Przejdź do treści głównej

Jak nie zabić dobroczynności? Istnieje wiele dróg

autor(ka): Ignacy Dudkiewicz, ngo.pl
2015-01-08, 03:05
archiwalne
NGO.pl: Doniesienia medialne dotyczące – jak jednoznacznie ocenili to dziennikarze – „nadmiernych” i „przerośniętych” kosztów obsługi akcji Góra Grosza, rozpoczęły dyskusję na temat ogólnych kosztów prowadzenia działań dobroczynnych. Sprawa okazała się dalece niejednoznaczna, a na pytanie zadane przez Magdę Dobranowską-Wittels w głosie otwierającym debatę: „jak nie zabić dobroczynności?”, udzielić można bardzo wielu różnych odpowiedzi.

Redaktorka portalu ngo.pl zadała wiele ważnych pytań inspirujących do dalszej rozmowy. Pytała, czy nie równie ważne jak pomoc potrzebującym, jest w przypadku akcji dobroczynnych „to, co się dzieje niejako przy okazji? W tej konkretnej sprawie to chociażby zaangażowanie setek tysięcy dzieci (a nierzadko też rodziców i ich znajomych) we wspólne poczynania, które koniec końców mają pomóc innym dzieciom, innym rodzicom. Mamy tu współpracę, mamy kreatywność (…), mamy wreszcie uwrażliwienie na potrzeby innych. Czy nie tego między innymi chcemy uczyć nasze dzieci? Ile kosztuje taka nauka?”.

Zwracając uwagę na to, jak trudno policzyć rzeczywiste koszty imprez charytatywnych czy wyznaczyć sztywną granicę, po przekroczeniu której stają się one zbyt wysokie, pytała również o to, kto ponosi za nie odpowiedzialność. Bo może nie tylko organizacje? „Czy koszty dużej akcji ogólnopolskiej w ogóle mogą być niskie? Jeśli uznamy, że tak: w jaki sposób to osiągnąć? Czy większym nakładem pracy wolontarystycznej? Gdzie postawić granicę, za którą taki wolontariat będzie już wyzyskiwaniem ludzkiej pracy, bez wynagrodzenia?” – zastanawiała się, dodając: „Czy tylko organizacja ponosi odpowiedzialność za koszty akcji charytatywnej? Czy nie są za to odpowiedzialne także inne podmioty, w tym firmy, które pomagają w jej przeprowadzeniu?”.

Edukujmy

Odpowiadając na niektóre spośród tych pytań (bo i odpowiedź na wszystkie wymagałaby raczej poważnego eseju niż głosu w dyskusji), Marta Płachecka z Fundacji Rodzin Polskich im. bł. Jana Pawła II, podkreślała, że „nie da się wszystkiego zrobić – zwłaszcza dobrze – bez pieniędzy. Zawsze ktoś za to płaci: za telefon, za papier, za paliwo. Za druk materiałów, za liczenie pieniędzy. Nie ma nic za darmo i trzeba mieć tego świadomość. Musimy, jako NGO-sy, nauczyć tego społeczeństwo, bo inaczej zawsze będzie wrzawa przy okazjach takich jak medialne doniesienia o Górze Grosza”. Przekonywała, że najważniejszą drogą uniknięcia „zabicia dobroczynności” jest więc edukowanie społeczeństwa.

Tomasz Schimanek, współpracownik Instytutu Spraw Publicznych, rozwinął tę myśl dodając, że „ważne jest, żebyśmy wspierali potrzebujących sercem i rozumem, abyśmy przed rozstaniem się z – niekiedy ciężko zarobionymi pieniędzmi – sprawdzili, co się z nimi dzieje, ile z nich trafia do potrzebujących. Jeżeli takie postępowanie stałoby się codziennością, to nie tylko lepiej byśmy pomagali potrzebującym, ale także zmuszalibyśmy wszystkich organizatorów akcji charytatywnych do przejrzystości i jawności”. Wskazał tym samym na relację zwrotną między edukowaniem społeczeństwa przez organizacje, a oczekiwaniami, jakie społeczeństwo o zwiększonej świadomości kierować będzie w stronę NGO-sów.

Potrzeba profesjonalizmu

– Tak jak na wszystkim, tak i na działalności charytatywnej trzeba się znać – podkreślał także Schimanek. – Profesjonalizm wymaga nakładów, niekiedy także finansowych. Z reguły jest również tak, że im większa akcja, tym większa konieczność zapewnienia sprawnej obsługi, za którą często trzeba odpowiednio zapłacić. Nie tylko firmom zewnętrznym, ale także księgowym czy koordynatorom różnych działań. Duże akcje muszą kosztować i tak jest z Górą Grosza, ale także z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy czy ogólnopolskimi zbiórkami Caritasu.

Profesjonalizacja działań organizacji może co więcej, na co wskazuje głos Szczepana Kasińskiego z Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu, wiązać się także z inwestycją w transparentność i jawność. – Ta inwestycja nie musi być związana z wydawaniem dużej ilości pieniędzy, lecz będzie wymagała czasu, by wypracować sposób komunikacji o kosztach – przekonywał Kasiński, dodając: – Zachęcam: zróbmy więcej, niż od nas wymagają przepisy prawa: przygotujmy jedną stronę z danymi, zrozumiałą dla wszystkich, pokażmy, ile pieniędzy dostaliśmy z różnych źródeł, pokażmy, na co je wydaliśmy. Nie bójmy się też pokazania, że to wszystko kosztowało.

Wnioski praktyczne

W zamykającym debatę głosie Marek Rymsza, socjolog i redaktor naczelny kwartalnika „Trzeci Sektor”, formułował jeszcze inne postulaty o charakterze praktycznym, mające na celu podwyższanie jakości działań charytatywnych. Przekonywał, że „skoro organizacje korzystają z udogodnień formalno-prawnych, to i na poziomie zarządzania powinny starać się koszty operacyjne obniżać”, radząc także, jak można to osiągnąć.

Po pierwsze więc, apelował o zachowanie „zdrowego rozsądku co do skali akcji fundraisingowych. Wszelkie 'nakręcanie' wyników zbiórek publicznych, polegające na budowaniu przeświadczenia, że musimy za wszelką cenę zdobyć jak najwięcej, jest społecznie szkodliwe. (…) Przekonanie, że musimy zebrać więcej pieniędzy niż w roku poprzednim prowadzi prostą drogą do podwyższania kosztów administracyjnych”.

Po drugie, zwracał uwagę na potrzebę angażowania wolontariuszy w realizację akcji dobroczynnych. Wreszcie, po trzecie, przekonywał, że „warto zakorzeniać kulturę dawania, a więc uwrażliwiać społeczeństwo na to, że dar to umiejętność podzielenia się z innymi tym, co do nas faktycznie należy. A tymczasem w ostatnich latach zbyt mocno akcentujemy dawanie pozorne, czemu służy między innymi promocja mechanizmu 1% jako formy filantropii. I to się, niestety, mści”.

***

Przed całym sektorem obywatelskim stoi więc wciąż bardzo wiele, niezwykle trudnych wyzwań związanych z rozwojem (czy też zahamowaniem regresu) filantropii.

Czy będziemy umieli im sprostać?


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 1

Skomentuj

KOMENTARZE

  • Nie będzie łatwo ~M.Kruk 09.01.2015, 04:11 Łatwo ze sprostaniem nie będzie. Akcyjność i grantoza jest robakiem toczącym organizacje pozarządowe, ale nie do końca z przyczyn lezących po stronie NGO. Profesjonalizacja poprzez działania strategiczne i fundraising, to bardzo duże koszty. I śmiem twierdzić, że większej części polskich NGO nie stać na takie wydatki. Kolejnym aspektem jest przeświadczenie społeczeństwa o tym, że praca w NGO powinna być pro bono. A jak wiemy tak się po pierwsze nie da, a po drugie dlaczego tak miało by być? Konkludując bez społecznej zmiany w myśleniu o NGO oraz bez środków na strategiczny rozwój- łatwo nie będzie. ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • dobroczynność, filantropia
  • media
  • PR, promocja, wizerunek
  • profesjonalizacja, podnoszenie kwalifikacji
  • społeczeństwo obywatelskie
  • standardy, etyka