Przejdź do treści głównej

Działalność gospodarcza: o zawartość cukru w cukrze

autor(ka): Karol Gutsze, opr.: Ignacy Dudkiewicz
2014-10-30, 10:41
archiwalne
Karol Gutsze
GUTSZE: Działalność gospodarcza z natury swojej nastawiona jest na osiąganie zysku, a celem organizacji nie jest zysk finansowy, lecz pożytek publiczny. Już to zestawienie wskazuje na wewnętrzną sprzeczność idei organizacji społecznej prowadzącej działalność gospodarczą. Pozostaje jednak pytanie o źródło finansowania III sektora, na które to działalność gospodarcza ma stanowić odpowiedź.

Ile firmy w organizacji?

Z ciekawością obserwuję próby zdefiniowania, ile firmy może być w organizacji. W ich ramach ustala się procentowy udział przychodów z działalności, ogranicza zarobki personelu, czy też szuka innych mechanizmów zapewniających, że organizacja jest jeszcze organizacją, a nie firmą prowadzącą działalność społeczną. Problematyka ta nie była jeszcze tak istotna kilka lat temu, kiedy na rynku nie było rzeki pieniędzy z EFS, a tylko nieliczne organizacje zatrudniały personel z pieniędzy publicznych.

Warto być NGO-sem

Jeśli firmy chcą podszywać się pod organizacje, oznacza to, że bardziej opłaca się zarejestrować organizację niż otworzyć firmę. Bez odpowiedzi na pytanie „dlaczego” nie uda się uniknąć patologii – pod tym względem rynek jest bezwzględny. Racjonalny przedsiębiorca zawsze wybierze bardziej opłacalną formę prowadzenia działalności. Można oczywiście wprowadzić skomplikowane (i drogie) formy kontroli, zatrudnić sztab urzędników łapiących szubrawców, ustalać, ile działalności społecznej jest w działaniach społecznych. Pozostaje pytanie: po co?

Równi wobec prawa

Chcąc zniechęcić przedsiębiorców do udawania NGO-sów, wystarczy zrównać działalność gospodarczą prowadzoną przez wszystkie podmioty. To mało popularna w III sektorze teza, bo przecież organizacje tak fajnie wszystkim pomagają, zatrudniają ludzi, których nikt inny nich chce, spełniają misję, naprawiają świat. Pozostaje tylko pytanie, czy robią to w szeregach swoich członków, w ramach działalności gospodarczej – a także, czy powinny to w tych ramach robić. Nie chcę nikogo urazić, ale nie kojarzę osób z niepełnosprawnością umysłową zarządzających projektami społecznymi – nawet niekomercyjnymi. Nie kojarzę copywriterów społecznych z dysgrafią czy niepotrafiących liczyć księgowych. Osoby mające trudności na rynku pracy mogą być (i są) wspierane przez organizacje w ramach prowadzonych działań, ale nie jako personel zatrudniony do prowadzenia działalności gospodarczej. Już teraz wiele osób etatowo pracujących w organizacjach prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, czyli jest przedsiębiorcami – po godzinach. Dlaczego same organizacje nie miałyby iść tą samą drogą, zakładając firmy?

Nie słowa, lecz czyny niech świadczą

Może warto rozpocząć poszukiwanie naszej własnej drogi? Ustalić, że niekomercyjna organizacja meczu piłkarskiego dla chorych dzieci nie jest działalnością gospodarczą, nawet jeśli sprzedamy bilety, by pokryć część kosztów lub przekazać pieniądze na cele charytatywne? Nawet jeśli organizacją tego eventu zajmie się przedsiębiorca? Może warto zbliżyć zasady pozyskiwania pieniędzy z odpłatnej działalności pożytku publicznego do prowadzenia zbiórki publicznej, z której fundusze przeznaczyć można jedynie na cele pożytku publicznego (rezygnując z kontroli, czy nie wypracowaliśmy pięciu złotych „zysku”)?

Inwestycje w przyszłość

Mam świadomość, że takie podejście wymaga wypracowania spójnej, nowej koncepcji prawno-podatkowej, jednak ten kierunek pozwoliłby skupić się na meritum (co i po co ma być traktowane preferencyjne), zamiast „wałkować” szczegóły (ile biznesu można wprowadzić do organizacji i jak to zrobić). Nikt przecież nie zabroni organizacji założenia firmy, z której zyski przeznaczone będą na realizację celów statutowych. Firmy, posiadającej osobowość prawną, rozliczającej się z fiskusem, będącej pełnoprawnym przedsiębiorcą.

Pieniądze kuszą...

Nie wiadomo oczywiście, czy firmy zakładane przez organizacje nie będą usiłowały minimalizować kosztów – ukrywając przed swoim założycielem zyski (jak na biznes przystało). To jednak już inna kwesta – moralności. Przecież już teraz nikt nie zabrania prowadzącym w III sektorze działalność gospodarczą pracownikom organizacji pozarządowych przekazywania części zarobków na cele statutowe...

 

Czekamy na Wasze głosy (maks. 4400 znaków) plus zdjęcie na adres: .

 

Karol Gutsze – Prezes Stowarzyszenia na rzecz Pamiętowa i Adamkowa, przewodniczący Sejmiku NGO WK-P, członek Kujawsko-Pomorskiej RDPP, pracownik samorządowy prowadzący także komercyjnie szkolenia w III sektorze


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 5 2

Skomentuj

KOMENTARZE

  • to są brednie! ~joanna skoczylas 03.11.2014, 12:41 nie wiem, dlaczego i po co opowiada się takie głupstwa! jakoś nie widzę przedsiębiorców, którzy będą chcieli udawać ngo albo opp...za dużo obowiązków formalnych i nieformalnych, jakieś cele statutowe, które trzeba realizować, wymagana przejrzystość itd. oni wiedzą, że to nie dla nich... dla większości ngosów i opp po prostu nie starcza dotacji z publicznych środków i UCZCIWA działalność gospodarcza ( zysk nie zawsze występuje) pozwala przynajmniej pokryć koszty administracyjne ngo! ODPOWIEDZ

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • ekonomizacja
  • księgowość
  • prawo
  • standardy, etyka