Przejdź do treści głównej

Więcej demokracji w samorządzie? Więcej dialogu!

autor(ka): Dawid Sześciło, opr. Ignacy Dudkiewicz
2015-06-12, 13:18
archiwalne
SZEŚCIŁO: Wielu samorządowcom przywództwo pomyliło się z autokracją. W dodatku bez realnej kontroli, bo nie zadbano o mechanizmy rozliczania wójtów i burmistrzów z efektów ich pracy.

Najgorsze problemy sprawiają nie ci politycy, którzy w życiu nie przeczytali żadnej książki, ale ci którzy przeczytali jedną, którą traktują jak biblię. Mam nieodparte wrażenie, że wielu polskich liderów samorządowych (wójtów, burmistrzów, prezydentów miast) tak bardzo zachwyciło się książką „Przywództwo” byłego burmistrza Nowego Jorku, Rudolpha Giulianiego, że nie dostrzegają już słabości wizji silnego lidera, który ma monopol na uszczęśliwianie mieszkańców.

Jednoosobowe rządzenie

Tymczasem, od dawna już teoretycy i praktycy zarządzania, w tym zarządzania publicznego, dostrzegają zmierzch klasycznej idei przywództwa. Amerykański guru zarządzania, Henry Mintzberg, powiada, że od leadership odchodzimy w stronę communityship, czyli zarządzania kolektywnego, współdecydowania i otwartej komunikacji.

W dyskusji o zarządzaniu publicznym już kilkanaście lat temu Peter John dostrzegł ewolucję od samorządu lokalnego do lokalnego współzarządzania (from local governnment to local governance). Problem w tym, że w polskim samorządzie zaczęliśmy podążać w przeciwną stronę. Bezrefleksyjne wprowadzenie wyborów bezpośrednich wójtów, burmistrzów i prezydentów miast przestawiło samorząd lokalny na tory praktycznie jednoosobowego rządzenia. Jest to w dodatku rządzenie bez realnej kontroli, bo nie zadbano o mechanizmy rozliczania wójtów i burmistrzów z efektów ich pracy.

Utrata słuchu społecznego

Niedawna reforma prawa wyborczego, wprowadzająca jednomandatowe okręgi wyborcze, jeszcze ten system zakonserwowała, zmniejszając zróżnicowanie w składzie rad gmin. Dziś nie brakuje gmin, w których rada jest obsadzona w całości przez kandydatów komitetu wyborczego wójta.

Dotychczasowe inicjatywy legislacyjne na rzecz demokratyzacji samorządu zakończyły się fiaskiem. Nawet nieśmiały krok w tym kierunku, czyli prezydencki projekt ustawy wzmacniającej udział mieszkańców w samorządzie, został przez lobby samorządowe storpedowany. Z kolei propozycje przygotowywane przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji świadczą raczej o utracie społecznego słuchu i zdolności do kompleksowego rozumienia problemów samorządów. Widać w nich tendencję do wzmacniania władzy samorządowej, ale bez wzmacniania odpowiedzialności wobec mieszkańców. Symbolem kompletnego zagubienia rządu w sprawach samorządowych jest rozważanie w tym momencie pomysłu podwyżek wynagrodzeń wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Lokalne przyczyny, globalne skutki

Ostatnie wybory samorządowe, w których swoją obecność zaznaczyli kandydaci występujący pod umownym szyldem ruchów miejskich, pokazały rosnącą frustrację „jednoosobową demokracją” w samorządzie. Obywatele wysyłali już zresztą sygnały w toku całej poprzedniej kadencji samorządów, kiedy mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym wzrostem liczby referendów odwoławczych.

Nie wydaje się jednak, by władza zarówno na szczeblu centralnym, jak i samorządowym, potraktowała te sygnały wystarczająco poważnie. Tymczasem, szukając źródła sukcesu skrajnie populistycznych i „antysystemowych” ruchów politycznych warto spojrzeć na problem także z perspektywy lokalnej – zamknięcie, brak rozliczalności, a często buta lokalnej władzy rodzi frustrację, którą wyborcy przelewają potem również na inne polityczne wybory. Dlatego jestem zwolennikiem terapii wstrząsowej dla samorządu, a więc zmian, które zasadniczo zmienią system rządzenia zwłaszcza na szczeblu gminnym. Brak reakcji na obecne problemy boleśnie odbije się na całej dzisiejszej klasie politycznej.

 

Czekamy na Wasze głosy (maks. 4500 znaków) plus zdjęcie na adres: .

 

dr Dawid Sześciło – adiunkt w Zakładzie Nauki Administracji na Wydziale Prawa i Administracji UW, ekspert programu Masz Głos, Masz Wybór.


Informacja własna portalu ngo.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 77 1

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Kadencyjność wladz gminy ~Makarewicz Mieczyslaw 15.06.2015, 08:28 Kadencyjność władz gminy pozwoli na rozerwanie czasami dwudziestokilkuletnich rządów nonstop tych samych osób zwlaszcza w malych gminach bez przemyslu gdzie gmina i spółki zależne są jedynymi pracodawcami dla "establichmentu"Oni i ich rodziny stanowią twardy elektorat przeciwny zmianom.Firmy jakie istnieją też są zależne od zamówień od władzy i współpracują dając w łapę pod stołem za wygranie przetargu lub zlecenia wykonania uslugi. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • demokracja
  • partnerstwo
  • partycypacja
  • współpraca z administracją