choć w praktyce może to również rodzić problemy z powodu wystąpienia sporów kompetencyjnych między organami. Ustawa jednak nie przewiduje tego rodzaju sytuacji – oby życie nie pokazało, że jest inaczej.

Skuteczna walka NGO

Skuteczne zabieganie o swoje cele poprzez petycje jest jak najbardziej możliwe. Aby tak się stało, należy pamiętać o dwóch ważnych kwestiach. Po pierwsze, wszystkie organizacje pozarządowe, które zamierzają napisać petycję online, powinny sprawdzić, czy portal, na którym ją umieszczają, funkcjonuje zgodnie z ustawą o petycjach, gwarantuje wysłanie petycji do adresata oraz jest wiarygodny, to znaczy czy właściciel serwisu jest upubliczniony oraz czy posiada regulamin i politykę prywatności, która zapewnia bezpieczeństwo informacji osobowych podawanych przy podpisywaniu.

Po drugie, przed złożeniem petycji, należy przygotować się do krótkiej i intensywnej kampanii informacyjnej zachęcającej do podpisywania. Organizacje pozarządowe są na lepszej pozycji startowej niż pojedynczy obywatel, z racji swego charakteru, lokalnych dokonań, renomy i rozpoznawalności. Pomimo to, muszą przygotować się do promocji petycji w mediach – bez zwrócenia uwagi opinii publicznej przeforsowanie swoich postulatów jest często niemożliwe. Początkowo, media mogą chętnie pisać o inicjatywie, ale z czasem zainteresowanie będzie opadać. Dlatego autorzy powinni zaplanować kilka wydarzeń, dzięki którym co jakiś czas przypomną o sobie. Może to być uliczny happening, marsz, manifestacja, czy złożenie petycji wraz z podpisami w siedzibie adresata. Warto też organizować spotkania i pozyskiwać poparcie znanych osobistości i lokalnych polityków. Oczywiście, stale należy być w kontakcie z mediami oraz intensywnie zachęcać do popierania akcji w Internecie i kanałach społecznościowych. Dzięki tym działaniom wytworzenie nacisku społecznego na adresata jest gwarantowane – to spowoduje, że inicjatywa nie powinna zostać zignorowana, a szansa na realizację postulatów petycji staje się coraz większa.

Ustawa o petycjach, pomimo wielu niedoskonałości, jest krokiem w dobrym kierunku. To ważne, że udało się uchwalić prawo, które umożliwia składanie petycji przez Internet, obliguje adresata do przekazania jej do kompetentnego organu oraz do odpowiedzi. Jest to duża szansa dla środowisk miejskich, lokalnych stowarzyszeń i wszelkich organizacji, aby skuteczne zmieniać nasz kraj. Nie można jednak zapomnieć, że bez zorganizowanej i zaplanowanej aktywności, petycja może zostać zignorowana, choć ustawa na to nie pozwala. Tak może się dziać, gdyż wątpię, aby z dnia na dzień nowe prawo o petycjach zmieniło utrwalone przez wiele lat specyficzne nastawienie urzędników do obywateli. Sama ustawa nie wystarczy, potrzebne są kampanie edukacyjne skierowane nie tylko do społeczeństwa, ale również do administracji państwowej. Kolosalną rolę będą odgrywać organizacje pozarządowe i aktywiści społeczni, którzy swoimi petycjami, mobilizowaniem innych i wytwarzaniem nacisku na władzę będą domagać się już nie tylko zajęcia stanowiska, ale i realizacji swoich postulatów. Jestem przekonany, że każda nowa petycja będzie jak kropla która drąży skałę… Przykładów petycji z portalu Zmieńmy.to, które zakończyły się sukcesem jest już wiele.

 

Czekamy na Wasze głosy (maks. 4500 znaków) plus zdjęcie na adres: .

 

Dariusz Konik – politolog, założyciel portalu Zmieńmy.to


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 5 0

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Skarga, wniosek czy petycja - dylemat urzędnika ~Manuela Kustra 21.06.2016, 12:54 Jestem pracownikiem Inspekcji Sanitarnej, który szybko przyjął do wiadomości, że przedmiot ustawy o petycjach jest tym samym, który był dotąd - w sposób szczątkowy - traktowany w Kpa. Jednak zauważam, że te urzędy, które do tej pory nie miały problemu z rozpatrywaniem pism, które mylnie traktowano jako skargi bądź wnioski (m.in. pisma wyrażające niezadowolenie na instytucje trzecie, będące pod nadzorem np. Sanepidu), przekonują siebie i innych, że Ustawa o petycjach ich nie obowiązuje. Podejrzewam, że dzieje się tak dlatego, iż - historycznie ujmując to pojęcie - 'petycja' kojarzy się z wnioskowaniem gromadnym, grupowym, w sprawach 'wielkiej wagi'. Tu widzę powód 'lekceważenia' petycji. Te pisma nie są dekretowane jako petycje, ot co. ODPOWIEDZ
  • Seminarium "Petycja obywatelska w społeczeństwie współczesnym. ~Kazimierz Borowski 11.07.2015, 01:57 To seminarium odbyło sie całkiem niedawno, bo 29 czerwca br. w Gorzowie Wlkp. Organizatorami były: Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Jakuba z Paradyża oraz pani senator Helena Hatka (PO), (która wczoraj i przedwczoraj zapytana przez dziennikarza tv stwierdziła, ku mojemu zdziwieniu i zniesmaczeniu, że jest konserwatystką i zagłosuje przeciwko ustawie o in vitro). Na seminarium wygłoszono kilka intersujących wykładów, które miały na celu przybliżyc słowo "petycja" w kontekście historycznym i semanatycznym. Bardzo interesujące były wsytąpienia pani Danuty Antoszkiewicz kierownika Działu Petycji i Korespondencji Senatu n/t praktyki rozpatrywania petycji przez Senat. Konkluzja była taka jak wyżej: łatwo nie będzie, ale trzeba próbować. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • demokracja
  • inicjatywy oddolne
  • organizacje w polityce
  • państwo, polityka
  • partycypacja
  • społeczeństwo obywatelskie