Przejdź do treści głównej

Media publiczne a NGO-sy: Zmiany potrzebne nie tylko w prawie

autor(ka): Ignacy Dudkiewicz
2014-12-09, 14:35
archiwalne
Pytanie o współpracę organizacji pozarządowych z mediami publicznymi dotyczy nie tylko ewentualnych zmian w prawie ją regulującym, ale również budowania stałego, opartego na wzajemnym zrozumieniu partnerstwa.

Z jednej bowiem strony, o czym przekonywała Agnieszka Krzyżak, od wielu lat związana z trzecim sektorem ekspertka public relations, pomimo tego, że media publiczne dają organizacjom pozarządowym narzędzia do promowania się, to jednak „są one zdecydowanie zbyt wąskie i za bardzo ograniczone prawami rynku. Możliwość korzystania z darmowego czasu promocyjnego w telewizji i radiu, który media publiczne są zobowiązane organizacjom udostępnić, to zbyt mało, aby mówić o łatwym dostępie do mediów publicznych”.

W tym kontekście naturalne wydaje się pytanie, co jeszcze byłoby potrzebne. – Prawdziwym wyzwaniem, praktycznie nie do pokonania, jest pojawianie się organizacji w programach publicystycznych i life-stylowych o największej oglądalności – dodawała Krzyżak, zwracając uwagę, że trudność w dostępie do tego typu audycji sprawia, że same organizacje zaczynają w inny sposób myśleć o swojej strategii promocyjnej, skupiając się nie na problemie, a na współpracy z celebrytami.

Wspólny rachunek sumienia

Ta ostatnia obserwacja wskazuje zresztą na to, że odpowiedzialność za obecny stan współpracy między mediami publicznymi a organizacjami ponoszą – choć być może nie w równym stopniu – wszystkie zainteresowane strony. Weronika Czyżewska, członkini Komisji ds. Kampanii Społecznych przy TVP, proponuje więc dokonanie wspólnego rachunku sumienia: – Nie wykorzystujemy jako sektor pozarządowy w pełni możliwości, jakie mamy do dyspozycji. To jasny sygnał dla Telewizji, że nie potrzebujemy tego czasu – argumentowała, pytając wręcz: – A może problem u nas leży gdzie indziej, może po prostu nie umiemy przygotowywać dobrych kampanii społecznych, choć specjalistów w tej dziedzinie przecież jest wielu?

Z drugiej jednak strony zwracała także uwagę, że same „media nie są otwarte na zmiany wewnątrz, zmiany w myśleniu, działaniu, a także w sposobie mówienia organizacji o problemach społecznych”. Postulat, by wspólnie zastanowić się nad tym, co można w tej sytuacji zrobić, jest tym ważniejszy, w im większym stopniu zdamy sobie sprawę z tego, że „organizacje społeczeństwa obywatelskiego są jednym z ważnych interesariuszy, którzy mogą i powinni brać udział w odpolitycznieniu mediów publicznych i utworzeniu nad nimi kontroli społecznej”.

Polityczne szaleństwo

– Przedstawiciele trzeciego sektora są wielkimi nieobecnymi publicystycznych debat. Chyba że organizacja ma w nazwie dumnie brzmiący tytuł „Instytut”, wtedy szansa na zaproszenie do studia rośnie – punktowała natomiast Katarzyna Kuszyńska, dziennikarka oraz współzałożycielka Fudancji Dobrego Odbioru. – Polska narracja medialna, zarówno w stacjach komercyjnych, jak i publicznych, zdominowana jest przez polityków i przedsiębiorców, którzy niejednokrotnie stają się sędziami we własnych sprawach.

Nie chodzi jednak jedynie o rytualne narzekanie na medialne awantury i niemerytoryczne dyskusje. Rzecz w tym, że „jeśli uznamy, że w głównym nurcie mediów głos pozarządowców jest niesłyszalny, to przestaje już chodzić tylko o niewyemitowane spoty, do których organizacje mają ustawowe prawo. To coś znacznie groźniejszego. Dla prawie trzech czwartych Polaków obraz rzeczywistości prezentowany w mediach zastyga w grymasie dwubiegunowego politycznego szaleństwa”.

A to już może nieść ze sobą bardzo dotkliwe skutki społeczne

Budujmy kulturę współpracy

Nic dziwnego zresztą, że o przedstawicielach sektora pozarządowego rzadko myśli się w kontekście udziału w programach publicystycznych, skoro, na co zwraca uwagą Magdalena Dudkiewicz, socjolog i sekretarz redakcji kwartalnika „Trzeci Sektor”, w Polsce nie istnieje taka specjalizacja jak dziennikarstwo społeczne. Tym większym wyzwaniem, stojącym przed samymi organizacjami, okazuje się dotarcie do niewielkiej grupy dziennikarzy zainteresowanych tą tematyką. – Większość dziennikarzy ma zapewne w nosie zagwarantowane ustawowo prawo dostępu organizacji do mediów publicznych: organizacja albo potrafi ich zainteresować, albo nie – przekonywała Dudkiewicz. – Możemy, jako sektor, mieć te prawa gwarantowane jeszcze pięcioma nowymi ustawami, a i tak, jeśli nie będziemy w stanie sformułować atrakcyjnego komunikatu, to media będą się uchylać od ich respektowania. Inaczej działałyby wbrew sobie.

Właśnie dlatego tak ważne wydają się nie tylko zmiany w regulacjach, ale również wzajemne poznawanie się oraz kształcenie. Słowem: nawiązywanie i rozwijanie współpracy. – Pytanie o to, czy potrzeba zmian w dostępie do mediów publicznych nie dotyka sedna sprawy. Rzecz w pierwszej kolejności dotyczy nie prawa, a kultury współpracy – mówiła Dudkiewicz, przekonując, że aby ją budować, „trzeba się poznać, otworzyć i przekonywać do sensu takich działań. Ustawodawca tego za nas nie zrobi”. Nie wystarczy więc tylko lobbować za zmianą prawa – co oczywiście także warto czynić.

Wiele pracy także przed nami.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 1 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • media
  • pożytek publiczny
  • PR, promocja, wizerunek